Mity polityki energetycznej
Na blogu znanego eksperta paliwowego Andrzeja Szczęśniaka w dniu 11.02 br. pojawiła się relacja z jego warszawskiego spotkania w Klubie Myśli Polskiej. Pozostawiając na uboczu tytuł tej relacji „Polska realizuje amerykańską politykę energetyczną” warto zwrócić uwagę na fakty, zależności i powiązania o których pisze on w swojej relacji. Na twórcach polityki energetycznej po 1989 roku nie zostawił on przysłowiowej „suchej nitki” obwiniając ich o popełnianie podobnych błędów niezależnie od koloru i nazwy partii sprawujących władzę.
Mity
W polskiej polityce energetycznej dominują trzy mity: bezpieczeństwo energetyczne musi kosztować, dywersyfikacja i wspólna europejska polityka energetyczna. Za przykład niepotrzebnych kosztów związanych z bezpieczeństwem energetycznym podał on zakup przez Polskę rafinerii Możejki na Litwie. Przynosi ona roczne straty w wysokości ok. 1 mld złotych. Jest to przykład polityki wspierania obcego państwa, kosztem własnych interesów w imię celów politycznych Litwy skierowanych przeciw Rosji.
Drugi mit to „dywersyfikacja”. Od dwunastu lat rozpatrywana, wpisywana w kolejne programy rządowe, z których dotąd nic nie zrealizowano. Zmagania się z geografią i geopolityką uważa on za skazane na niepowodzenie. Podjęte próby ograniczenia dostaw gazu z Rosji w sytuacji braku alternatyw są również dla nas szkodliwe.
Mit trzeci „wspólna polityka europejska” jest zasadniczo inna niż my to forsujemy. Określił ją jako „nieskuteczną antypolitykę dywersyfikacji”. Skrytykował on wypowiedź ministra Sikorskiego, który mówi o „prawdziwej dywersyfikacji”, czyli ograniczeniu naszych dostaw z Rosji, na rzecz innych. Podczas, gdy kraje europejskie pragną zachować lub nawet zwiększyć swoje dostawy, a nie je ograniczać.
Odpychanie Rosji
Jak pisze na swoim blogu Szczęśniak, Polska zamiast dbać o własne interesy w relacjach z Rosją usiłuje przeszkodzić jej w kontaktach z państwami zachodnimi Unii Europejskiej. Rosjanie odbierają to jako akt wrogi. Dlatego niezależnie od tego czy nam się to podoba, czy nie usiłują oni wyeliminować nas z tej gry. Rosja mimo znacznego osłabienia, nadal jednak pozostaje mocarstwem, a na pewno jest mocarstwem gazowym w Europie, co wiele krajów akceptuje nie zważając na trudności jakie czyni Polska w tej sprawie.
Skutkiem tej polityki jest właśnie rurociąg bałtycki, mimo że znacznie tańsza i bezpieczniejsza byłaby druga nitka Jamał II biegnąca przez Polskę. Podobnie Rosjanie przyjęli sprzeciw Polski, aby na jej terytorium wybudować łącznik Jamał I z siecią rurociągów na Słowacji, tak aby można było znaczącą część gazu przesyłać omijając Ukrainę. Jest pewne, że każdy inny kraj skorzystałby tylko z takiej okazji. Sprzeciw Polski zmusił Rosję do skorzystania z trasy bałtyckiej. Pierwszego realizatora tej polityki ministra Janusza Steinhoffa nazwał on „ojcem chrzestnym rurociągu północnego”. Stwierdził on, że jest to polityka odpychania Rosji od Europy Zachodniej, którą uznał za szkodliwą dla nas.
Gaz z Kazachstanu
Gaz z Uzbekistanu, Tadżykistanu i z innych krajów na tym kierunku to pomysł utopijny. Oczywiście politycy mogą do woli na mapach kreślić trasy, prowadzić rozmowy, a nawet zawierać porozumienia, o których z góry wiadomo że nic nie będzie. I tak dzieje się to właśnie od dwunastu już lat. Modelowym przykładem jest właśnie Kazachstan. Kazachowie owszem gościnnie przyjmują Polaków, rozmawiają, a nawet obiecują, ale niestety niczego w tym kierunku nie robią i nie będą robili, bo działaliby na własną szkodę. Po prostu wszystko w tym kraju zależy od Rosji. Jej technika, technologia wydobycia i przesyłu, ochrona i konserwacja całego systemu.
Oczywiście, jak w każdym niepodległym państwie Kazachowie pełnią wszystkie funkcje kierownicze w przemyśle gazowym, ale bez rosyjskiej techniki, dostaw sprzętu itp. nie mogą się obejść. Może nawet by pomyśleli o tym żeby Rosjan się pozbyć, gdyby ktoś inny zechciał im zagwarantować lepsze warunki. Polska w żadnym wypadku nie może nawet myśleć o takiej skali inwestycji, pomocy i obsługi, gdyż ani finansowo, ani rzeczowo, ani kadrowo nie jest do tego przygotowana. Takim partnerem dla Kazachstanu mogłyby być tylko Stany Zjednoczone. Te jednak nie chcą ponosić wszystkich kosztów takiej transakcji, a więc pozycja Rosji w Kazachstanie jest niezagrożona i żadne polskie wizyty na najwyższym szczeblu niczego tu nie są w stanie zmienić.
Polityka czy ideologia?
Szczęśniak uważa, że w Polsce zamiast polityki realizuje się dogmatyczną ideologię wrogości wobec Rosji, czego skutkiem są nasze kłopoty z bezpieczeństwem w dostawach gazu z tego kraju. Polska polityka natomiast powinna wykorzystać nasze położenie geograficzne i na dobrych kontaktach między Rosją a Europą Zachodnią jeszcze zarobić nie przejmując się interesami innych mocarstw w tej sprawie. Wszystkie partie polityczne sprawujące dotąd władzę uznał on za winne realizacji tej ideologii, która nie ma nic wspólnego z polityką. Uważa on, że żadna z dotąd lansowanych dróg dywersyfikacji dostaw gazu nie jest realna, a jeżeli nawet któraś z nich zostanie ogromnym kosztem zrealizowana to będzie ona miała i tak marginalne znaczenie wobec najprostszych, najkrótszych i największych dostaw tego paliwa z Rosji do Polski.