Mniej na inwestycje

Prawie o połowę zmalały nakłady przeznaczane przez górnictwo węgla kamiennego na inwestycje – wynika z danych opublikowanych przez Ministerstwo Gospodarki. W ciągu siedmiu miesięcy 2010 roku spółki węglowe przeznaczyły na ten cel 813 mln zł. Przed rokiem, do końca lipca, wydatki na rozwój przekroczyły kwotę 1,5 mld zł.

Górnictwo kupuje mniej maszyn i urządzeń, wartość zakupów wynosi obecnie 342 mln zł. To o prawie 600 mln zł mniej niż w 2009 roku.

Wzrosły natomiast – wprawdzie nieznacznie – nakłady na budowę nowych wyrobisk górniczych. Realizacja robót przygotowawczych, o łącznej długości 175,6 km, kosztowała prawie 340 mln zł. Mimo większych niż rok temu wydatków, łączna długość wydrążonych chodników była mniejsza o 22,9 km. Wskaźnik natężenia robót przygotowawczych, wskazujący na długość wydrążonych wyrobisk w odniesieniu do 1000 ton wydobytego węgla, spadł o 0,4 i wyniósł 4,6 m/1000 t.

O 900 tys. zł spadły nakłady na ochronę środowiska, natomiast wydatki na poprawę jakości węgla wzrosły o 18 tys. Spółki węglowe realizowały inwestycje przede wszystkim za środki własne. Ich łączna kwota wyniosła do końca lipca 621,4 mln zł. 192 mln zł na inwestycje pozyskano z leasingu finansowego. Az

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.