Miedź to polska marka. Mamy kopalnie, ale czy będziemy technologicznym liderem?
Polskie zasoby miedzi stanowią około 85 proc. zasobów europejskich. Jesteśmy surowcową potęgą na tle Europy i świata. Jak sprawić, byśmy stali się także technologicznym liderem w świecie, gdzie w najbliższych dekadach miedź będzie odgrywać istotną rolę w zielonej transformacji gospodarki? Zapotrzebowanie na ten surowiec jest i będzie ogromne.
fot: KGHM
Kopalnia Lubin. Miedź na światowych rynkach osiąga rekordowe notowania
fot: KGHM
Polskie zasoby miedzi stanowią około 85 proc. zasobów europejskich. Jesteśmy surowcową potęgą na tle Europy i świata. Jak sprawić, byśmy stali się także technologicznym liderem w świecie, gdzie w najbliższych dekadach miedź będzie odgrywać istotną rolę w zielonej transformacji gospodarki? Zapotrzebowanie na ten surowiec jest i będzie ogromne.
Terytorium Polski jest zasobne w cenne surowce naturalne, w szczególności w rudy zawierające miedź i srebro. Zgodnie z danymi podawanymi przez Państwowy Instytut Geologiczny największe nagromadzenie miedzi w Polsce jest związane ze złożami znajdującymi się na monoklinie przedsudeckiej (Nowe Zagłębie Miedziowe) i w niecce północnosudeckiej (Stare Zagłębie Miedziowe).
- Według stanu na dzień 31 grudnia 2023 r. zasoby bilansowe złóż miedzi i srebra w regionach monokliny przedsudeckiej i niecki północnosudeckiej wyniosły łącznie ponad 3 542 mln ton rudy o zawartości blisko 57 mln ton miedzi i prawie 165 tys. ton srebra – podaje Ministerstwo Finansów.
- Polska ma ogromne atuty w zakresie wielkości i jakości odkrytych złóż, kapitału ludzkiego oraz zaawansowanej infrastruktury. Ale jej potencjał jest poważnie osłabiony przez obecny podatek, który nakłada na firmy znacznie większe obciążenia w porównaniu z innymi krajami na całym świecie – przyznaje Jordan Pandoff, prezes spółki Lumina Metals, kanadyjskiej firmy, która zapowiada budowę w woj. lubuskim jednej z największych w Europie kopalń miedzi.
Według danych za 2024 r., w pierwszej dziesiątce krajów o największym wydobyciu miedzi na świecie znalazły się Chile, Kongo, Peru, Chiny, USA, Indonezja, Rosja, Australia, Kazachstan, Meksyk. Polska uplasowała się na 13 miejscu, z wydobyciem na poziomie 400 tys. ton. W 2025 roku krajowe wydobycie (produkcja) miedzi w Polsce wyniosło 571 tysięcy ton miedzi płatnej.
Zapotrzebowanie na miedź jest ogromne
Zgodnie z Prawem geologicznym i górnicze rudy metali objęte są własnością górniczą, do której prawo przysługuje Skarbowi Państwa. Wobec tego, to Skarb Państwa jest wyłącznym właścicielem surowców będących we wnętrzu ziemi w ramach przestrzeni położonej na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej. Przysługuje mu zatem prawo do uzyskiwania tzw. renty surowcowej, która jest zwykle pobierana w postaci podatków lub innych opłat.
- W toku eksploatacji zasoby tych surowców naturalnych ulegają nieodwracalnemu wyczerpywaniu lub zubożeniu. Eksploatacja zasobów może generować pozytywne konsekwencje również dla społeczności lokalnych, przyczyniając się do rozwoju ekonomicznego regionu, tworząc nowe miejsca pracy, a także zwiększając dochody gmin. Prognozuje się, że w najbliższych dekadach miedź będzie odgrywać istotną rolę w zielonej transformacji gospodarki, ponieważ jest kluczowym składnikiem prawie wszystkich technologii czystej energii, w tym systemów fotowoltaicznych, turbin wiatrowych, technologii sieciowych i akumulatorów – zaznacza Ministerstwo Finansów.
Miedź na rynku ma się świetnie i bardzo dobra jest jej cena. Wystarczy spojrzeć na analizy rynkowe przygotowane przez Centrum Analiz Banku PKO BP. W komentarzu z 27 sierpnia 2026 r. czytamy, że miedź jest coraz bliżej rekordu notowań.
„Na Londyńskiej Giełdzie Metali notowania benchmarku 3M ustanowiły 26 sierpnia lokalny szczyt na poziomie 14437 USD/t. W magazynach londyńskiej giełdy znajduje się 237 tys. ton miedzi, spadek od tegorocznego szczytu z kwietnia przekracza 40%. Faktycznie dostępnego surowca jest natomiast ponad dwukrotnie mniej. Napięty bilans wywindował 17 sierpnia notowania spot do rekordowego poziomu 14912 USD/t (ponad 500 dolarów powyżej kontraktu 3M). Jeśli solidna premia w notowaniach surowca za Atlantykiem się utrzyma, a dolar nie zaskoczy umocnieniem, pobicie przez kontrakt LME 3M cenowego rekordu ze stycznia tego roku (14528 USD/t) może być tylko kwestią czasu” – czytamy w komentarzu rynkowym.
W 2026 roku przewiduje się wzrost globalnego popytu na miedź o 1,9% do 27,8 mln ton. Motorem napędowym będą Chiny, generujące 58% światowego zapotrzebowania na surowiec.
Co z tą marką? I czy będziemy technologicznym liderem?
- Pytanie, czy nasza miedź to naprawdę polska marka, czy dopiero trzeba tę markę zbudować wokół miedzi – jest fundamentalne. Bo zasoby mamy, to fakt. Jesteśmy surowcowym zagłębiem, dysponujemy jednym z największych w Europie kompleksów wydobywczo-przetwórczych. Ale zagłębie surowcowe w dzisiejszych czasach brzmi już trochę archaicznie. To kojarzy się przede wszystkim z eksploatacją, z wyciąganiem surowca z ziemi i sprzedawaniem go dalej jako półprodukt. I szczerze mówiąc – póki co właśnie w tym miejscu stoimy. Nie mamy dziś przełomowej technologii, która pozwalałaby nam mówić o sobie jako o liderze technologicznym w dziedzinie miedzi. Dzisiaj jesteśmy w istocie dostawcą półproduktów: walcówki, miedzi katodowej, koncentratów – wyjaśnia prof. Herbert Wirth, geolog, były prezes KGHM Polska Miedź, profesor nauk inżynieryjno-technicznych, wykładowca Politechniki Wrocławskiej.
Zdaniem profesora Chiny pokazały nam, jak wygląda agresywna polityka zakupowa – zwłaszcza w zakresie złomu – i doprowadziły do tego, że europejskie przetwórstwo w wielu segmentach zostało praktycznie zepchnięte.
- Nauka polska też nie odpowiada wystarczająco na zapotrzebowanie zatytułowane „zróbmy z miedzi produkt finalny”. Chile nie jest tu najlepszym przykładem – stanęli w dużej mierze na patelniach i kilku innych produktach użytkowych. Nam, będąc w środku Europy, z zapleczem surowcowym i przemysłowym, marzy się coś więcej – uważa prof. Herbert Wirth. - Mamy zasoby, część potrafimy dobrze eksploatować. Ale systemy eksploatacji, które stosujemy, są ekonomicznie uzasadnione głównie wtedy, gdy cena miedzi jest wysoka. Przy niższych notowaniach pojawi się szereg problemów.
Prof. Herbert Wirth zwraca uwagę na jeszcze jedną rzecz - brak prawdziwej współpracy nauki z przemysłem w zakresie tego, co zrobić z miedzią i z innymi pierwiastkami, które są w złożu uwięzione.
- Do dnia dzisiejszego tak naprawdę nie ekstrahujemy w sposób systemowy innych pierwiastków obecnych w naszej rudzie – kobaltu, wanadu i kilku jeszcze. To powinno być pierwsze zadanie. Drugie – skierowanie pytania do nauki i do rynku: czego naprawdę potrzebujemy w nowych czasach? Żyjemy w epoce przełomowej związanej z energetyką, elektromobilnością, odnawialnymi źródłami energii. Wszystko to w dużej mierze opiera się na dobrych materiałach przewodzących, a miedź nadal wypełnia tę rolę znakomicie. Ma też inne własności – bakteriobójcze, sanitarne. Miedź i brązy niszczą bakterie w kilkudziesięciu, a nawet do dziewięćdziesięciu procent. Można by iść w kierunku aseptycznych urządzeń w szpitalach, w systemach wentylacyjnych, w klimatyzacji. Dobra klimatyzacja oparta na miedzi, a nie na aluminium, ma przecież właśnie tę dodatkową wartość - wyjaśnia prof. Herbert Wirth.
Nie da się ukryć, że dzisiaj rynek patrzy na KGHM przede wszystkim jako na firmę górniczą – dostawcę półproduktów.
- Mamy zasoby, potrafimy je eksploatować, ale markę technologiczną dopiero trzeba zbudować. I nie zbudujemy jej, jeśli będziemy myśleć wyłącznie o wydobyciu. Potrzebna jest strategia, która łączy górnictwo z inżynierią materiałową, z nauką, z rynkiem finalnych produktów i z odpowiedzialnością za środowisko. Inaczej zostaniemy dostawcą półproduktów w świecie, który coraz bardziej potrzebuje inteligentnych rozwiązań opartych na miedzi - kończy prof. Herbert Wirth.