Ministerstwo Klimatu utrzymuje, że prace nad programem dotacji do zakupu samochodów elektrycznych wciąż trwają
fot: Bartłomiej Szopa/ARC
Warunkami otrzymania dopłaty ma być użytkowanie samochodu przez co najmniej dwa lata od zakupu. W tym czasie samochód musi być zarejestrowany w Polsce i dopuszczony do ruchu
fot: Bartłomiej Szopa/ARC
Niejasne zapowiedzi przedstawicieli rządu i brak konsekwentnych kroków w sprawie dopłat do zakupu samochodów elektrycznych już mocno zaszkodziły polskiej branży motoryzacyjnej - informuje piątkowa Rzeczpospolita.
Jak czytamy w piątkowym wydaniu gazety, Ministerstwo Klimatu utrzymuje, że prace nad programem dotacji do zakupu samochodów elektrycznych wciąż trwają. Jak poinformowało "Rzeczpospolitą" biuro prasowe resortu, w najbliższym czasie ma on przedstawić zmienione rozporządzenia i szczegóły dotyczące programu. "Kiedy konkretnie - nie wiadomo" - zaznacza gazeta.
Jednak - jak czytamy w artykule - branża motoryzacyjna już straciła cierpliwość. "Jeszcze jesienią ub. roku zakładano, że dopłata do e-auta może sięgnąć 37,5 tys. zł (z ograniczeniem do 30 proc. wartości). Na początku tego roku pojawiły się doniesienia o zmniejszeniu wsparcia do niespełna 19 tys." - pisze "Rz" i dodaje, że "teraz i ta wielkość jest mocno wątpliwa, zwłaszcza wobec rządowych wydatków na łagodzenie skutków epidemii".
"Jest mało prawdopodobne, by rząd wspierał zakupy aut, które ważni politycy traktują jako zabawki dla bogaczy. Prawdopodobnie skończy się na ulgach podatkowych, ale takich, na których budżet nie straci - słychać wśród przedstawicieli branży" - pisze gazeta.