Motocyklista „Bogdanki” wystartuje w San Marino

W najbliższy weekend (26-27 czerwca), po rundach w Południowej Afryce i Stanach Zjednoczonych, do Europy powracają zawodnicy ścigający się w cyklu World Superbike Championship. Do rywalizacji na torze w San Marino staną zawodnicy czterech klas, w tym reprezentant LW Bogdanka Racing Team Marcin Walkowiak.


Bogdanka Racing, to jedyny polski zespół startujący w cyklu Superbike. Dla Walkowiaka to pierwszy start od czasu groźnego wypadku podczas rundy Mistrzostw Polski na torze w Brnie w połowie maja 2010 r. Dziewiętnastolatek jest jedynym Polakiem któremu udało się wywalczyć punkty w historii klasy Superstock 1000. Dodajmy, że wyścigi klas Superstock 1000, Supersport i Superbike będzie można oglądać na żywo w telewizji Eurosport w niedzielę 27 czerwca.
 

W królewskiej klasie Superbike, na półmetku sezonu, w walce o tytuł liczą się Włoch Max Biaggi dosiadający Aprilli i Anglik Leon Haslam ze stajni Suzuki. W klasyfikacji sezonu Włoch ma zaledwie piętnaście punktów przewagi, a do końca sezonu można ich zdobyć jeszcze 300. Sytuacja jest również bardzo ciekawa w klasie Supersport, gdzie realne szanse na tytuł mają Sofoglu, Laverty i Lascorz. W klasie Superstock 1000 nieosiągalny wydaje się być Ayrton Badovini. Do tej pory wygrał on wszystkie wyścigi klasy i ma dwukrotnie więcej punktów niż drugi w klasyfikacji Michele Magnoni.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.