Musimy odrobić straty i zarobić na inwestycje
fot: Jarosław Galusek
W imieniu JSW akt założycielski CEEP podpisał Jarosław Zagórowski, prezes jastrzębskiej spółki
fot: Jarosław Galusek
JSW ma już niekorzystny okres za sobą?
- Wydaje się że tak. Spółka, którą najszybciej i najmocniej dotknął kryzys w branży górniczej, powoli zaczyna wychodzić z kłopotów. Nasi odbiorcy zgłosili zapotrzebowanie na węgiel, w międzyczasie znaleźliśmy również nowych kontrahentów. Wygląda na to, że jesteśmy w stanie zagospodarować cały węgiel wydobywany w JSW. Musimy jednak być bardzo czujni i ostrożni, bo nie wiadomo, czy to jest już stała oznaka ustąpienia kryzysu i nastąpi okres wzrostu, czy tylko chwilowe wahnięcie rynku. Niesprzyjająca sytuacja polega na tym, że za wzrostem zapotrzebowania nie idzie jeszcze wzrost cen, a równocześnie mamy do czynienia ze wzrostem wartości złotówki. W przypadku sprzedaży walutowej przekłada się na pogorszenie przychodów.
Z informacji Ministerstwa Gospodarki wynika że to Jastrzębska Spółka Węglowa zaniża wynik finansowy górnictwa.
- Niewykluczone że tak jest, ponieważ JSW w pierwszym półroczu zanotowała wynik ujemny. Jest to szczególnie zła wiadomość w odniesieniu do zysków generowanych w latach wcześniejszych. Ma to jednak swoje uzasadnienie w około 50-proc. spadku cen i około 40-proc. spadku wolumenu sprzedaży w pierwszym półroczu tego roku. Za tymi spadającymi przychodami niestety nie nadążała redukcja kosztów, a bardzo duża część kosztów w górnictwie to koszty stałe, związane przede wszystkim z wynagrodzeniami. Powiedzieliśmy, że mimo kryzysu nie będziemy zwalniać pracowników i słowa dotrzymaliśmy, więc niedobory środków musieliśmy pokrywać z własnych rezerw finansowych. Aby realizować główne inwestycje i utrzymać zatrudnienie musieliśmy wyłożyć 1 mld zł. Jeśli przyjdzie dobra sytuacja dla spółki, powinniśmy te straty odpracować, bo warto mieć odłożone pieniądze, żeby być przygotowanym na wahania rynku. Musimy też zarobić na realizację inwestycji, bo banki nie są zbyt chętne, aby udzielać kredytów sektorowi górniczemu.
Czy spółka ma szansę na dodatni wynik finansowy na koniec roku?
- Jestem życiowym optymistą, ale obawiam się, że nie w tym roku. Jako zarząd założyliśmy sobie ambitne plany, aby znaleźć się gdzieś koło zera.
A co z zapasami?
- Już od lipca zapasy zmniejszają się, dlatego odwołaliśmy uchwałę o czterodniowym tygodniu pracy. Widząc, że sytuacja ma trwalsze tendencje, anulowaliśmy to zarządzenie i wróciliśmy do normalnego trybu pracy.
Pojawiły się spekulacje, że JSW będzie chciała wprowadzić sześciodniowy tydzień pracy.
- Sam wypowiedziałem te słowa, bowiem uważam, że jeśli sytuacja rynkowa naszych odbiorców pozwoli, musimy odrobić straty i zarobić na inwestycje. Będę chciał namawiać górników do tego, żeby wydłużyć czas pracy kopalni, zachowując się zgodnie z obowiązującym prawem, a więc Kodeksem pracy, który wyraźnie definiuj czas pracy pracownika. Niedogodność dla pracownika może polegać na tym, że przy takim systemowym wdrożeniu szóstego dnia pracy kopalni nie zawsze weekend wypadnie w sobotę i niedzielę. Ale w polskiej gospodarce wiele sektorów pracuje w ruchu ciągłym i pracownicy mają to kompensowane odpowiednimi przychodami. Od początku tłumaczyliśmy, że trzeba być elastycznym i jeśli jest dobra sytuacja, trzeba się do niej dostosować jak najszybciej i zarabiać pieniądze, a gdy jest gorsza, trzeba zacisnąć pasa. Jeśli rynek pozwoli powinniśmy jak najszybciej zacząć zarabiać, a pieniędzmi podzielić się z pracownikami.
Jak wygląda sytuacja społeczna w JSW?
- Wprowadzając czterodniowy tydzień pracy liczyliśmy na świadomość naszych pracowników, informowaliśmy ich o kryzysie i problemach. Jak widać pracownicy uznali te argumenty, nie było w Jastrzębiu awantur oprócz kilku manifestacji prowadzonych przez kilku liderów związkowych. Po jakimś czasie okazało się, że ci liderzy nie znajdują poparcia wśród załogi. Proszę zauważyć, że udało się namówić załogę do pewnych reżimów: do tego, żeby pracować cztery dni w tygodniu, co wiąże się z ograniczeniem zarobków. Bardzo się cieszę, że udało nam się dotrzymać słowa danego załodze: że nie będzie zwolnień, a w momencie, gdy sytuacja rynkowa wróciła do normy także spółka powrócił do zwykłego trybu pracy i wynagradzania.
Na jakim etapie są negocjacje dotyczące przyszłorocznych kontraktów?
- Wygląda to całkiem nieźle. Jesteśmy zadowoleni z kontraktów dotyczących końcówki bieżącego roku, na rok przyszły patrzymy z optymizmem.