Propozycje unijnych regulacji zostały złagodzone. To nadal będzie obciążenie dla górnictwa, ale już nie wyrok śmierci

fot: Maciej Dorosiński

Dominik Kolorz, przewodniczący śląsko-dąbrowskiej „Solidarności”

fot: Maciej Dorosiński

Pięć ton na tysiąc ton wydobytego węgla, liczone jednak na operatora, a nie na poszczególne kopalnie – zakłada wstępne porozumienie dotyczące rozporządzenia metanowego, które mogłoby być wyrokiem śmierci dla polskich kopalń. Należy tu przypomnieć, że pierwotna wersja zakładała, że emisja metanu może wynieść maksymalnie pół tony na tysiąc ton wydobytego węgla. Za wszystko ponad ten stan miał płacić przedsiębiorca. Drugi kluczowy zapis dotyczy właśnie operatora. Daje większe pole manewru polskim spółkom węglowym, które dysponują kopalniami o różnym stopniu metanowości.

Kompromis udało się wypracować w środę, 19 kwietnia, w czasie spotkania poszczególnych grup politycznych działających w Parlamencie Europejskim.

– Przede wszystkim złagodzone zostały zapisy dotyczące kar, które zgodnie z pierwszą wersją projektu byłyby dla górnictwa ciężarem nie do udźwignięcia. Opłaty za emisję metanu zostają, ale będą one ustalane przez państwa członkowskie – tak skomentował to rozstrzygnięcie przewodniczący śląsko-dąbrowskiej Solidarności Dominik Kolorz.

– W porównaniu do pierwotnej wersji rozporządzenie zostało znacząco złagodzone w wielu aspektach. Oczywiście ten akt prawny nadal stanowić będzie obciążenie dla branży górniczej, ale nie jest to już wyrok śmierci. To jest kompromis. Trudny, ale możliwy do wykonania – dodał związkowiec.

Polskę w czasie negocjacji, które odbywały się w Strasburgu, reprezentowały europosłanki PiS: Izabela Kloc i Anna Zalewska. 

„Ten limit i tak jest wyśrubowany jak na obecne możliwości technologiczne polskich kopalń, ale porozumienie zawiera cały szereg korzystnych dla nas, szczegółowych rozwiązań. Pozwalają one z optymizmem spojrzeć na niezakłóconą realizację umowy społecznej między rządem a stroną społeczną, regulującą funkcjonowanie kopalń do 2049 roku” – napisała w komentarzu europosłanka Kloc.

W negocjacjach w PE zamieniono także kary za łamanie przepisów na opłaty trafiające do budżetu państwa członkowskiego, następnie przekazywane kopalniom na inwestycje w technologie ograniczenia emisji metanu.

Przypomnijmy, że w sprawie rozporządzenia metanowego w Sejmie 14 kwietnia została przyjęta uchwała. Zagłosowało za nią 444 posłów, pięciu było przeciw, a jeden wstrzymał się. Podkreślono w niej, że „projekt niesie za sobą wiele poważnych zagrożeń, zarówno dla bezpieczeństwa energetycznego Polski, jak i dla polskiego społeczeństwa”. Ponadto wymogi redukcji dotyczące emisji metanu z kopalni węgla kamiennego zostały w uchwale uznane za nieracjonalne i niezgodne z dostępną wiedzą technologiczną.

Dzień wcześniej list do ponad 700 eurodeputowanych wystosowali związkowcy z Solidarności, Związku Zawodowego Górników i PZZ Kadra. Wskazali w nim, że rozporządzenie metanowe nie ma nic wspólnego ze sprawiedliwą transformacją i stanowi jej zaprzeczenie. Ponadto na początku kwietnia ze wspólnym apelem o odrzucenie rozporządzenia wystąpili do europarlamentarzystów prezesi Polskiej Grupy Górniczej, Jastrzębskiej Spółki Węglowej i Tauronu Wydobycie.

Do kompromisu w sprawie dyrektywy metanowej odniósł się także przebywający w miniony poniedziałek w Katowicach wicepremier, szef MAP, Jacek Sasin. W jego ocenie, w swej pierwotnej treści rozporządzenie stanowiło śmiertelne zagrożenie dla dalszego funkcjonowania górnictwa węgla kamiennego w Polsce.

– Mimo wielu prowadzonych inwestycji w odnawialne źródła energii, a także planu rozwoju energetyki jądrowej, nadal aż 70 proc. energii elektrycznej w Polsce wytwarzanej jest z węgla. Inwestycje w energetykę jądrową wymagają bowiem nie tylko pieniędzy, ale i czasu. Jeszcze przez wiele lat węgiel będzie podstawą naszej energetyki – powiedział Jacek Sasin.

– Odrzucamy możliwość, by przepisy były przyjęte w formie, która uderza w polskie górnictwo i sprawi, że nie będzie mogło dalej funkcjonować – podkreślił.

Dodał, że w zmienianej Polityce Energetycznej Polski do 2040 r. wskazywane jest, że do czasu uruchomienia nowych źródeł energii, energia będzie wytwarzana w Polsce również z węgla.

– W związku z tym muszą funkcjonować również kopalnie węgla kamiennego. Ponieważ byłoby czymś absolutnie nieracjonalnym, abyśmy doprowadzili do zamknięcia kopalń w Polsce, a jednocześnie musieli ten węgiel importować z zagranicy do polskiej energetyki. To byłaby polityka nieracjonalna i taką politykę odrzucamy – akcentował Jacek Sasin.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Ma 15 lat i fotografuje kopalnie. Właśnie odwiedził KWK Murcki-Staszic

Mickael Pantin - młody francuski fotograf, autor projektu "Industry revealed" odwiedził w tym tygodniu KWK Murcki-Staszic. Swoje prace wielokrotnie już pokazywał na wystawach.

Prawda jest gorzka. Górnictwo kojarzy się przede wszystkim z degradacją terenów i szkodami

– Gospodarka bez surowców nie ma szans na przetrwanie. Tę prawdę należy propagować i prowadzić ustawiczny dialog ze społeczeństwem na rzecz bezpieczeństwa surowcowego kraju – takie wnioski płyną z tegorocznej konferencji „Przyszłość terenów pogórniczych”, zorganizowanej przez Państwowy Instytut Geologiczny – Państwowy Instytut Badawczy, Wyższy Urząd Górniczy i Uniwersytet Śląski.

Powrót do górnictwa a zwrot JOP. Ważna opinia prawnika

Łukasz Oleś, adwokat: Czym innym jest utrata uprawnienia do świadczenia lub brak możliwości ponownego skorzystania z programu restrukturyzacyjnego, a czym innym obowiązek zwrotu już wypłaconej jednorazowej odprawy pieniężnej.

KGHM zamierza zbudować pierwszą w Polsce kopalnię polihalitu

KGHM Polska Miedź planuje budowę pierwszej w Polsce kopalni polihalitu w rejonie Zatoki Puckiej. Według przedstawicieli spółki realizacja inwestycji może mieć znaczenie dla bezpieczeństwa żywnościowego Europy.