MŚ: szukanie rozwiązań dla terenów zdegradowanych

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

Zespół, który ma zinwentaryzować tereny zdegradowane i wypracować rozwiązania służące ich remediacji, czyli oczyszczeniu z zanieczyszczeń, oraz rekultywacji

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

W Ministerstwie Środowiska powstał zespół, który - we współpracy z ekspertami i przedstawicielami innych resortów - ma zinwentaryzować tereny zdegradowane i wypracować rozwiązania służące ich remediacji, czyli oczyszczeniu z zanieczyszczeń, oraz rekultywacji - podał wiceminister środowiska Sławomir Mazurek.

Wiceminister odpowiadał w piątek (4 listopada) w Sejmie na pytanie posłów, dotyczące perspektywy unieszkodliwienia zgromadzonych w Jaworznie (Śląskie) blisko 200 tys. ton toksycznych odpadów po zakładach azotowych. To jedna z największych bomb ekologicznych w Europie Środkowej. Szacuje się, że na działania zabezpieczające środowisko potrzeba ok. 190 mln zł, a na usunięcie i unieszkodliwienie wszystkich odpadów, nawet 1 mld zł.

Mazurek przyznał, że w podobnych przypadkach zdarza się, iż podmioty, będące następcami prawnymi dawnych zakładów odpowiedzialnych za odpady i zanieczyszczenia, nie są w stanie udźwignąć kosztów procesów remediacji i rekultywacji. Stąd procesy te trwają wiele lat i napotykają na wiele problemów - zarówno finansowych, jak i prawnych. Zespół w resorcie środowiska ma pomóc w wypracowaniu skutecznych rozwiązań w tym zakresie.

- W ramach tego zespołu będą przygotowane takie rozwiązania, aby w przypadkach, gdzie faktycznie jest problem, doprowadzić do zakończenia tych procesów - poinformował wiceminister, wskazując, że pierwszym zadaniem zespołu będzie pełna inwentaryzacja terenów zdegradowanych w Polsce - zarówno zanieczyszczonych przez przemysł, jak i tych powstałych np. w wyniku niewłaściwego składowania czy porzucenia odpadów.

W pracach zespołu mają brać udział eksperci i przedstawiciele innych ministerstw; niewykluczone, że zarekomenduje on zmiany legislacyjne, przyspieszające likwidację bomb ekologicznych. - Tam, gdzie będą potrzeby legislacyjne, faktycznie trzeba będzie wkroczyć - powiedział Mazurek, zapewniając, iż resort chce systemowo doprowadzić do remediacji zdegradowanych terenów.

- Będziemy szukać rozwiązań, które jak najszybciej i najskuteczniej załatwią tę sprawę - powiedział Mazurek, nawiązując także do bomby ekologicznej w Jaworznie i postulatów stworzenia specustawy, która ułatwiłaby rozbrajanie eko-bomb.

Samorządowcy z miast, gdzie znajdują się takie składowiska, wskazywali wcześniej, że ani przedsiębiorcy, ani lokalne władze, nie są w stanie sami poradzić sobie z likwidacją tak dużych składowisk odpadów niebezpiecznych. Potrzebują pomocy rządu, ministerstw i posłów w postaci specjalnego prawa, dostępu do finansowania oraz wsparcia technicznego.

Obecnie przepisy zobowiązują sprawcę zanieczyszczeń lub - jak w przypadku zakładów chemicznych w Jaworznie - jego następcę prawnego, do podjęcia działań naprawczych. Problem w tym, że zanieczyszczenia to efekt zaniedbań sprzed bardzo wielu lat, a przedsiębiorca nie ma szans na udźwignięcie takiego ciężaru finansowego.

W Jaworznie prowadzona przez ponad 80 lat produkcja chemicznych środków ochrony roślin, m.in. DDT i lindanu, wiązała się z powstawaniem odpadów, w tym pestycydów, w większości wyrzucanych na nieuszczelnione podłoże. Toksyczne odpady wytworzyły państwowe Zakłady Chemiczne "Organika-Azot". Zanieczyszczenia te - ok. 200 tys. ton, w tym ok. 40 tys. odpadów groźnego pestycydu HCH - znajdują się w kilku punktach miasta. Szacuje się, że gleba oraz wody podziemne i powierzchniowe skażone są na obszarze ok. 50 hektarów. Same poprodukcyjne chemikalia z lat 1980-90, znajdujące się na obszarze Centralnego Składowiska Odpadów, to 750 tys. beczek.

Tak duże składowisko niebezpiecznych substancji to zagrożenie przede wszystkim dla podziemnych zbiorników wody pitnej. W przypadku powodzi w dorzeczu Przemszy istnieje groźba skażenia zbiornika Dziećkowice - jednego z głównych rezerwuarów wody pitnej dla aglomeracji katowickiej. Kolejne zagrożenie dotyczy możliwości zanieczyszczenia Przemszy i Wisły, skąd toksyczne związki chemiczne mogą dostać się także do Bałtyku.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Grupa PGE przedstawiła aktualizację strategii do 2035 r. – Energia cyfrowej przyszłości

Grupa PGE przedstawiła zaktualizowaną Strategię do 2035 roku. Wyznacza ona kierunki dalszego rozwoju Grupy PGE w warunkach dynamicznych zmian na rynku energii, tj. elektryfikacji gospodarki, rozwoju technologii cyfrowych i sztucznej inteligencji, a także wskazuje kierunki wzrostu efektywności wykorzystania kapitału oraz odpowiedzialnej polityki dywidendowej. Szacowane łączne nakłady inwestycyjne Grupy PGE do 2035 roku wyniosą około 210 mld zł, co przełoży się na wzrost wyniku EBITDA do ponad 30 mld zł w 2035 roku. Strategia zakłada także powrót do wypłacania dywidendy od podziału zysku za 2026 rok. Strategia podtrzymuje cele klimatyczne Grupy PGE, w tym osiągnięcie zerowej emisji netto z wytwarzania do 2050 roku. 

Zmniejszą liczbę firm zobowiązanych do raportowania zrównoważonego rozwoju

We wtorek rząd zajmie się projektem ustawy, który ma na celu zmniejszenie grupy podmiotów zobowiązanych do przygotowywania raportów zrównoważonego rozwoju oraz zmiany w zasadach raportowania dla grup kapitałowych.

UOKiK nałożył niemal 4 mln zł kary na firmę pożyczkową Aasa Polska

Niemal 4 mln zł kary nałożył Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów na firmę pożyczkową Aasa Polska. Zdaniem Urzędu, spółka naruszyła zbiorowe interesy konsumentów poprzez sztuczne zawyżanie całkowitej kwoty kredytu i omijanie przepisów ustawy o kredycie konsumenckim.

Zima – kto już o niej myśli?

Choć za oknem śniegu jeszcze nie ma, właśnie teraz warto zaplanować zimowy wypoczynek dla całej rodziny. Hotele***NAT zapraszają zarówno w góry - do Krynicy Zdroju, Bukowiny Tatrzańskiej, Ustronia i Wisły, jak i nad Bałtyk - do Sarbinowa oraz Świnoujścia. Niezależnie od tego, czy szukacie śnieżnych stoków, morskiego spaceru czy ciepłego basenu, każdy znajdzie wersję zimowego odpoczynku dla siebie.