Spadek produkcji w Polskiej Grupie Górniczej wyniesie ok. 3 mln ton węgla, co zmniejszy przychody

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Prezes Leszek Pietraszek zastrzegł, że PGG nie planuje żadnych nagłych zwolnień

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Zamiast 20-21 mln t, w tym roku Polska Grupa Górnicza wyprodukuje jedynie 17-18 mln t węgla – wskazał szef spółki Leszek Pietraszek. Jak zaznaczył, PGG będzie chciała zredukować zatrudnienie, wprowadzając program dobrowolnych odejść.

O sytuacji w największej krajowej spółce węglowej jej szef Leszek Pietraszek mówił w rozmowie z „Parkietem”. Prezes Polskiej Grupy Górniczej zaznaczył, że w spółce trwają obecnie dwa audyty: pierwszy, dotyczący działalności produkcyjnej, który powinien zakończyć się do połowy lipca oraz drugi, dotyczący działalności nieprodukcyjnej, mający potrwać do końca czerwca. Oprócz tego na bieżąco weryfikowane są niektóre z decyzji podjętych przez poprzedni zarząd.

– Pierwszy wniosek wskazuje na istotną różnicę między założonymi planami produkcyjnymi, sprzedażowymi a tym, co faktycznie będziemy mogli sprzedać (i tym samym wyprodukować) w tym roku. Chcemy w sposób jak najbardziej obiektywny określić potrzeby zakupowe naszych klientów, szczególnie tych największych, z sektora energetyki – powiedział Pietraszek.

– Widzimy, że różnica pomiędzy Planem Techniczno-Ekonomicznym z października 2023 r. a tym, co sprzedamy w 2024 r., wynosi około 3 mln t węgla. Oznacza to uzyskanie przychodów o około 2 mld zł niższych, niż zakładał to plan z 2023 r. – dodał.

Jak wskazał, zamiast planowanych wcześniej 20-21 mln t węgla, w tym roku wydobycie wyniesie ok. 17-18 mln t.

– Tak wskazują nasze szacunki. Mamy więc zastrzeżenia merytoryczne wobec poprzedniego zarządu co do odpowiedniego zaplanowania i wyliczenia tych szacunków w kontekście potrzeb naszych klientów. Przyczyną jest więc zła diagnoza rynku dokonana przez poprzedni zarząd. Musimy jednak pamiętać, że na sytuację w spółce wpływ miały także decyzje niepodejmowane przez zarząd PGG – dotyczące importu węgla do Polski. W latach 2022-2023 sprowadzono do Polski ponad 37 mln t węgla, które rozregulowały krajowy rynek węglowy, czego skutki odczuwamy i będziemy odczuwać przez kolejne miesiące – argumentował prezes Polskiej Grupy Górniczej.

Leszek Pietraszek odniósł się również do sytuacji finansowej PGG, która budzi wiele pytań. Jak zaznaczył, w 2023 r. spółka odnotowała zysk, który przeznaczyła m.in. na spłatę kolejnych zobowiązań oraz działania inwestycyjne, których celem było wykonanie prac przygotowawczych umożliwiających prowadzenie wydobycia. Potwierdził także, że w minionym roku spółka nie korzystała z dopłat budżetowych.

– Dodatkowo z otrzymanych 1,4 mld złotych w 2022 r. spółka nie wykorzystała ok. 600 mln złotych. Środki te zostały wydane już w 2024 r. W tym roku złożyliśmy zapotrzebowanie na dotację rzędu 5,5 mld złotych. Oznacza to, że w 2024 r. na naszą bieżącą działalność wydamy ok. 6,1 mld złotych. Jeśli zestawimy przychody naszej firmy w pierwszym półroczu 2023 r. z pierwszym półroczem tego roku, to musimy pamiętać o dużym spadku rynkowych cen węgla. W 2023 r. sprzedaliśmy też większy o 17 procent wolumen węgla, a przychody były wyższe o ponad 40 procent. Aktualna sytuacja jest efektem drastycznego tąpnięcia na rynku węgla i nadmiernego importu węgla kamiennego do Polski – powiedział szef PGG.

– Wbrew niektórym opiniom, z punktu widzenia naszych kontrahentów jesteśmy stabilnym przedsiębiorstwem. Nasze zobowiązania finansowe na bieżąco realizujemy – dodał.

W wywiadzie odniósł się m.in. do kwestii zatrudnienia. Jak zastrzegł, PGG nie planuje żadnych nagłych zwolnień.

– Zaproponowaliśmy jednak zmiany w ustawie o funkcjonowaniu sektora węgla kamiennego i nowelizację tego aktu prawnego. Proponujemy umieszczenie w ustawie zapisów o dobrowolnych odejściach. Obecnie ten program uruchamiany jest tylko wtedy, kiedy zamykamy kopalnie. My chcielibyśmy jednak móc te programy uruchomić wcześniej, niezależnie od obecnych zapisów w ustawie. Pracownik, który chciałby odejść, otrzymałby niższą jednorazową wypłatę bądź kwota odprawy (wyższa) byłaby mu wypłacana w miesięcznych transzach przez okres pięciu lat – powiedział prezes PGG.

Jak dodał, program dobrowolnych odejść (PDO) mógłby działać przez pięć lat, a według wyliczeń spółka mogłaby w ten sposób zaoszczędzić kilka miliardów złotych na bieżącą działalność związaną z ponoszeniem kosztów zatrudnienia. Natomiast koszt tak przygotowanego PDO dla budżetu mógłby wynieść w ciągu pięciu lat ok. 530 mln zł przy założeniu, że program dotyczyłby 2 tys. pracowników.

– Dla nas oznaczałoby to niższe koszty osobowe rzędu 2 mld zł i 1,5 mld zł mniej dopłat do redukcji wydobycia dla PGG. Nasze sugestie trafiły do Ministerstwa Przemysłu i Ministerstwa Aktywów Państwowych, gdzie są analizowane. Jaki będzie ich efekt? Zobaczymy – dodał Pietraszek.

Warto w tym miejscu przypomnieć, że na koniec 2023 r. Polska Grupa Górnicza (PGG) zatrudniała 37 146 osób. Mimo że spółka wydobywa coraz mniej węgla, zatrudnienie w ciągu minionego roku zwiększyło się o 346 pracowników (na koniec 2022 r. PGG zatrudniała 36 800 osób).

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PKP Cargo w pierwszym kwartale zmniejszyło stratę netto do 45,8 mln zł

Grupa Kapitałowa PKP Cargo zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku ze stratą netto na poziomie 45,8 mln zł, wobec 48,6 mln zł straty rok wcześniej - poinformowała spółka w piątkowym raporcie giełdowym.

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Korski: Historia gumowego buta i sen o polskim węglu

Ponad pół wieku temu, u progu mojej zawodowej kariery zdarzył mi się mały dramat – pękła podeszwa mojego gumowego buta. Czytelnik roześmieje się, ale wtedy pobranie nowych butów było poważnym problemem.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.