Michał Baj: DJ zainspirowany dźwiękami kopalni

Eprom baj dj ARC

fot: Eprom

Na pytanie o muzyczne marzenie Eprom odpowiada, że chciałby, aby ludzie zaczęli traktować gramofon nie tylko jako odtwarzacz płyt, ale także jako instrument

fot: Eprom

12 tytułów mistrza Polski, podwójne mistrzostwo świata federacji IDA, wiele sukcesów w Europie... Pierwsze skojarzenie przywodzi na myśl wybitnego sportowca. Jest jednak mylne, bowiem wszystkie te trofea należą do pochodzącego z Jastrzębia DJ Eproma.

 

DJ Eprom, a właściwie Michał Baj, jest czołowym turntablistą świata. Przez dwa lata ten utalentowany artysta łączył swoją pasję z pracą w kopalni „Borynia”. Pod ziemią znalazł jednak inspirację, którą stanowiły maszyny górnicze. W ten sposób powstało hasło „machine music”, którym Eprom zaczął określać swoją twórczość.

 

Turntablism, czyli...

 

Turntablism to instrumentalny gatunek muzyczny, w którym głównymi instrumentami są gramofony i miksery. Opiera się on głównie na dźwiękach skreczu, który jest uzyskiwany podczas trików, które didżeje wykonują na winylowych płytach. Wywodzi się on z hip-hopu i właśnie ten gatunek muzyczny zainspirował Eproma do odkrywania muzyki.

 

– Wszystko zaczęło się od rapowych kaset formacji Run-D.M.C. Mojej uwagi nie przykuli jednak raperzy, tylko DJ grupy, czyli legendarny Jay Master Jay i to, co wyprawiał z płytami. Wcześniej miałem już kontakt z muzyką, chodziłem do ogniska muzycznego, ale to właśnie gramofony i ich możliwości mnie zafascynowały. Później stopniowo coraz bardziej zgłębiałem temat. Do swojej Amigi dokupiłem sampler i zacząłem robić muzykę – wspomina 28-letni Baj.

 

8 godzin dziennie

 

Pierwsze próby Eproma odbywały się na legendarnych już gramofonach Unitra, od których zaczynało wielu cenionych dziś polskich didżejów. Gdy opanowałem technikę, zacząłem komponować. Było to na przełomie 2002 i 2003 roku. Wtedy w Polsce zaczęto organizować pierwsze zawody dla didżejów. Postanowiłem się sprawdzić. Na zawodach w 2003 roku zająłem piąte miejsce. Rok później byłem pierwszy i co roku powtarzałem ten sukces – mówi Eprom.

 

Po sukcesach w kraju, DJ z Jastrzębia ruszył na podbój świata i Europy. – W 2004 roku na ME w Pradze zająłem czwartą lokatę. Później był występ na MŚ w Stuttgarcie, gdzie zająłem ostatnie miejsce. Był to jednak ważny moment, gdyż uświadomiłem sobie, jak niewiele dzieli mnie od najlepszych. Zmotywowało mnie to do dalszej pracy, czego efektem było podwójne mistrzostwo świata. W Niemczech nawiązałem także wiele kontaktów, dzięki którym mogłem podszkolić swój didżejski warsztat – opowiada z pasją Baj.

 

DJ na dole

 

Trening didżeja pochłania ogromną ilość czasu. Przez dwa lata Eprom musiał dzielić swoje ćwiczenia z pracą w kopalni „Borynia”. Pracował w firmie, która wykonywała pracę na rzecz Jastrzębskiej Spółki Węglowej.

 

– Zajmowałem się rozbiórką ścian po eksploatacji i demontażem maszyn. Była to pomoc dołowa, czyli tzw. śleper, jak określa się to w żargonie górniczym. Nie planowałem takiej pracy, ale nie było innych perspektyw. Wcześniej pracowałem jako dziennikarz w jastrzębskich mediach, ale nie było to dochodowe zajęcie. Założyłem rodzinę i branża górnicza była najlepszym rozwiązaniem. Ciężko było pracować i trenować. Praca odbijała się na moich palcach i rękach, które są skarbem każdego didżeja – wspomina Baj.

 

Poza treningiem i pracą Eprom musiał także znaleźć czas na edukację. Studiował bowiem organizację produkcji filmowej i telewizyjnej na Wydziale Radia i Telewizji Uniwersytetu Śląskiego. Mimo ogromu zajęć udało mu się wszystko to połączyć i skończyć studia.

 

– Praca w kopalni, to złoty okres w moim życiu. Zaszło w nim wiele pozytywnych zmian, szczególnie w kwestiach światopoglądowych. Obcowanie z maszynami i praca na dole były niezwykle inspirujące. Wtedy też pojawiło się w mojej głowie hasło „machine music”. Zacząłem nim określać swoją twórczość, która miała ciężki, elektroniczny i industrialny klimat. To hasło jest kluczem do zrozumienia mojej muzyki – opowiada Eprom.

 

Instrumentalista

 

Lata ciężkiej pracy nad sobą opłaciły się. Obecnie Eprom jest cenionym DJ-em i instrumentalistą, który współpracuje z wieloma muzykami. Został zaproszony do udziału w trasie „Męskie Granie”, którą organizuje znany browar. Jeden z koncertów w jej ramach odbył się w katowickim Szybie Wilsona. – Ten występ bardzo miło wspominam. Świetnie się grało przed śląską publicznością. Cieszyły mnie pozytywne reakcje oraz fakt, że pod sceną znaleźli się reprezentanci różnych pokoleń – mówi Baj.

 

Obecnie poza koncertowaniem i produkowaniem muzyki, Baj pracuje w firmie, która zajmuje się systemami nagłaśniania i oświetlenia. Odpowiada tam za promocje marek związanych ze sprzętem dla didżejów. Mimo ogromu zajęć, Eprom cały czas dba o swoją formę. Trenuje za gramofonami oraz nagrywa w studio. – Jestem muzykiem i muszę cały czas ćwiczyć, aby się rozwijać. Nie myślę o sobie jako o didżeju. Bardziej uważam się za instrumentalistę.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Górnik z ZG Sobieski w Jaworznie przeżył chwile grozy. Zdał nam relację

- Trudno opisać słowami to, co czuliśmy. Z trudnością stawiałem kolejne kroki – wspomina Andrzej Witkowski

Bukowina Tatrzańska – Tatry bez zgiełku i alternatywa dla Zakopanego

Letni wyjazd w Tatry kojarzy się zazwyczaj z dwiema rzeczami: pięknymi widokami i tłumami na szlakach oraz Krupówkach. Jeśli zależy Ci na tym pierwszym, a chcesz uniknąć drugiego, warto zatrzymać się w Bukowinie Tatrzańskiej. Ta miejscowość od lat pozostaje jednym z najlepszych punktów na mapie Podhala dla tych, którzy szukają spokoju, ale nie chcą rezygnować z bliskości gór.

Guido dzien

O bezpieczeństwie w pokopalnianej przestrzeni

W wakacyjny czwartek, 16 lipca, w Muzeum Górnictwa Węglowego w Zabrzu odbędzie się Dzień Bezpieczeństwa.

Zaręczyny, ślub i wesele w kopalni soli lub węgla? Owszem i to zupełnie legalnie

Pamiętacie zaręczyny posła PiS Michała Moskala w kopalni Bogdanka? Doszło do nich 30 grudnia 2022 roku. Wywołały olbrzymie kontrowersje. Padały pytania o ewentualne naruszenie zasad bezpieczeństwa. Tymczasem pod ziemią można nie tylko się zaręczyć w sposób zupełnie legalny, ale też wziąć ślub, a nawet urządzić wesele. Są cztery takie miejsca w kraju, dodatkowo uroczystość można urządzić w naziemnych pomieszczeniach kopalnianych.