Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

28.66 PLN (+0.92%)

KGHM Polska Miedź S.A.

314.65 PLN (-1.67%)

ORLEN S.A.

129.72 PLN (+1.19%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

10.55 PLN (-1.03%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.77 PLN (-1.35%)

Enea S.A.

22.42 PLN (-0.62%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

25.30 PLN (+0.60%)

Złoto

4 717.21 USD (-0.91%)

Srebro

75.47 USD (-2.85%)

Ropa naftowa

103.70 USD (+2.08%)

Gaz ziemny

2.72 USD (+0.04%)

Miedź

6.03 USD (-1.65%)

Węgiel kamienny

106.45 USD (+1.43%)

Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

28.66 PLN (+0.92%)

KGHM Polska Miedź S.A.

314.65 PLN (-1.67%)

ORLEN S.A.

129.72 PLN (+1.19%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

10.55 PLN (-1.03%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.77 PLN (-1.35%)

Enea S.A.

22.42 PLN (-0.62%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

25.30 PLN (+0.60%)

Złoto

4 717.21 USD (-0.91%)

Srebro

75.47 USD (-2.85%)

Ropa naftowa

103.70 USD (+2.08%)

Gaz ziemny

2.72 USD (+0.04%)

Miedź

6.03 USD (-1.65%)

Węgiel kamienny

106.45 USD (+1.43%)

Miłość do motoryzacji zapoczątkowała Jawa 60 w wersji Mustang. Dziś dosiada 130-konną Hondę VFR1200X Crosstourer

fot: ARC

Jarosław Jeleń i jego stalowe rumaki: Suzuki GSX1400 oraz Honda VFR1200X Crosstourer

fot: ARC

Jarosław Jeleń z rudzkiej kopalni Halemba o motocyklach mógłby opowiadać godzinami. Zjechał nimi całą Polskę. W końcu skusił się na wycieczkę po Bałkanach. Do dziś ją wspomina i wraz z grupą przyjaciół planuje kolejne motocyklowe wyprawy.

– Już nawet nie pamiętam, od jak dawna interesuję się motoryzacją. Jeśli powiem, że od dzieciństwa, to nie przesadzę. Gdy tylko skończyłem 16 lat, otrzymałem w prezencie od rodziców motorower marki Jawa 50 w wersji Mustang. To był dla mnie cały świat. Koledzy, a było nas w paczce kilkunastu, mieli już kadety, ogary i jawki, a i komar również się trafił. Na osiemnastkę dostałem Jawę 350 w czarnym kolorze. Miałem już wówczas prawa jazdy zarówno kat. A, jak i B. Motocykl w sklepie kosztował 950 tys. zł, a za sam kask kupiony osobno trzeba było zapłacić 125 tys. zł. Euforia nie miała granic. Takie to były czasy – wspomina z uśmiechem Jarosław Jeleń.

Wymarzoną jawą zjechał wraz z grupą przyjaciół niemal całą Polskę. Jeszcze jako pracownik kopalni Pokój sprawił sobie pierwszego „japońca”, czyli Suzuki GSX1400. Była to maszyna potężna, budząca swym wyglądem i możliwościami respekt u każdego młodego miłośnika motoryzacji.

– Ze starej paczki zostało nas czterech. Zaczęliśmy planować nowe trasy, już międzynarodowe. Po objechaniu Czech, Słowacji i wschodniej części Niemiec zaczęło nam brakować na mapie tych państw miejsc, w których jeszcze nas nie było. I tak narodził się plan podróży na Bałkany w 2018 r. – wyjaśnia rudzki miłośnik stalowych koni. 

Burza i afrykański upał
Plan okazał się strzałem w dziesiątkę. Zwiedzanie malowniczych miasteczek i zabytków, kąpiele w morzu i kosztowanie potraw kuchni śródziemnomorskiej na długo pozostanie tematem wakacyjnych wspomnień grupy miłośników motocykli z Rudy Śląskiej. 

– Nie zapomnę, jak pewnego dnia złapała nas burza. Grzecznie podążaliśmy za autokarem z prędkością 90 km/h. W pewnym momencie wjechaliśmy do któregoś z kolei tunelu. Po kilku kilometrach wyjechaliśmy po drugiej stronie góry. To był szok. Nagle pojawił się bowiem afrykański upał. Nie było śladu po burzy i nawałnicy. Niebo było bezchmurne aż po horyzont. Migiem zjechaliśmy na Zadar, kontynuując podróż brzegiem Adriatyku. W pewnym momencie nadmorskiej podróży znaleźliśmy się tak blisko brzegu Adriatyku, że grzechem byłoby nie zatrzymać się w tym miejscu. Zboczyliśmy motorami dosłownie 20 m od głównej drogi i wjechaliśmy na skrawek dzikiej, kamienistej plaży. Podróż aż do samego Šibenika była już tylko czystą przyjemnością. Następnego dnia pobudka i jazda dalej na południe w stronę Dubrownika. Początkową część trasy zrobiliśmy autostradą, a na wysokości miasta Makarska w Dalmacji znowu zjechaliśmy w kierunku wybrzeża, aby podziwiać zapierające dech w piersiach widoki. Jechaliśmy przed siebie niczym w transie. W pewnym momencie utraciliśmy już orientację, którą granicę przekraczamy, bo to albo kontrola policyjna, albo graniczna, Chorwacja, Czarnogóra i znowu Chorwacja, a za chwilę Bośnia i Hercegowina – opowiada dalej Jarosław Jeleń.

Prawdziwy szok czekał zmotoryzowanych podróżników w Sarajewie. Powitały ich meczety i głos muezinów nawołujących do modlitwy.

– Poczuliśmy się trochę niepewnie. Kobiety w tradycyjnych sukniach i chustach na głowach, a mężczyźni po europejsku, głośni i pewni siebie. Po kilku chwilach doszliśmy do miejsca wyznaczonego na deptaku, gdzie Sarajewo dzieli się na część wschodnią i zachodnią. I kolejny szok. Dziewczyny piękne jak z żurnala, minispódnice, dekolty. Miasto pełne malutkich knajpek, gdzie pito tutejsze specjały i palono szisze, tętniło życiem do późnej nocy – wspomina podróżnik motocyklista. 

Nowy motocykl i dalejże w drogę
Podróż na Bałkany miała dla górnika z Halemby jeden mankament. Otóż Suzuki, jako motocykl typu „naked bike”, czyli bez owiewek, nie był dobrym wyborem na podróże kontynentalne, w większości autostradowe. Z uwagi na brak ochrony przed wiatrem można nim podróżować z prędkościami do 140 km/h. Przy wyższych prędkościach bardzo szybko mięśnie karku i barków odmawiały posłuszeństwa. Nie było innego wyjścia, jak tylko kupić nową maszynę. Wybór padł na Hondę VFR1200X Crosstourer, czyli kolejny potężny motor o mocy prawie 130 koni mechanicznych, napędzany silnikiem w układzie V4, z bezobsługowym wałem Kardana zamiast łańcucha. Utrzymywanie stałej prędkości rzędu 160-180 km/h nie stanowi najmniejszego problemu, a pozycja ciała za kierownicą motocykla, dzięki wysokiej szybie, jest cały czas wyprostowana. I na tym motocyklu Jarosław Jeleń wraz z grupą motocyklistów zaplanowali na 2019 r. kolejną wyprawę. Tym razem do Rumunii.

– To był wyścig. W cztery dni mieliśmy do przejechania 3000 km!

Karpaty i jazda drogą o intrygującej nazwie Transalpina – najwyżej położoną drogą w Rumunii, a następnie Bukareszt, monumentalny gmach parlamentu i Oradea, w okręgu Bihor, stolica historycznej krainy Kriszana, prawdziwa uczta dla miłośników architektury secesyjnej. To jedno z większych i lepiej rozwiniętych miast współczesnej Rumunii. Jego bogata historia sięga XI w. – opisuje swe wrażenia górnik z Halemby.

Nie zapytać go o plany na najbliższe lata byłoby nietaktem.

– Jeżeli tylko sytuacja spowodowana pandemią COVID-19 się unormuje, to jeszcze w tym roku planuję wraz z przyjaciółmi wyjazd do Saint-Tropez we Francji przez Weronę i Mediolan, zaliczając po drodze słynną przełęcz Stelvio. Wyprawy na następne lata też są już zaplanowane. W 2022 r. ponownie obieramy kurs na Chorwację i dalej do Albanii oraz Grecji wraz z Atenami i Kanałem Korynckim. 2023 r. będzie chyba najbardziej ekscytujący. Przyjdzie bowiem czas na Lizbonę i Gibraltar – podsumowuje Jarosław Jeleń.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Bebok Mobilok pilnuje Politechniki Śląskiej

Przy wejściu głównym do kampusu Politechniki Śląskiej w Katowicach uroczyście odsłonięto figurkę Mobiloka. To symbol nowoczesności, wiedzy i inżynierskiej pasji zakorzenionej w śląskiej tradycji. To wyjątkowe połączenie naszego lokalnego dziedzictwa z przyszłością, którą wspólnie tworzą nauka, innowacje i młodzi ludzie.

Wygrali licytację WOŚP i zjechali do szybu Grzegorz

Był to drugi taki zjazd w tym miesiącu w Południowym Koncernie Węglowym. Tym razem szyb Grzegorz. Wcześniej zwycięzcy licytacji WOŚP gościli również w Zakładzie Górniczym Janina. Oba wydarzenia pozwoliły uczestnikom poznać specyfikę pracy zakładów górniczych od strony technicznej oraz organizacyjnej.

Wincenty Pstrowski: "Kto wyrobi więcej ode mnie?" Górnik, symbol epoki i ofiara systemu

Katowicki Instytut Pamięci Narodowej przypomina, że 18 kwietnia minęła kolejna rocznica śmierci Wincentego Pstrowskiego. Zmarł  w 1948 r. w Krakowie. Górnik, rębacz dołowy i jeden z najbardziej rozpoznawalnych symboli propagandy pracy w Polsce Ludowej.

Górny Śląsk nie pęka przed gigantami. Szalone remisy Górnika i GKS-u

W minionej kolejce śląskie zespoły stanęły przed niezwykle trudnymi wyzwaniami. Wiele z nich rywalizowało na wyjeździe lub mierzyło się z faworytami ligi. Choć żadna z ekip z naszego regionu nie odniosła zwycięstwa, z pewnością nie można mówić o rozczarowaniu. Mecze Górnika Zabrze i GKS-u Katowice dostarczyły kibicom ogromnych emocji i niespodziewanych zwrotów akcji.