Minister Tchórzewski: oszczędności na OZE pozorne a rynek jest bajeczką!

fot: Witold Gałązka/ARC

Minister energii Krzysztof Tchórzewski podkreślał kosztowność OZE (po lewej Aleksandras Spruogis - wiceminister energetyki Litwy, po prawej Piotr Woźniak - prezes PGNiG).

fot: Witold Gałązka/ARC

- Oszczędności związane z odnawialnymi źródłami energii są pozorne, ale jest zgoda Komisji Europejskiej, by w nieskończoność wspierać OZE. Rynku energii w Polsce nie ma, jest on bajeczką - oceniał minister energii Krzysztof Tchórzewski podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.

W środę (18 maja) minister wziął m.in. udział w dyskusji "Energia i kliiat - horyzont 2030", w której przedstawiciele energetyki i politycy zastanawiali się nad wpływem porozumienia klimatycznego COP21 w Paryżu dla świata, Europy i poszczególnych krajów. W nagranym dla uczestników przemówieniu słowacki komisarz ds. unii energetycznej UE Maroš Šefčovič chwalił Polskę i zachęcał do współpracy, ale dyskutanci zgłaszali sceptyczne uwagi co do realiów współpracy i szans na powstanie unii energetycznej, która kierowałaby się w UE zasadami solidarności i sprawiedliwości.

Jerzy Buzek podkreślał, by ograniczania emisji nie mylić z dekarbonizacją, a Krzysztof Tchórzewski przywołał przykład USA, gdzie model obrony kliamtu podlega "szerokiej krytyce" a względy biznesowe odgrywają dużo większą rolę.

- Gdyby przyjąć, że w 2050 r. mamy mieć w Polsce zerowy udział węgla w miksie energetycznym, to nasz PKB byłby niższy od obecnego. Odejście od węgla jest niemożliwe i niezwykle dla kraju kosztowne - mówił minister energii, dodając, iż wie o tym, że jest za podobne tezy krytykowany, ale ma obowiązek dbać również o interes swoich współobywateli.

Według kryteriów Komisji Europejskiej Polacy już teraz przekraczają granicę ubóstwa energetycznego, bo wydatki na prąd, ogrzewanie i transport zaczynają przekraczać przyjęty przez KE wyznacznik 10 proc. budżetu gospodarstwa domowego. Z tego powodu nie możemy zwiększać zużycia energii, co jest niezbędne do rozwoju ekonomicznego państwa, tymczasem nasze zużycie wynosi ledwie połowę wolumenu w starych krajach UE. Dodatkowo Polska musi zastąpić stare niewydajne bloki energetyczne, które po 2020 r. nie będą spełniały żadnych norm ochrony środowiska.

Minister Tchórzewski tłumaczył, że najlepszym rozwiązaniem będzie budowa wysokosprawnych bloków opalanych węglem. W Kozienicach i Opolu sprawnosć nowych bloków określono na 47 proc. (przy 35 i mniej tradycyjnie), natomiast naukowcy - jak mówił Tchórzewscy - pracują nad podwojeniem sprawnosci elektrowni konwencjonalnych (do 60 a nawet 70 proc.). Skutkuje to znaczącym zmniejszeniem emisji dwutlenku węgla.

- Jeżeli przekroczymy 50 proc. sprawności, to z punktu widzenia efektywności w zakresie redukcji emisji uzyskujemy więcej, niż za pośrednictwem odnawialnych źródeł energii - stwierdził minister, dodając, że OZE mają bardzo niską wydajność (20-25 proc., stosunek mocy wygenerowanej do zainstalowanej - przyp. red.) i muszą być zabezpieczane podażą prądu do sieci ze stabilnych siłowni.

- W tych elektrowniach konwencjonalnych stoją rozpalone kotły, których nie wolno wygasić i czekają bezczynnie na zlecenie dostaw energii, a dyżurni modlą się, żeby nie było wiatru i silnego nasłonecznienia! - opisywał minister. Jego zdaniem nie powinniśmy być jako kraj przesadnie ambitni w zwiększaniu udziału OZE w miksie.

Rok temu Polska miała obowiązek osiągnąć 10 proc. OZE, a wykonała 12 proc., gdy są w UE państwa z 2-3-procentowym opóźnieniem i kończy się "na pogrożeniu palcem przez KE".

- Z powodu 2-procentowej różnicy w niepotrzebnym przyroście OZE polscy obywatele i przedsiębiorcy wydali w ubiegłym roku na energię elektryczną ok. 600-700 mln zł więcej niż musieli. To ponad pół miliarda złotych, które mogły być wydane na inne cele, przy takiej samej ilości zużytej energii. Czy gospodarkę stać na to, żeby w ten sposób hamować wzrost? - pytał retorycznie Krzysztof Tchórzewski.

Minister podał, że OZE kosztowały w Polsce odbiorców w rachunkach za prąd łącznie 4,7 mld zł w 2015 r. Cała UE wydała na OZE ok. 500 mld euro, natomiast Niemcy - 24 mld euro. Według wyliczeń ministra u naszych zachodnich sąsiadów 1 megawatogodzina elektryczności z OZE dotowana jest kwotą 60 euro.

- Przy takich dotacjach rynek energii jest po prostu bajeczką! - ocenił i zapytał: - Jak długo UE wytrzyma ten kurs?

Zdaniem ministra energii musimy upomnieć się w Komisji Europejskiej o finansowanie konwencjonalnej energetyki, bo inaczej nie będziemy w stanie w ciągu 5-6 lat odnowić mocy rzędu 7 GW.

- Jeśli ich nie odnowimy, czeka nas blackout, ale nie taki, jak latem zeszłego roku, tylko podobny do tego w stanie wojennym - zapowiedział Krzysztof Tchórzewski.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

W przyszłym tygodniu ceny paliw spadną, o ile rząd przedłuży pakiet CPN

Jeśli pakiet CPN zostanie przedłużony na dotychczasowych zasadach, to ceny benzyny mogą spaść o ok.10-15 gr/l a oleju napędowego o 25 gr/l - przekazało w piątek biuro Reflex. W przeciwnym wypadku ceny paliw wzrosną.

Coraz mniej rent wypadkowych. I to o niemal jedną trzecią w ciągu dekady!

Liczba osób pobierających renty wypadkowe systematycznie maleje. W ciągu ostatnich dziesięciu lat ubyło ponad 57 tys. świadczeniobiorców. Dane ZUS pokazują, że trend jest trwały i obejmuje wszystkie główne grupy rent wypadkowych.

Transformacja energetyczna Polski: Co czeka węgiel? Kluczowa konferencja już w październiku

W październiku w Zakopanem, pod auspicjami Instytutu Gospodarki Surowcami Mineralnymi i Energią Polskiej Akademii Nauk, spotkają się eksperci z najbardziej prestiżowych ośrodków naukowych naszego kraju. W centrum uwagi pojawią się zagadnienia związane m.in. z bezpieczeństwem energetycznym, rynkiem surowcowym i dekarbonizacją.

Grzegorz Wacławek o przyszłości PGG: Nie możemy zaklinać rzeczywistości

Czy mamy zamykać? Czy mamy rozwijać? Czy mamy coś zmieniać? To dylematy, przed którym stoi Polska Grupa Górnicza, ale i górnictwo w całej Europie – mówił podczas konferencji „Trójkąt Transformacji” Grzegorz Wacławek, wiceprezes PGG ds. restrukturyzacji. - Restrukturyzacja i moje zadanie tak naprawdę polega na tym, bym odpowiedzialnie przygotował spółkę do zmiany. Do tego, by się dostosowała do tych zmian gospodarczych, które czekają region - dodał wiceprezes.