fot: Jarosław Galusek
Sobotni mecz nad Bałtykiem zakończył się bardzo niskim wynikiem, jak na futbol amerykański - Minersi wygrali 7:2
fot: Jarosław Galusek
- Czynimy starania, by półfinał rozegrać na stadionie Rozwoju Katowice. Byłby to nasz pierwszy występ w stolicy województwa - zdradza Witold Wolny, zawodnik i jednocześnie menedżer Minersów.
Sobotni mecz zakończył się bardzo niskim wynikiem, jak na futbol amerykański - Minersi wygrali 7:2. Tak mała liczba punktów, to efekt presji, pod jaką grały oba zespoły. Seahawks walczyli o występ w półfinale, Miners grali o zapewnienie sobie jeszcze jednego meczu w tym sezonie przed własną publicznością.
Pierwsze dwie kwarty, zakończone „na zero”, to popis gry defensywnej obu drużyn. Trzecią otworzyło przyłożenie Bartłomieja Jaguszewskiego, który wykorzystał wyłom, jaki w linii obronnej Seahawks zrobiła formacja ofensywna naszej drużyny. Podwyższył za jeden punkt Tomasz Józefiok.
Kluczowy dla losów meczu był również przechwyt Sebastiana Bijoka, który uniemożliwił Seahawks wykonanie ostatniej akcji ofensywnej. W dowód uznania za to zagranie trener Jeff Shiffman wyznaczył Bijoka do rytualnego zamknięcia meczu.
Punkty dla Seahawks zdobył Maciej Suchanowski, który powalił Grzegorza Sudera w polu punktowym Miners.
W galerii: Mecz PLFA między Silesia Miners i Pomorze Seahawks w sobotę (12. września) w Gdańsku (zdjęcia: Jarosław Galusek - nettg.pl)