MSP o prywatyzacji Kopalni Surowców Skalnych w Złotoryi

Kss zlotoryja ciag kss com pl

fot: kss.com.pl

KSS w Złotoryi koncentruje się na eksploatacji surowców skalnych, głównie bazaltu. Wytwarza również kruszywa drogowe.

fot: kss.com.pl

Ministerstwo Skarbu Państwa wydłużyło do 17 września wyłączność negocjacyjną spółce Dolnośląskie Surowce Skalne w sprawie kupna Kopalni Surowców Skalnych w Złotoryi, producenta kruszywa dla branży drogowej i budowlanej.

Skarb Państwa ma 100 proc. akcji Kopalni Surowców Skalnych w Złotoryi. Chodzi o sprzedaż 85 proc. walorów tego przedsiębiorstwa.

Negocjacje z potencjalnym inwestorem dotyczą głównie ceny za zbywany pakiet akcji. Uprawnionym pracownikom przysługuje prawo do nieodpłatnego nabycia do 15 proc. walorów tego przedsiębiorstwa.

Spółka w Złotoryi koncentruje się na eksploatacji surowców skalnych, głównie bazaltu. Wytwarza również kruszywa drogowe.

Produkty kopalni są wykorzystywane przez największe polskie i zagraniczne firmy zajmujące się budową infrastruktury drogowej.

Udział spółki w rynku producentów kamieni budowlanych i drogowych oraz bazaltów wynosi odpowiednio 1,5 proc. i 6,2 proc. W najbliższych latach przedsiębiorstwo planuje wprowadzić nowe technologie wydobywcze, zdywersyfikować produkcję kruszyw oraz zmodernizować park maszynowy.

 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.