Między dotacją i biznesem

Siemion arc

fot: ARC

fot: ARC

Rozmowa z Mirosławem Siemionem, członkiem zarządu Spółki Restrukturyzacji Kopalń

Któż dziś – poza ludźmi emocjonalnie związanymi z byłą kopalnią „Siemianowice” – pamięta o zakładzie górniczym, zlikwidowanym przed 17 laty. I oto na początku października kopalnia niejako przypomina o sobie w dość dramatycznych okolicznościach. SRK jest tym podmiotem, którego głównym powołaniem jest właśnie odwadnianie takich kopalń.

Rzeczywiście. W zakresie działalności spółki naszym pierwszym i podstawowym zadaniem jest zabezpieczanie czynnych kopalń przed zagrożeniem wodnym, które niesie sąsiedztwo zlikwidowanych już zakładów. Jest ono realizowane przez Centralny Zakład Odwadniania Kopalń, obsługujący – siedmioma pompowniami stacjonarnymi oraz ośmioma głębinowymi, trzeba do tego także doliczyć odpompowywanie naturalnych przepływów przez stacje czynnych zakładów – 18 rejonów w zlikwidowanych kopalniach. W 2009 roku odpompowaliśmy w nich prawie 81 mln m sześć. wody.

Dla laików to niewyobrażalnej wielkości „jezioro”. Czy ta woda jest jedynie dokuczliwą spuścizną, czy też może atrakcyjnym towarem na sprzedaż?

Na dzień dzisiejszy rzecz wygląda tak, że o pompowaniu tej ilości wód przesądza prymat bezpieczeństwa czynnych zakładów. Zaledwie co dziesiąty litr – myślę głównie o wodach triasowych z byłego „Saturna” w I klasie czystości – może być produktem handlowym. Pozostałe natomiast są w niższych klasach czystości, a więc są nieprzydatne do szeroko rozumianych celów konsumenckich. Owszem – sięgając do holenderskich doświadczeń – eksperymentujemy z inną właściwością wód dołowych, czyli ich podwyższoną temperaturą. Poszukujemy możliwości odzyskania zawartego w nich ciepła do celów grzewczych. W fazę wykonalności i projektów wstępnych weszła koncepcja ogrzania nimi na początek budynku naszej spółki w Czeladzi. Ze wstępnej kalkulacji – uwzględniającej koszty jego termomodernizacji – wynikałoby, że koszty przejścia na tego rodzaju ogrzewanie powinny się zwrócić w ciągu 10 lat. Powodzenie projektu można by później upowszechnić na szerszą skalę.

Zatem do tej pory finansowy ciężar odwadniania ponosi państwo?

Tak. W myśl obowiązujących do 2015 roku regulacji prawnych źródłem finansowania zabezpieczania kopalń przed zagrożeniem wodnym jest dotacja z budżetu. W skali roku w grę wchodzi około 175 mln zł, przeznaczonych na realizację tego zadania.

Wróćmy do „Siemianowic”, czyli sytuacji nadzwyczajnej. Co takiego zdarzyło się na początku października?

Ten rok, jak wiadomo, był niesłychanie mokry, z dużą ilością opadów. Jednocześnie obszar górniczy byłych „Siemianowic” charakteryzuje się setkami połączeń powierzchni z dołem, w tym wielu z przełomu XIX i XX wieku, o których na ogół wiedza jest skąpa. I właśnie na początku października nałożyły się te dwie okoliczności, powodując przedostanie się wody ze zbiorników powierzchniowych do wyrobisk dołowych. Co gorsza, woda jak przyjmujemy – wymaga to jeszcze potwierdzenia przez specjalistów – dostała się do zasypu zlikwidowanego w 1994 roku szybu, który „popłynął” do wyrobisk górniczych, zatapiając podszybie, przerywając tamy izolacyjne i zamykając obieg wentylacyjny. W konsekwencji zalane zostały urządzenia elektromechaniczne – komora pomp, rozdzielnie i stacje transformatorowe – oraz zakłócony został obieg wentylacji. Jednym z głównych celów akcji ratowniczej, prowadzonej przez zastępy CSRG, była budowa wentylacji odrębnej. Dziś nie ma zagrożenia wodnego dla czynnych kopalń. Wzmożone odwodnienie – czyli z pracą pomp w rygorze stałego odbioru wody – jest prowadzone w rejonie Bańgów z odrębną wentylacją.

Nadzwyczajne sytuacje niosą nadzwyczajne koszty.

Doraźnie na ich pokrycie musieliśmy znaleźć środki, przesuwając pewne kwoty z innych planowanych zadań. Zarazem jednak poinformowaliśmy o zdarzeniu ministra gospodarki, zabiegając o ponadprogramowe dofinansowanie CZOK-u. Minister przyznał dodatkowe środki na likwidację skutków październikowego wdarcia się wody.

Budżetowa „kroplówka” dotyczy wyłącznie odwadniania. Tymczasem SKR w dużo większym zakresie zawiaduje polikwidacyjnym wianem. Co składa się na to „gospodarstwo”?

Spółka jest następcą prawnym zlikwidowanych kopalń. W swoim zakresie działania ma m.in. kwestie naprawy szkód górniczych, rekultywacji terenów, zagospodarowanie użytecznego majątku, ale zajmujemy się też deputatami węglowymi i rentami wyrównawczymi dla kilkunastu tysięcy rencistów i emerytów. To „gospodarstwo” geograficznie rozpościera się od Nowej Rudy i Wałbrzycha, poprzez Śląsk i Zagłębie, po Trzebinię. Na dziś mamy na przykład około 13 tys. dawnych mieszkań zakładowych, a więc całkiem spore miasto, nie licząc gruntów i innych nieruchomości.

Więcej w tym wianie biznesu, czy zgryzoty?

W ubiegłym roku odnotowaliśmy ujemny  wynik finansowy. Jest to pochodną bardzo wielu elementów. Ot, weźmy mieszkania.
W 99 proc. – po odliczeniu ulg dla najemców i byłych pracowników – idą za 5 proc. ich rynkowej wartości, a więc z ewidentną stratą, choć z wyzbyciem się części kosztów ich administrowania. Ale – dla kontrastu – największy „słupek” po stronie dochodów przynosi komercyjna sprzedaż nieruchomości. Płynące z ich sprzedaży środki są przeznaczane głównie na stopniową spłatę zobowiązań zlikwidowanych kopalń, według scenariuszy uzgodnionych z wierzycielami, tj. przede wszystkim ZUS-em i gminami górniczymi.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Tramwaje Śląskie starają się o odblokowanie 450 mln zł wsparcia z UE

Tramwaje Śląskie starają się o odblokowanie 450 mln zł wsparcia z UE - poinformował p.o. prezesa spółki Krzysztof Mikuła. Pieniądze zablokowano w zw. ze śledztwem ws. podejrzeń o oszustwa i korupcję podczas przetargów dotyczących infrastruktury tramwajowej w Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii.

Poprzemysłowe „góry”. Śląskie hałdy, które stały się turystycznymi atrakcjami

Co wyróżnia krajobraz Górnego Śląska? To wieże wyciągowe kopalnianych szybów czy hutnicze kominy, ale także hałdy, nazywane „śląskimi górami”. Teoretycznie to tylko zwałowiska odpadów i geologiczne śmietniki, ale jednak mają swój urok. Wiele z nich stało się turystycznymi atrakcjami. 

Droga do zatrudnienia po węglu - program rozszerzony o kolejne osoby. Kto skorzysta?

Unijny program "Droga do zatrudnienia po węglu" zostanie rozszerzony na mieszkańców Wielkopolski Wschodniej niezwiązanych z ZE PAK - poinformował Urząd Marszałkowski Województwa Wielkopolskiego. Zmiany wejdą w życie od 1 lipca.

W Górniczej o złożu Dębieńsko, transformacji Śląska i zagospodarowaniu wód kopalnianych

Co ze złożem Dębieńsko i JSW? Jak działa system aktywizacji zawodowej w górniczej spółce? Jaka powinna być transformacja naszego regionu? I jak zagospodarować infrastrukturę techniczną likwidowanych zakładów górniczych? O tym m.in. przeczytają Państwo w najnowszym wydaniu Trybuny Górniczej, która ukaże się już w najbliższy piątek 26 czerwca.