Msza św. dziękczynna za uratowanie górników

Niewielka kaplica św. Barbary w Katowicach-Dębie z trudem mieściła w sobotni wieczór ludzi górniczego głównie stanu, uczestniczących w mszy świętej dziękczynnej za uratowanie 33 górników z chilijskiej kopalni miedzi i złota ,,San Jose" na pustyni Atacama.

Uroczysta liturgia wieńczyła - trwające przez cały okres akcji ratowniczej - modlitewne czuwanie, będące świadectwem łączności i solidarności śląskich górników z ich chilijskimi kolegami. Do tego gestu braterstwa i jedności tuż po katastrofie wezwali górnicze środowisko prezes Bractwa Gwarków, Zygmunt Pawłowski i kapelan Związku Górnośląskiego, ks. kanonik Paweł Buchta. Jego przejawem były również liczne wpisy z całego świata w wystawionej w kaplicy ,,Księdze Nadziei".

Uroczystej mszy św. w sobotni wieczór przewodniczył proboszcz od św. Jana i Pawła Męczenników w Katowicach-Dębie, ks. Józef Majwald. Eucharystię koncelebrowali proboszczowie trzech innych katowickich parafii, szczególnie związanych z górniczym środowiskiem: ks. Ireneusz Tatura od Podwyższenia Krzyża Świętego w Katowicach-Brynowie, ks. Izydor Harazin od św. Barbary w Katowicach-Giszowcu i ks. Kanonik Paweł Buchta, kapelan Związku Górnośląskiego.

Wśród uczestników dziękczynnej eucharystii byli przedstawiciele zarządów Związku Górnośląskiego i Bractwa Gwarków, poczty sztandarowe wielu kopalń oraz zastęp ratowniczy z kopalni ,,Wujek". Muzyczną oprawę liturgii dała Orkiestra Symfoniczna Katowickiego Holdingu Węglowego-Kopalni ,,Staszic" pod dyrekcją Grzegorza Mierzwińskiego.
 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.