Patryk Bielowicz to inspektor dołowy w ruchu Ziemowit. Wraz z nim na scenie pojawili się światowej sławy didżeje

1717672577 morenoiyamatomaya arc

fot: arc. domowe

Patrick Moreno i japońska didżejka Yamatomaya wspólnie nagrali utwór. Już niebawem będziemy mogli go posłuchać

fot: arc. domowe

Tajlandia, Japonia i na deser Chiny – to ci dopiero tournée. A jeśli dodać do tego koncerty na festiwalu i w klubach, to po prostu nic innego, jak tylko raj na ziemi. Patryk Bielowicz, inspektor dołowy zespołu odpowiadającego za gospodarkę środkami produkcji, remontową, serwisów i dzierżaw w ruchu Ziemowit kopalni Piast-Ziemowit, wrócił niedawno z kolejnych artystycznych wojaży po Azji. – Trudno wszystko to, co tym razem widziałem, opisać w kilku zdaniach. Było po prostu niesamowicie – tłumaczył na gorąco.

Patryk, znany w środowisku muzycznym jako Patrick Moreno, wyspecjalizował się w muzyce EDM, a zwłaszcza w jej nurcie zwanym progressive house, techno/bigroom. To tygiel wielu rodzajów muzyki elektronicznej, ale w rzeczy samej po prostu muzyka rozrywkowa, bardziej taneczna, zwana potocznie przez jej zwolenników klubową. Wokół tego pojęcia oscylują takie style, jak m.in.: bass-house, drum and bass i wiele innych. W Azji, a zwłaszcza w Chinach, Tajlandii i w Japonii, tego rodzaju muzyka jest szczególnie popularna. Często pojawia się w wielu ścieżkach dźwiękowych do anime i gier wideo.

– Tym razem Tajlandia podbiła moje serce. W sumie najbardziej egzotyczny kraj, jaki odwiedziłem. Wystąpiłem tam na największym w Azji festiwalu muzyki klubowej pod nazwą SIAM Songkran Music Festival. Pod sceną znajdującą się na wysokości ponad 10 m, o szerokości przynajmniej 50 m, szalało przez kilkanaście godzin ponad sto tysięcy widzów! Niesamowita atmosfera, której towarzyszyły wspaniałe iluminacje świetlne, efekty i fajerwerki – opowiada Patryk.

Wraz z nim na scenie pojawili się światowej sławy DJ-e, m.in. Holender Martin Garrix i Tiesto, wykonujący muzykę z gatunków big room house, electro house, dutch house, progressive house oraz bass house. Warto dodać, że zarówno Garrix, jak i Tiesto uznawani są za jednych z najpopularniejszych i utytułowanych DJ-ów na świecie.

– To niesamowita przygoda znaleźć się na jednej scenie z takimi muzycznymi tuzami, niejako kolegami po fachu. A sam Bangkok to ogromna metropolia, która zaczyna żyć dopiero wieczorem. Ludzie po zmroku wyruszają w miasto, wspólnie się bawią na dyskotekach, zarówno w małych klubach, jak i na ogromnych festiwalach. Oprócz grania wraz z moim menedżerem spotykaliśmy się z przedstawicielami tamtejszego muzycznego świata, z producentami i artystami. Wszyscy bardzo mili i otwarci, no i co dla mnie było najistotniejsze, zainteresowani właśnie moją twórczością – tłumaczy Moreno.

– Miałem też kilka dni na odpoczynek, więc trochę pozwiedzałem kraj. Agencja, z którą współpracuję, o to zadbała – dodaje.

Oprócz występów muzycznych podczas festiwalu zwykle odbywają się różne uroczystości związane z tajskim festiwalem wody Songkran, dzięki którym uczestnicy w radosnej atmosferze muzyki mogą doświadczyć uroku lokalnej, tradycyjnej kultury. Bangkok obfituje w wiele wspaniałych atrakcji. Pałace, kolorowe Chinatown czy też słynny pływający targ robią na przybyszu z Europy ogromne wrażenie. Przecudownie prezentuje się Wielki Pałac, miejsce obowiązkowe do zwiedzenia dla każdego odwiedzającego Tajlandię. Jest najsłynniejszym zabytkiem. Od czasu wybudowania w 1782 r. służył jako dom króla Tajlandii, a przez 150 lat był rezydencją królewską. Nie sposób przegapić Świątyni Szmaragdowego Buddy. Na dziedzińcu można podziwiać jego rzeźbę z zielonego jadeitu.

Dla fana muzyki zaś istotne są kluby. To także swego rodzaju muzyczne świątynie. Taniec do rytmów EDM w wykonaniu DJ-ów i producentów stał się ulubioną rozrywką miejscowych. Doskonałym przykładem jest klub Spaceplus mieszczący 2000 osób i wyposażony w armaty CO2, konfetti i niesamowite pokazy laserowe. Spaceplus należy do największych przestrzeni imprezowych w Bangkoku, z ogromnym parkietem tanecznym, wysoko zawieszonym sufitem i ekranem LED za głównym stanowiskiem DJ-a. Znalazł się on m.in. na liście Top 100 Clubs 2024 najlepszych klubów na świecie.

Ale na Bangkoku podróż DJ-a Moreno się nie kończy. W trakcie swego tournée zagrał bowiem także w Japonii w Tokio oraz w Chinach, Szanghaju i w Chengdu.

– W Japonii kluby są mniejsze, ale także z fajną, pomysłową wizualizacją i atmosferą. Tam się gra siedem dni w tygodniu i palca włożyć do środka nie można, takie tłumy fanów – opowiada dalej o swych wrażeniach z podróży po Azji Moreno.

EDM, żeby było ciekawiej, to gatunek elektronicznej muzyki tanecznej wywodzący się właśnie z Japonii. Mieszkańcy Kraju Kwitnącej Wiśni często eksperymentują, łącząc elementy tradycyjnej muzyki japońskiej właśnie z energicznymi rytmami EDM.

– Japonię już zdążyłem poznać. Mam tam wielu fanów, opisywałem zresztą niedawno moją ostatnią podróż do tego kraju. Natomiast duże wrażenie wywarły na mnie Chiny. To już nie to samo co Japonia i Tajlandia. Ludzie, owszem, mili, ale widać, że czują swoją potęgę i jakby się izolowali od reszty świata. Kluby z muzyką, którą gram, wyrastają w Chinach niczym przysłowiowe grzyby po deszczu. Powstają coraz większe. Nic zresztą dziwnego, rzesze fanów tej muzyki też rosną w zawrotnym tempie. Odczułem, że Chińczycy nie są już tak bardzo otwarci na Europejczyków jak mieszkańcy Japonii czy Tajlandii. Zresztą sama organizacja wyjazdu, formalności, załatwienie zgody na pobyt tam, nie są wcale takie proste. No i te nieskończone procedury bezpieczeństwa. Ile zdjęć mi wykonano, tego chyba nie jestem w stanie policzyć – śmieje się Patryk Bielowicz.

Ale najważniejsze jest to, że Chiny otwierają się na muzykę zagraniczną. Dziś konkurencja jest spora. Wielu artystów nie ma nawet czasu na to, by zaistnieć na dłużej. Wydają album, jakiś singiel i znikają ze sceny, nie wytrzymując po prostu konkurencji. Można zatem powiedzieć, że przez ostatnie lata Chińczycy nabierali ogłady, jeśli chodzi o kulturę klubową, a na mapie kraju wciąż pojawiają się nowe miejsca, w których króluje mniej lub bardziej komercyjna muzyka klubowa.

– Kiedy znów zawitam w tamte strony? Wiele wskazuje na to, że być może za niedługo, ale póki co zarejestrowałem utwór wspólnie ze znaną japońską DJ-ką Yamatomayą. Niebawem będzie miał swój debiut. Zachęcam do słuchania – podsumowuje nasz czołowy DJ.

Przypomnijmy, że Patryk ma już na swym koncie ponad setkę utworów, a około trzydziestu z nich zarejestrowały na płytach prestiżowe wytwórnie światowe, w tym: Spinnin’ Records, Revealed Recordings, Universal Music, Armada Music, 2-Dutch, Eclipse Records, Proximity, Mixmash Records czy Smash The House. Swoją twórczość prezentował również w Austrii, Czechach i w Holandii. Największą popularność zdobył jednak w Azji. Na Dalekim Wschodzie numery naszego DJ-a mają najwięcej ściągnięć i odtworzeń na popularnych platformach streamingowych.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

100 szefów kuchni, 20 stref i jeden wielki cel. 13 września Kulinarny Ogień rozgrzeje TAURON Park Śląski

Wielki finał charytatywnej akcji Kulinarny Ogień 13 września 2026 r. w TAURON Parku Śląskim. Na gości czekać będzie blisko 100 szefów kuchni, 20 autorskich stref kulinarnych, koncerty i atrakcje dla całych rodzin. A przede wszystkim – wspólny cel: wsparcie budowy pierwszego na Śląsku stacjonarnego hospicjum dla dzieci „TuSieTuli”. Organizatorzy chcą podczas finału zebrać minimum 250 tys. zł. 

80 lat SITG w Rybniku: Wspólnota, tradycja i przyszłość

Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Górnictwa Oddział w Rybniku świętuje jubileusz 80-lecia działalności. Z tej okazji w dniach 4–6 września 2026 roku zorganizowano uroczyste obchody, połączone z nadaniem odznaczeń oraz wydarzeniami kulturalnymi i integracyjnymi.

Amfetamina w kiełbasie, wódka w pomarańczy. Kiedy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na haju?

Wiecie, kiedy po raz pierwszy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na tzw. haju? Pewnie nie, ale ja Wam podpowiem. To był 2011 rok. Wówczas w ręce policjantów wpadło pięciu mężczyzn, którzy na terenie katowickiej kopalni Wieczorek handlowali marihuaną. Skoro handlowali, no to pewnie byli tacy, którzy ją kupowali, a następnie używali przed pracą albo w czasie szychty. No i pojawił się nowy problem. 

O co chodziło w tym proteście? Ufam, że nie o czyjeś partykularne interesy

Wakacje się skończyły, a na zakończenie byłem pod czeską Pragą na Dniu Czołgowym i w świetnym Muzeum Lotnictwa. Kiedy czytacie te słowa, jestem na Słowacji na Dniach Salamandry w Bańskiej Szczawnicy, czyli miejscowym święcie górników, geologów, nafciarzy, geodetów i paru jeszcze pokrewnych branż. Zresztą w mediach pojawiły się już poważniejsze tematy.