MSP chce, by inwestorzy uzupełnili dokumenty ws. Puław i Polic

Inwestorzy zainteresowani kupnem akcji Zakładów Azotowych w Puławach oraz Zakładów Chemicznych w Policach mają do 11 stycznia 2011 r. uzupełnić złożone dokumenty - poinformował w środę resort skarbu.

- Po przeprowadzeniu analizy ofert wiążących w sprawie nabycia należących do Skarbu Państwa akcji spółek: Zakłady Azotowe "Puławy" i Zakłady Chemiczne "Police", doradca wezwał inwestorów do uzupełnienia złożonych dokumentów oraz doprecyzowania niektórych elementów związanych ze strukturą transakcji w terminie do 11 stycznia 2011 roku - podkreśliło ministerstwo.

MSP zaprosiło w połowie maja inwestorów do składania ofert na zakup oddzielnie Zakładów Azotowych "Puławy" oraz Zakładów Chemicznych "Police". Resort zamierza sprzedać od 10 do 50,67 proc. ZA Puławy i od 10 do 59,41 proc. ZCh Police. Do ministerstwa wpłynęły cztery oferty wstępne na zakup akcji Puław oraz dwie w sprawie kupna Polic. 30 listopada minął termin składania ofert wiążących. MSP nie ujawniło ich liczby. Wiadomo, że ofertę kupna 50,67 proc. Puław złożyła spółka pracownicza "Chemia - Puławy". Z kolei ofertę na ZCH Police złożyły ZA Puławy.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.