Minister pracy z optymizmem o rynku pracy

fot: Krystian Krawczyk

- W miesiącach zimowych zawsze sezonowo wzrasta bezrobocie, rok temu ten wzrost pomiędzy listopadem a grudniem był o 0,3 proc., a teraz o 0,4 procent - ocenił minister pracy Władysław Kosiniak-Kamysz

fot: Krystian Krawczyk

Najwyższy poziom bezrobocia, który rynek pracy może odnotować w 2014 r. był już w styczniu - powiedział minister pracy i polityki społecznej Władysław Kosiniak-Kamysz. Dodał, że ożywienie na rynku pracy jest trwałe.

- Dane o sytuacji na rynku pracy w lutym są bardzo optymistyczne. Widać, że rok 2014 będzie przełomowy dla rynku pracy. Już dziś możemy powiedzieć, że ożywienie ma charakter długoterminowy, oznacza trwałe odwrócenie trendu. Styczeń tego roku był miesiącem, gdy mieliśmy najwyższe bezrobocie w całym 2014 roku. Od lutego bezrobocie będzie stopniowo spadać, mam nadzieję, że dynamika spadku w marcu i kwietniu będzie rosła - powiedział w poniedziałek (1o marca) na konferencji prasowej Kosiniak-Kamysz.

Jego zdaniem osiągnięcie wyniku poniżej 13 proc. na koniec roku jest coraz bardziej realne.

W poniedziałek MPiPS opublikowało szacunki, zgodnie z którymi stopa bezrobocia w lutym wyniosła 14,0 proc. czyli tyle samo, ile w styczniu. Z danych resortu pracy wynika, że liczba bezrobotnych zarejestrowana w urzędach pracy na koniec lutego wyniosła 2 mln 257 tys. osób, o 3,7 tys. mniej niż w styczniu.

W ocenie Kosiniaka-Kamysza, wpływ pogody w lutym nie był decydujący dla poprawy sytuacji na rynku pracy.

- Oczywiście, pogoda nam w lutym sprzyjała, ale nie był to kluczowy czynnik. Oprócz sezonowości czyli pozytywnego wpływu pogody, na spadek liczby bezrobotnych wpłynęło także ożywienie gospodarcze, które wreszcie przełożyło się na rynek pracy oraz - co bardzo istotne - interwencje urzędów pracy, czyli efektywne wykorzystywanie środków z Funduszu Pracy.

Minister pracy dodał, że aktywne formy walki z bezrobociem w początkowych miesiącach roku skupiały się głównie w trzech obszarach:
• wspierania programu staży,
• dofinansowania projektów gospodarczych oraz
• subsydiowania miejsc pracy.

W rozmowie z PAP wiceminister pracy Jacek Męcina powiedział, że obecnie nie widać napływu na polski rynek pracowników z Ukrainy.

- Na bieżąco monitorujemy sytuację na Ukrainie i jej wpływ na nasz rynek pracy. Z informacji, które na bieżąco spływają do nas od pracodawców wynika, że obecnie nie stwierdzono zwiększonego napływu na rynek pracy Ukraińców - powiedział PAP Męcina. - Natomiast sytuacja za naszą wschodnią granicą wciąż pozostaje czynnikiem ryzyka dla dalszego rozwoju sytuacji na rynku pracy. Zarówno Rosja jak i Ukraina to istotni partnerzy gospodarczy i handlowi - dalsza skomplikowana sytuacja polityczno-społeczna w tamtej części Europy może odbić się na skali zatrudnienia w Polsce.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Motyka: Prezydent walczy z nami kosztem polskich kierowców

Prezydent dzisiaj walczy z nami kosztem polskich kierowców - ocenił w czwartek w Poznaniu minister energii Miłosz Motyka. Polityk zaznaczył, że brak podpisu głowy państwa pod ustawą o nadzwyczajnych zyskach koncernów paliwowych oznacza wyższe ceny na stacjach benzynowych.  

Będą nowe przepisy ułatwiające dostęp do rynku wodoru

Ministerstwo Energii przygotowuje nowy pakiet przepisów upraszczających dostęp do rynku wodoru - poinformował w czwartek wiceminister energii Piotr Masłowski. Podczas debaty na konferencji Energy Days w Katowicach Masłowski przyznał, że barier legislacyjnych na rynku wodoru "na chwilę obecną jest bardzo wiele".

Do połowy września zarejestrowano ponad 207 tys. incydentów cyberbezpieczeństwa

Zespoły CSIRT NASK, CSIRT GOV oraz CSIRT MON do połowy września zarejestrowały ponad 207 tys. incydentów cyberbezpieczeństwa - poinformował w czwartek Michał Strzelczyk z Ministerstwa Cyfryzacji (MC). Liczba ta wzrośnie w związku ze zwiększoną aktywnością oszustów w okresie wyprzedaży - dodał.

Kraków w jeden dzień bez bagażu: jak zaplanować zwiedzanie między pociągiem a samolotem

Jeśli masz w Krakowie tylko kilka godzin, na przykład między przyjazdem pociągu a wieczornym lotem, najwięcej czasu odzyskasz, pozbywając się bagażu na samym początku. Centrum Krakowa jest zwarte: z dworca Kraków Główny na Rynek Główny idzie się około 15 minut, a stamtąd na Wawel kolejne 10–15. To trasa, którą da się przejść pieszo, ale nie z walizką na kocich łbach i po schodach wzgórza wawelskiego.