Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

26.11 PLN (-3.22%)

KGHM Polska Miedź S.A.

320.35 PLN (-5.50%)

ORLEN S.A.

143.34 PLN (-1.23%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

10.28 PLN (-0.96%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.30 PLN (-0.19%)

Enea S.A.

20.16 PLN (-0.49%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

21.40 PLN (+0.47%)

Złoto

4 487.60 USD (+0.05%)

Srebro

74.33 USD (+0.23%)

Ropa naftowa

111.02 USD (+1.78%)

Gaz ziemny

3.11 USD (-0.06%)

Miedź

6.20 USD (+0.23%)

Węgiel kamienny

118.45 USD (+0.98%)

Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

26.11 PLN (-3.22%)

KGHM Polska Miedź S.A.

320.35 PLN (-5.50%)

ORLEN S.A.

143.34 PLN (-1.23%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

10.28 PLN (-0.96%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.30 PLN (-0.19%)

Enea S.A.

20.16 PLN (-0.49%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

21.40 PLN (+0.47%)

Złoto

4 487.60 USD (+0.05%)

Srebro

74.33 USD (+0.23%)

Ropa naftowa

111.02 USD (+1.78%)

Gaz ziemny

3.11 USD (-0.06%)

Miedź

6.20 USD (+0.23%)

Węgiel kamienny

118.45 USD (+0.98%)

Miłość do motoryzacji zapoczątkowała Jawa 60 w wersji Mustang. Dziś dosiada 130-konną Hondę VFR1200X Crosstourer

fot: ARC

Jarosław Jeleń i jego stalowe rumaki: Suzuki GSX1400 oraz Honda VFR1200X Crosstourer

fot: ARC

Jarosław Jeleń z rudzkiej kopalni Halemba o motocyklach mógłby opowiadać godzinami. Zjechał nimi całą Polskę. W końcu skusił się na wycieczkę po Bałkanach. Do dziś ją wspomina i wraz z grupą przyjaciół planuje kolejne motocyklowe wyprawy.

– Już nawet nie pamiętam, od jak dawna interesuję się motoryzacją. Jeśli powiem, że od dzieciństwa, to nie przesadzę. Gdy tylko skończyłem 16 lat, otrzymałem w prezencie od rodziców motorower marki Jawa 50 w wersji Mustang. To był dla mnie cały świat. Koledzy, a było nas w paczce kilkunastu, mieli już kadety, ogary i jawki, a i komar również się trafił. Na osiemnastkę dostałem Jawę 350 w czarnym kolorze. Miałem już wówczas prawa jazdy zarówno kat. A, jak i B. Motocykl w sklepie kosztował 950 tys. zł, a za sam kask kupiony osobno trzeba było zapłacić 125 tys. zł. Euforia nie miała granic. Takie to były czasy – wspomina z uśmiechem Jarosław Jeleń.

Wymarzoną jawą zjechał wraz z grupą przyjaciół niemal całą Polskę. Jeszcze jako pracownik kopalni Pokój sprawił sobie pierwszego „japońca”, czyli Suzuki GSX1400. Była to maszyna potężna, budząca swym wyglądem i możliwościami respekt u każdego młodego miłośnika motoryzacji.

– Ze starej paczki zostało nas czterech. Zaczęliśmy planować nowe trasy, już międzynarodowe. Po objechaniu Czech, Słowacji i wschodniej części Niemiec zaczęło nam brakować na mapie tych państw miejsc, w których jeszcze nas nie było. I tak narodził się plan podróży na Bałkany w 2018 r. – wyjaśnia rudzki miłośnik stalowych koni. 

Burza i afrykański upał
Plan okazał się strzałem w dziesiątkę. Zwiedzanie malowniczych miasteczek i zabytków, kąpiele w morzu i kosztowanie potraw kuchni śródziemnomorskiej na długo pozostanie tematem wakacyjnych wspomnień grupy miłośników motocykli z Rudy Śląskiej. 

– Nie zapomnę, jak pewnego dnia złapała nas burza. Grzecznie podążaliśmy za autokarem z prędkością 90 km/h. W pewnym momencie wjechaliśmy do któregoś z kolei tunelu. Po kilku kilometrach wyjechaliśmy po drugiej stronie góry. To był szok. Nagle pojawił się bowiem afrykański upał. Nie było śladu po burzy i nawałnicy. Niebo było bezchmurne aż po horyzont. Migiem zjechaliśmy na Zadar, kontynuując podróż brzegiem Adriatyku. W pewnym momencie nadmorskiej podróży znaleźliśmy się tak blisko brzegu Adriatyku, że grzechem byłoby nie zatrzymać się w tym miejscu. Zboczyliśmy motorami dosłownie 20 m od głównej drogi i wjechaliśmy na skrawek dzikiej, kamienistej plaży. Podróż aż do samego Šibenika była już tylko czystą przyjemnością. Następnego dnia pobudka i jazda dalej na południe w stronę Dubrownika. Początkową część trasy zrobiliśmy autostradą, a na wysokości miasta Makarska w Dalmacji znowu zjechaliśmy w kierunku wybrzeża, aby podziwiać zapierające dech w piersiach widoki. Jechaliśmy przed siebie niczym w transie. W pewnym momencie utraciliśmy już orientację, którą granicę przekraczamy, bo to albo kontrola policyjna, albo graniczna, Chorwacja, Czarnogóra i znowu Chorwacja, a za chwilę Bośnia i Hercegowina – opowiada dalej Jarosław Jeleń.

Prawdziwy szok czekał zmotoryzowanych podróżników w Sarajewie. Powitały ich meczety i głos muezinów nawołujących do modlitwy.

– Poczuliśmy się trochę niepewnie. Kobiety w tradycyjnych sukniach i chustach na głowach, a mężczyźni po europejsku, głośni i pewni siebie. Po kilku chwilach doszliśmy do miejsca wyznaczonego na deptaku, gdzie Sarajewo dzieli się na część wschodnią i zachodnią. I kolejny szok. Dziewczyny piękne jak z żurnala, minispódnice, dekolty. Miasto pełne malutkich knajpek, gdzie pito tutejsze specjały i palono szisze, tętniło życiem do późnej nocy – wspomina podróżnik motocyklista. 

Nowy motocykl i dalejże w drogę
Podróż na Bałkany miała dla górnika z Halemby jeden mankament. Otóż Suzuki, jako motocykl typu „naked bike”, czyli bez owiewek, nie był dobrym wyborem na podróże kontynentalne, w większości autostradowe. Z uwagi na brak ochrony przed wiatrem można nim podróżować z prędkościami do 140 km/h. Przy wyższych prędkościach bardzo szybko mięśnie karku i barków odmawiały posłuszeństwa. Nie było innego wyjścia, jak tylko kupić nową maszynę. Wybór padł na Hondę VFR1200X Crosstourer, czyli kolejny potężny motor o mocy prawie 130 koni mechanicznych, napędzany silnikiem w układzie V4, z bezobsługowym wałem Kardana zamiast łańcucha. Utrzymywanie stałej prędkości rzędu 160-180 km/h nie stanowi najmniejszego problemu, a pozycja ciała za kierownicą motocykla, dzięki wysokiej szybie, jest cały czas wyprostowana. I na tym motocyklu Jarosław Jeleń wraz z grupą motocyklistów zaplanowali na 2019 r. kolejną wyprawę. Tym razem do Rumunii.

– To był wyścig. W cztery dni mieliśmy do przejechania 3000 km!

Karpaty i jazda drogą o intrygującej nazwie Transalpina – najwyżej położoną drogą w Rumunii, a następnie Bukareszt, monumentalny gmach parlamentu i Oradea, w okręgu Bihor, stolica historycznej krainy Kriszana, prawdziwa uczta dla miłośników architektury secesyjnej. To jedno z większych i lepiej rozwiniętych miast współczesnej Rumunii. Jego bogata historia sięga XI w. – opisuje swe wrażenia górnik z Halemby.

Nie zapytać go o plany na najbliższe lata byłoby nietaktem.

– Jeżeli tylko sytuacja spowodowana pandemią COVID-19 się unormuje, to jeszcze w tym roku planuję wraz z przyjaciółmi wyjazd do Saint-Tropez we Francji przez Weronę i Mediolan, zaliczając po drodze słynną przełęcz Stelvio. Wyprawy na następne lata też są już zaplanowane. W 2022 r. ponownie obieramy kurs na Chorwację i dalej do Albanii oraz Grecji wraz z Atenami i Kanałem Korynckim. 2023 r. będzie chyba najbardziej ekscytujący. Przyjdzie bowiem czas na Lizbonę i Gibraltar – podsumowuje Jarosław Jeleń.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Zawody wędkarskie. Brawa dla górników!

Zakończyły się dwudniowe 21. Mistrzostwa Polski Górników w Wędkarstwie Feederowym. Zorganizował je Związek Zawodowy Górników w Polsce. Świetnie poszło górnikom-wędkarzom z LW Bogdanka.

Książka na weekend: „Spotkajmy się, kiedy będzie ładna pogoda”

Zapewne koreańska literatura jest rzadkością wśród naszych czytelniczych wyborów. A szkoda. Bo warto „wziąć na warsztat” książkę, której akcja dzieje się w odległym kraju, zobaczyć, jak funkcjonuje tamtejsze społeczeństwo, co nas łączy, a co dzieli. Książka „Spotkajmy się, kiedy będzie ładna pogoda” jak na dłoni pokazuje relacje między Koreańczykami, przy okazji pochwalając proste rzeczy.

O dziedzictwie pogórniczym w otoczeniu fedrujących kopalń

Obrady ICMUM 2026 stanowiły znakomitą okazję do promocji naszych obiektów muzealnych związanych z górnictwem

Spojrzał górnikom w twarz. Może jesteś wśród nich?

Uznany śląski fotografik Jan Czypionka uwiecznił na zdjęciach wizerunki górników przy pracy. Mało kto trafia w te miejsca z obiektywem. Sesja pod ziemią, przy ostrym świetle lamp na górniczych kaskach, nie należy do łatwych zadań.