Na mieście spotkało się dwóch kolegów. Nie zwlekając, jeden z daleka wykrzyknął:
- Jest mi naprawdę przykro! Składam ci wyrazy najgłębszego współczucia! Naprawdę ubolewam!
Drugi oniemiał ze zdumienia, ale otrząsnąwszy się z pierwszego zaskoczenia, zapytał:
- Ale o co chodzi??? Co się takiego stało? Nic nie rozumiem!
- Bo jeszcze nie wiesz, ale kupiłem żonie nowe futro z norek.
- No dobrze, gratuluję! Ale skąd te kondolencje? O ile wiem, nikt z moich bliskich nie umarł.
- No tak, ale moja żona właśnie wybiera się w tym futrze do twojej…
Uwaga, Barbórka idzie! Dlaczego tuż przed świętem pod ziemią dochodzi do tragedii?
Ależ ten czas leci. Zanim się obejrzymy, znowu spotkamy się na Barbórce. Oby tak się stało, bo przyszłości nie znamy. Dlatego zachowajcie w ciągu tych najbliższych tygodni wyjątkową czujność przy robocie.