Mittal przez kryzys zakręca nawet grzejniki

Gasimy światło, drukujemy czarno-białe kopie dokumentów, nie latamy klasą biznes i ograniczamy wydatki na catering - to tylko niektóre z poleceń, jakie na czas kryzysu usłyszeli pracownicy Arcelor Mittal Poland, największego producenta stali na świecie. - Lepsze to niż zwolnienia pracowników - mówią przedstawiciele koncernu katowickiej \"Gazecie Wyborczej\".

Lakshmi Mittal, prezes stalowego giganta i jeden z najbogatszych ludzi na świecie (jego majątek szacowany jest na 51 mld dolarów), podobno powiedział kiedyś, że w czasie kryzysu każdego dolara trzeba traktować tak, jakby to był nasz ostatni dolar w życiu. Nic więc dziwnego, że zarząd Arcelor Mittal przygotował specjalny program oszczędności. Objął on także polskie huty Mittala w Dąbrowie Górniczej i w Krakowie, gdzie produkcja stali spadła o około 30 proc. Oprócz wygaszenia dwóch wielkich pieców, obcięcia nadgodzin i rezygnacji z usług firm zewnętrznych, pracownicy Arcelor Mittal Poland muszą pogodzić się także z innymi dość drastycznymi cięciami wydatków.

Należy wstrzymać wszystkie zamówienia na laptopy, telefony komórkowe i kieszonkowe komputery blackberry - czytamy w piśmie dotyczącym oszczędności, gdzie znalazło się też polecenie, by unieważnić wszystkie karty 3G, umożliwiające korzystanie z internetu w komórkach.

Nowe zalecenia dotyczą też podróży samolotami. Koniec z klasą biznes. Wszystkie delegacje wymagają zgody prezesa lub przynajmniej dyrektora finansowanego. Pracownicy muszą też sprawdzać dostępność tanich biletów lotniczych i nie mogą już rezerwować ich na ostatnią chwilę, gdy są wtedy o wiele droższe niż zazwyczaj.

Ale co tam samoloty! Zamiast podróżować między Krakowem a Dąbrową Górniczą lepiej korzystać z tele- i wideokonferencji, przekonują członkowie zarządu, i zwracają przy tym uwagę, że trzeba o 50 proc. ograniczyć wydatki telekomunikacyjne. Jak to zrobić? Wystarczy zamiast tradycyjnych telefonów korzystać z darmowej telefonii internetowej - radzą.

Przy tej skali oszczędności nie dziwią już tak prozaiczne polecenia, jak zamrożenie wydatków na artykuły biurowe. Nie warto chyba też wspominać o ograniczeniu usług drukarskich związanych z wydawaniem wewnętrznych newsletterów i biuletynów. Zamiast tego lepiej porozumiewać się z pracownikami mailem - podkreśla katowicka \"GW\".

Pracownicy Mittala nie mogą organizować imprez, o ile nie zostały one wcześniej zaakceptowane przez wiceprezesa wykonawczego, i muszą wstrzymać się z udziałem w konferencjach.

Koniec z cateringiem, sponsoringiem i reklamą, przynajmniej do czasu, aż kryzys na rynku stali się skończy. Problem w tym, że nie wiadomo, kiedy to nastąpi, więc na wszelki wypadek pracownicy mają też oszczędzać światło i ogrzewanie. Przed wyjściem z biura powinni zgasić lampę i zakręcić grzejnik (o ile nie wyłączy go specjalny system oszczędzania ciepła).

Dwa dni temu wykonano już polecenie \"efektywnego korzystania ze środków komunikacji\". Jak się dowiedziała \"Gazeta\", na konferencję w Krakowie żaden ze służbowych samochodów nie pojechał z Dąbrowy Górniczej z wolnymi miejscami.

Andrzej Krzyształowski, rzecznik koncernu, wyjaśnia, że drastyczny plan oszczędnościowy to nic dziwnego, nawet w przypadku tak potężnego koncernu jak Arcelor Mittal Poland. Podkreśla, że dzięki temu firma nie musi zwalniać pracowników.

Na razie osoby zatrudnione w administracji mają wybrać wszystkie zaległe urlopy od 19 grudnia do 5 stycznia. Kto nie ma już urlopu, może skorzystać z tego za rok 2009. - Pracownicy otrzymują w ten sposób sto procent wynagrodzenia, a nie 80 proc., gdyby byli na tak zwanym postojowym - mówi rzecznik. Zapewnia, że plan oszczędnościowy dotyczy wszystkich, również kierownictwa - podkreśla \"Gazeta Wyborcza\" w Katowicach.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

80 lat SITG w Rybniku: Wspólnota, tradycja i przyszłość

Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Górnictwa Oddział w Rybniku świętuje jubileusz 80-lecia działalności. Z tej okazji w dniach 4–6 września 2026 roku zorganizowano uroczyste obchody, połączone z nadaniem odznaczeń oraz wydarzeniami kulturalnymi i integracyjnymi.

Amfetamina w kiełbasie, wódka w pomarańczy. Kiedy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na haju?

Wiecie, kiedy po raz pierwszy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na tzw. haju? Pewnie nie, ale ja Wam podpowiem. To był 2011 rok. Wówczas w ręce policjantów wpadło pięciu mężczyzn, którzy na terenie katowickiej kopalni Wieczorek handlowali marihuaną. Skoro handlowali, no to pewnie byli tacy, którzy ją kupowali, a następnie używali przed pracą albo w czasie szychty. No i pojawił się nowy problem. 

O co chodziło w tym proteście? Ufam, że nie o czyjeś partykularne interesy

Wakacje się skończyły, a na zakończenie byłem pod czeską Pragą na Dniu Czołgowym i w świetnym Muzeum Lotnictwa. Kiedy czytacie te słowa, jestem na Słowacji na Dniach Salamandry w Bańskiej Szczawnicy, czyli miejscowym święcie górników, geologów, nafciarzy, geodetów i paru jeszcze pokrewnych branż. Zresztą w mediach pojawiły się już poważniejsze tematy.

Jerzy Markowski: „Nie obawiam się o perspektywy dla węgla”

Kredyt z Banku Światowego na restrukturyzację górnictwa, zadłużenie spółki węglowej wobec gminy Bytom, przyszłość węgla i uczniów szkół górniczych. O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 5 września 1996 roku.