Mirosław Kugiel: Naszym celem 4 mln ton węgla koksującego rocznie

Kugiel gal

fot: Jarosław Galusek

Mirosław Kugiel, prezes Kompanii Węglowej powiedział w środę, że firma na razie nie zamierza pozbywać się akcji Polskiej Miedzi

fot: Jarosław Galusek

O idei udziału Kompanii Węglowej w projekcie „Inteligentna koksownia” mówił w rozmowie z portalem nettg.pl Mirosław Kugiel, prezes Kompanii Węglowej.

- Prawie połowa węgli w naszych zasobach ma parametry koksujące. Pewnych nakładów finansowych oraz czasu wymaga dotarcie do tych złóż, ale możliwe jest, że wydobycie tylko z kopalni „Knurów-Szczygłowice” będzie wynosić 20 tys. ton na dobę. Naszym celem jest osiągnięcie rocznego wydobycia węgla typu 34 na poziomie 4 mln ton. Wówczas ok. 10 proc. produkcji Kompanii stanowić będą węgle, które nadają się do koksowania – przewiduje Mirosław Kugiel, prezes Kompanii Węglowej.

- Nie staniemy się wiodącym producentem węgla koksowego, bowiem główne zasoby tego surowca znajdują się w JSW. Wpisaliśmy jednak rozwój wydobycia węgla koksującego do strategii spółki. Jeżeli w ciągu najbliższych kilku lat węgiel koksujący stanowiłby 10 proc. produkcji KW, to byłaby to okoliczność stabilizująca kierunki sprzedaży. Zaletą węgla typu 34 jest uniwersalność: nadaje się on zarówno do koksowania jak i jako domieszka do sortymentów energetycznych - dodał.

Czytaj więcej: Kompania Węglowa i IChPW podpisały umowę w ramach projektu „Inteligentna koksownia”
 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.

9860 sekcji w JSW i rewolucja kotwiowa. Czym fedrowano w polskich kopalniach w 1996 roku?

Co się stało z pracownikami likwidowanej kopalni Żory? Jak Knurów i Gliwice poradziły sobie z transformacją? O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 7 listopada 1996 roku.