MG: podwyżki dla niedoszłych emerytów

Górnicy, którzy zrezygnowaliby z przejścia na emeryturę po 25 latach pracy na dole, dostaliby wyższe pensje! - to pomysł resortu gospodarki na utrzymanie malejącego wydobycia.

Związkowcy są ostrożni. - Ludzie po tylu latach harówy chcą odpocząć i trochę pożyć. Ale można się nad tym zastanowić - odpowiadają. Pomysł ministerstwa opisała poniedziałkowa \"Gazeta Wyborcza\".

W ciągu najbliższych dwóch lat z górnictwa odejdzie na emerytury armia prawie 30 tys. górników - przypomina \"Gazeta Wyborcza\". Dla kopalń, które już dziś mają ogromne kłopoty ze znalezieniem rąk do pracy, to spory problem. Młodzi przychodzą co prawda do zawodu, ale zanim zdobędą niezbędne doświadczenie i wszystkie uprawnienia musi minąć przynajmniej kilka lat. - Z kelnera, czy tokarza nieprędko zrobi się górnika - tłumaczą górnicy.

Resort gospodarki ma pomysł, jak pomóc kopalniom. Na jednym z ostatnich spotkań ze związkowcami wicepremier minister gospodarki Waldemar Pawlak zaproponował, jak skłonić górników nabywających prawa do wcześniejszej emerytury (po 25 latach pracy na dole), by jednak nie odchodzili z kopalń. W zmian za dalszą pracę mogliby liczyć na wyższe pensje, nawet o kilkaset złotych miesięcznie. Skąd pieniądze na te dodatkowe wynagrodzenia? Pracodawcy, czyli spółki węglowe, nie płaciłyby za takich górników składek za ZUS - podała \"Gazeta\".

Związkowcy, którzy prawa do wcześniejszych emerytur są gotowi bronić za wszelką cenę, do pomysłu podchodzą ostrożnie. Ale przyznają, że wart jest przemyślenia. - Pod warunkiem jednak, że wszystko byłoby dobrowolne. Kto chce, idzie na emeryturę. A kto chce pracować dalej, zostaje na kopalni - mówi Wacław Czerkawski, wiceprzewodniczący Związku Zawodowego Górników w Polsce.

Ale kuszenie górników wyższymi pensjami może nie przynieść żadnych efektów. - Chcielibyśmy górników zatrzymać, ale oni nie są tym w ogóle zainteresowani - przyznaje Katarzyna Bajer, rzeczniczka Jastrzębskiej Spółki Węglowej.

Z danych dane górniczej \"Solidarności\" wynika z nich, że 70 proc. górników emerytów siedzi w domu i nie podejmuje dodatkowego zajęcia, 17 proc. wraca do kopalń, tyle że w spółkach prywatnych, a 13 proc. zatrudnia się w budownictwie. Średnia emerytura górnika pracującego na przodku, a więc w najtrudniejszych warunkach to ok. 2,7 tys. zł.

Jednym z porzucających kopalnię jest Andrzej. Ma 46 lat i w listopadzie będzie już górniczym emerytem. Jest pewny, że odchodzi z zawodu, choć kolega namawia go, by zatrudnili się w spółce wysyłającej górników do Anglii. Andrzej ma jednak żonę, cztery córki i serdecznie dość dołu. - Będą dorabiał, ale na pewno nie w kopalni - przekonuje.

- Można oczywiście sądzić, że górnicy mają tak wysokie emerytury, że nie opłaca się im dorabiać. Ale to nie tak. Cieszą się, że udało się im przeżyć te lata na kopalni bez wypadku i chcą teraz odpocząć i jeszcze trochę pożyć w spokoju - tłumaczy Dominik Kolorz, szef górniczej \"S\". - Ale są i tacy, którzy chcą albo muszą dalej pracować na kopalni, ale im pozostaje zatrudnić się firmie zewnętrznej. Dla nich faktycznie byłoby lepiej, gdyby w ogóle nie musieli odchodzić ze swojego zakładu - dodaje Kolorz.

Na propozycję wicepremiera Pawlaka musi zgodzić się jeszcze resort pracy i finansów.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Wiemy, które kopalnie fedrują najwięcej. Na podium dwa śląskie zakłady

Fundacja Instrat opublikowała najnowsze dane dotyczące wydobycia przez kopalnie węgla kamiennego w Polsce. Liderem produkcji niezmiennie jest Bogdanka, na drugim i trzecim miejscu uplasowały się śląskie zakłady.

Powstanie tablica upamiętniająca internowanych w Zabrzu-Zaborzu. „Zadbamy o pamięć osób, którym zawdzięczamy wolność"

Jak poinformowała śląsko-dąbrowska "Solidarność", przy bramie prowadzącej do Zakładu Karnego w Zabrzu umieszczona zostanie tablica upamiętniająca osoby internowane po wprowadzeniu stanu wojennego w grudniu 1981 roku. 

Jak Konopnicka odwiedziła hutę, a Żeromski dąbrowskich górników

Przemysłowa Dąbrowa Górnicza kryje wiele literackich tajemnic. W mieście, gdzie przed 100 laty dominowało hutnictwo i górnictwo, regularnie bywali literaci, muzycy czy politycy

Autonomiczne ściany w kopalniach. Najpierw wielkie obietnice, potem likwidacja spółki

Pisałem niedawno o kopalni Jan, czyli pierwszej zautomatyzowanej kopalni węgla kamiennego w Polsce. Kiedyś dużo się o niej mówiło, a ja, ucząc się pilotażu szybowca, zobaczyłem ją z powietrza gdzieś na początku lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku.