Między teorią a praktyką - felieton Jacka Korskiego

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Jechałem kiedyś pociągiem do stolicy, ale nie był to pociąg z naszego Śląska. Od znajomych, u których nocowałem, dostałem książkę, bardzo wciągający kryminał. W przedziale był komplet i trzech moich towarzyszy podróży czytało tę samą gazetę. Był w niej jakiś artykuł o górnictwie węglowym.

W pewnym momencie ktoś z tych, którzy drzemali, spojrzał na ten górniczy tytuł i odezwał się do trzymającego gazetę, i po chwili toczyła się już bardzo ożywiona dyskusja na temat górnictwa. Zajęty kryminałem nie miałem ochoty zabierać głosu, ale słuchałem mimowolnie. Kiedy dojechaliśmy do Warszawy Zachodniej i wszyscy zaczęli się zbierać do wyjścia, jeden z podróżnych zapytał mnie, dlaczego nie zabrałem głosu w tej dyskusji. Odpowiedziałem, że nie lubię dyskutować o sprawach, na których słabo się znam. Już na peronie zapytał mnie, kim jestem z zawodu i, zgodnie z prawdą, odpowiedziałem, że jestem inżynierem górnikiem. Padło jeszcze pytanie o to, co robię i odpowiedziałem, że jestem dyrektorem kopalni węgla kamiennego. Mój rozmówca stanął jak wryty, a ja poszedłem dalej.

Potem przypomniało mi się, jak to Stańczyk, błazen Zygmunta Starego, owinął twarz chustą i wszyscy napotkani ludzie doradzali mu, jak pozbyć się bólu zęba. On twierdził, że w Polsce wszyscy są lekarzami, i tego dowiódł eksperymentalnie. Po mojej przygodzie w pociągu powinienem powiedzieć, że górników ci u nas dostatek. Nie powiem tak, bo po kilkudziesięciu latach w zawodzie mam świadomość, jak wielu rzeczy jeszcze nie wiem. Pokora to coś, co chroni nas przed zarozumialstwem i pozwala uniknąć wielu błędów i niepowodzeń. Jeden z moich górniczych mistrzów przypominał często, że śląskie cmentarze pełne są „zaklinaczy stropu”, czyli ludzi, którzy wierzyli, że wiedzą lepiej.

Dziś, z perspektywy mojego doświadczenia, boję się zbawców górnictwa, którzy, choć kopalnię widzieli z okien przejeżdżającego samochodu, mają genialne pomysły na zbawienie górnictwa (węglowego). Podobnie pojawia się wiele pomysłów, co zrobić z kopalniami po zakończeniu w nich wydobycia. Pomysły te docierają z naszego kraju,
a nawet z zagranicy. I są formułowane w często niesłychanie atrakcyjny sposób – wielkie korzyści bez wielkich nakładów i ryzyka. Stary już jestem, ale niestety mam jeszcze dobrą pamięć i wściekam się, że niektóre z tych genialnych pomysłów pojawiają się po wielekroć od wielu lat. Pojawiają się też nowe, ale też cudowne pomysły. Myślę, że będę o nich w przyszłości jeszcze pisać bardziej szczegółowo, bo dyskusja jest dobra.

Wielu ludzi poważnie jeszcze traktuje doniesienia medialne i przyjmuje fikcję lub zamiar za coś, co staje się faktem. Politycy przyzwyczaili nas od wielu lat do triumfalnego przedstawiania zamiarów jako sukcesu, a potem cisza. Niestety ten trend się rozszerza. Nie piszę tego, aby marudzić, ale dlatego, że w pamięci mam realizację wielu nieprzemyślanych pomysłów i podobnych zapowiedzi.

Dużo takich pomysłów dzisiaj związanych jest z magazynowaniem energii. Rozwój odnawialnych źródeł energii wymaga zagospodarowania pozyskanej z nich energii elektrycznej, i słusznie, ale energii potrzebujemy nie zawsze wtedy, gdy świeci słońce czy wieje wiatr. Stąd potrzebne jest magazynowanie energii. Od lat wracają pomysły dotyczące magazynowania energii w likwidowanych kopalniach. Różne pomysły… Jednym z nich jest wykorzystanie podziemi kopalni na stworzenie swoistego magazynu energii w postaci elektrowni szczytowo-pompowej. Pomysł ma swoją historię, bo ponad 50 lat temu stworzono taką elektrownię w jednej z brytyjskich kopalń i, nie wiemy dlaczego, szybko pomysł zarzucono.

W 1997 r. zespół ekspertów Państwowej Agencji Restrukturyzacji Górnictwa negatywnie zaopiniował pomysł budowy elektrowni szczytowo-pompowej w likwidowanej kopalni Pstrowski. Merytorycznych argumentów przeciwko z różnych obszarów techniki było wiele, ale kluczowe były argumenty dotyczące użyteczności magazynu oraz nakładów inwestycyjnych i kosztów użytkowania. Magazyn nie powstał, ale temat powrócił przy okazji likwidacji kopalni Krupiński, na szczęście nie podjęto go. Na ten temat powstało wiele prac magisterskich, ostatnia jeszcze czeka na obronę. Czekam, kiedy ten temat zostanie ponownie odkryty…

Jacek Korski

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Jacek Korski: Pamiątka z przeszłości, czyli historia niezwykła pewnego kombajnu

W poniedziałek 15 czerwca miałem okazję obserwować pod ziemią w Kopalni Guido w Zabrzu otwarcie i penetrację na zasadach akcji ratowniczej wyrobiska, w którym przypuszczano, że znajduje się prototypowy kombajn ścianowy KDS-1. Na zasadach akcji ratowniczej, bo tak stanowią przepisy górnicze. Takie działanie miało kilka pozytywów - pisze Jacek Korski.

Gotowi na wielką metropolię?

Czescy samorządowcy nalegają na szybkie powołanie do życia metropolii, która połączyłaby Katowice z Ostrawą. Ogłosili to podczas dorocznego, XXXII Spotkania Biznesu Czech, Polski i Słowacji, które odbyło się w ub. tygodniu w ostrawskim magistracie.

Firmy z USA gotowe inwestować w Polsce w fabrykę paliwa do SMR i komponenty dla satelitów

Amerykańska spółka X-Energy deklaruje gotowość do zainwestowania w Polsce blisko 1 mld dolarów w ramach Zielonego Okręgu Przemysłowego Kaszubia. Z kolei Quantum Space rozważa produkcję w Polsce komponentów do satelitów oraz systemów służących ochronie i bezpieczeństwu infrastruktury satelitarnej w przestrzeni kosmicznej.

Na gliwickim lotnisku ma powstać nowa wieża kontroli lotów

Na gliwickim lotnisku ma powstać nowoczesna wieża kontroli lotów - wynika z informacji lokalnego samorządu. Dla wieży, która ma obsługiwać ruch lotniczy i stać się charakterystycznym elementem panoramy miasta, złożono już wniosek o pozwolenie na budowę.