Góry Fogaraskie pełne są niedźwiedzi. Spotkanie z nimi może mieć opłakane skutki

fot: ARC

– W niecałe trzy sekundy rozpędzę ten motocykl do 100 km na godzinę. Ma elastyczny silnik i nawet na szóstym biegu można osiągać mniejsze prędkości – prezentuje zalety motocykla Jarosław Kwaśnik

fot: ARC

Jego stalowy rumak to jeden z najlepszych motocykli. Trzycylindrowa konstrukcja generuje moc 115 KM, osiąganą przy 9400 obrotach na minutę. Prędkość maksymalna wynosi 220 km na godzinę. Niejeden może sobie jedynie pomarzyć o takiej maszynie. Jarosław Kwaśnik, nadsztygar mechaniczny ds. górniczych wyciągów szybowych i głównego odwadniania w ruchu Marcel kopalni ROW, chwali sobie markę Triumph Tiger 1050. Na dalekie górskie wyprawy to maszyna nie do zdarcia.

– W niecałe trzy sekundy rozpędzę ten motocykl do 100 km na godzinę. Ma elastyczny silnik i nawet na szóstym biegu można osiągać mniejsze prędkości – prezentuje zalety motocykla.

Swój jednoślad kilkakrotnie już przetestował na europejskich szlakach wiodących przez Słowację, Węgry, Czechy, Słowenię, Austrię i Rumunię. Ma jedną zasadę: swoje wyprawy organizuje tak, aby omijać autostrady i drogi ekspresowe.

– Lubię jeździć drogami bocznymi, podziwiać małe miasteczka i poznawać miejscowych – opowiada o podróżniczej pasji, która pochłania go wraz z całą rodziną od kilku dobrych już lat.

Jarosław Kwaśnik na trasie do Rumunii. Zdj. ARC

Jego najpiękniejsze wspomnienia związane są z podróżami drogami Transfogarską i Transalpejską w Rumunii. Ta pierwsza swój najwyższy punkt osiąga przy jeziorze Balea na wysokości 2042 m n.p.m. i jest drugą co do wysokości utwardzoną drogą w Rumunii. Każdego roku przyciąga turystów z całego świata, a przy okazji także miłośników adrenaliny. Sama bowiem podróż krętymi drogami górskimi wymaga sporych umiejętności i skupienia. Rozpościerające się zewsząd widoki zapierają dech w piersiach. W okresie komunizmu, za rządów Nicolae Ceaușescu, drogę dostosowano do transportu ciężkiego, wzniesiono liczne mosty i tunele, z myślą o przerzucie czołgów i artylerii, na wypadek agresji nieprzyjaciela.

– Przy pokonywaniu kolejnych etapów towarzyszyło nam spore nachylenie. Trasa wiodła tunelem wydrążonym w skale, na odcinku ponad 88 km, nieopodal jeziora Bâlea. Po stronie północnej Drogi Transfogarskiej podziwiać można wspaniałe krajobrazy, w tym widok na malowniczą zaporę Vidraru na rzece Ardżesz, tworzącą jezioro Vidraru, oraz majestatycznie wyglądające ruiny zamku Poenari, którego historia bierze swój początek w XIII w. – opowiada o swej wyprawie Jarosław Kwaśnik.

Słynny zamek, w którym podobno do dziś dnia straszy, zbudowali pierwsi wołoscy władcy. Był również siedzibą członków dynastii Basarab, w tym samego Włada Palownika. utożsamianego z postacią hrabiego Drakuli. Stanowił on inspirację dla postaci legendarnego wampira-arystokraty, hrabiego, tytułowego bohatera powieści irlandzkiego pisarza Brama Stokera.

– Nie mniej piękne widoki można obserwować także ze szczytu Iezerul Caprei na wysokości 2418 m, ale tam trzeba już podejść pieszo wyznaczonym szlakiem – opisuje podróżnik z Marcela.

Co ciekawe, Góry Fogaraskie pełne są niedźwiedzi. Spotkanie z nimi może mieć opłakane skutki.

– To jest główny powód, aby zrezygnować z biwakowania, a raczej skorzystać z noclegu w pensjonacie. Nie brakuje ich po drodze – przyznaje miłośnik motocyklowych podróży.

Druga, podobna trasa, zwana Transalpiną, położona jest jeszcze wyżej niż Trasa Transfogarska i liczy 148 km. Najwyższy punkt osiąga na wysokości 2145 m n.p.m. na przełęczy Urdele. Rumuni mówią o niej Drumul Regelui, Droga Królów. Ma prawie dwutysięczną historię. W I i II w. naszej ery korzystali z niej głównie pasterze. Podobno służyła Rzymianom do komunikacji z Sarmizegetusą, najważniejszym miastem Imperium Rzymskiego w tej części dawnej Europy.

– Wjechaliśmy na tę słynną drogę z miejscowości Novaci w południowo-zachodniej Rumunii, w okręgu Gorj. Na przeważającym odcinku panuje ograniczenie prędkości do 30 km na godzinę i zakaz poruszania się w godzinach nocnych. Urzekającym miejscem jest jezioro Oasa, widoczne z północnej strony drogi. Co ciekawe, droga przecina sześć masywów górskich: Capatanii, Cindrel, Latoritei, Lotru, Parang i Sureanu – relacjonuje dalej Jarosław Kwaśnik.

Malownicza podróż zakończyła się w miejscowości Bascov. Stamtąd do Zakopanego jest ok. 720 km. Taką odległość – jak przyznaje miłośnik jednośladów – wytrawny motocyklista pokonuje za jednym zamachem. I tak też było tym razem.

– Byliśmy wszyscy pod wrażeniem podróży przez Rumunię. Przede wszystkim mają tam dobrze utrzymane drogi, w sam raz na podróż motocyklem. Małe miasteczka mają swój specyficzny klimat. Ludzie są bardzo przyjaźnie nastawieni do gości z zagranicy. Widzieliśmy zadbane domy i obejścia.

Na wsiach dostrzec można jednak ubóstwo. Prace rolnicze wykonuje się tradycyjnymi metodami, jest mało mechanizacji, za to sporo starego rzemiosła – opowiada.

Podobnie jak miłośnicy górskich wspinaczek, tak i motocykliści mają swoje szlaki. Poza Rumunią najczęściej wybierają się do Włoch, na Przełęcz Stelvio, jedną z najbardziej znanych i jednocześnie wymagających przełączy w Alpach. To druga po „Col de I’lseran” alpejska przełęcz, gdzie dostać się można asfaltową drogą. Grossglockner Hochalpenstrasse to kolejna trasa widokowa, tym razem w Alpach austriackich. Wspaniałą przygodą jest podróż Drogą Napoleona, czyli 325-kilometrowym odcinkiem drogi krajowej numer 85, ciągnącym się od Zatoki Juan, na francuskiej Riwierze aż po Alpy. Malownicze krajobrazy Prowansji ponoć nie mają sobie równych. Norwegia słynie ze swej Drogi Orłów, z której obserwować można krajobrazy fiordu Geiranger oraz Trollstigen, z ostrymi wirażami w kierunku fiordu Romsdal. Z kolei Czarnogóra kusi naszpikowaną zakrętami drogą łączącą Kotor z Cetinje, dawną stolicą kraju. Polecane przez motocyklistów są także wyprawy przez słowackie Tatry albo typowo polskie szlaki, jakimi są Droga Kaszubska z Kościerzyny do Miastka lub Trasa 1000 Zakrętów z Czaplinka do Połczyna-Zdroju.

– A ja, niewykluczone, że za kierunek kolejnej swojej wyprawy obiorę Gibraltar. Trasa przez Hiszpanię będzie równie ekscytująca – zapewnia Jarosław Kwaśnik.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

1755669760 powstaniaslaskie

Narodowy Dzień Powstań Śląskich - to górnicy walczyli o Polskę

Kiedy mówi się o Powstaniach Śląskich, zwykle pada kilka nazwisk dowódców i polityków. Ale siłą, która przeważyła szalę w latach 1919-1921, byli ci, którzy na co dzień zjeżdżali pod ziemię. Górnicy. Bez nich nie byłoby powstań, a Śląsk prawdopodobnie zostałby po niemieckiej stronie. Narodowy Dzień Powstań Śląskich został ustanowiony w 2022 roku, by uczcić pamięć uczestników trzech powstań śląskich z lat 1919–1921. To właśnie 20 czerwca 1922 roku, po zakończeniu sporów granicznych, Wojsko Polskie wkroczyło na te ziemie.

Górnicy i hutnicy na filmach sprzed 60 lat. Mamy je! Warto zobaczyć!

Jeśli ktoś ma ochotę zobaczyć film zmontowany z archiwalnych nagrań TVP 3, zachęcamy do oglądania! Ma ponad 7 minut, nosi tytuł „Twarze Przemysłu” i był pokazywany podczas tegorocznej Industriady w Muzeum Miejskim „Sztygarka” w Dąbrowie Górniczej.

Polska i Niemcy udostępnią 60 tys. Biletów Przyjaźni dla młodych podróżnych

Resort infrastruktury oraz Federalne Ministerstwo Transportu Niemiec uruchamiają kolejowy Polsko-Niemiecki Bilet Przyjaźni, z którego będzie mogło skorzystać 60 tys. młodych osób w wieku od 18 do 27 lat. Każdy z krajów udostępni po 30 tys. biletów - poinformowało w środę polskie ministerstwo.

Fotografie z kopalń, hut, fabryki obrabiarek i wielu innych zakładów. Warto je zobaczyć!

Jeśli ktoś ma wolne popołudnie albo weekend, polecamy wycieczkę do Muzeum Miejskiego „Sztygarka” w Dąbrowie Górniczej. Można tam zwiedzić nie tylko kopalnię ćwiczebną z lat 20. ubiegłego wieku, ale i świetną wystawę „Razem dla przemysłu. Oblicza dąbrowskich zakładów w fotografii i designie”. Wystawa na pewno będzie czynna przez całe wakacje.