Metale zaczęły tanieć
fot: PAP
Na giełdach widać większe zainteresowanie metalami
fot: PAP
Analitycy, którzy jeszcze kilka dni temu przewidywali, że miedź będzie wkrótce kosztowała ponad 10 tysięcy dol. za tonę w transakcjach trzymiesięcznych, w piątek już wyrażali obawy, że cena spadnie nawet poniżej 8 tysięcy dol. Za miedź płacono w piątek 8560 dolarów, w czwartek o prawie 300 dolarów więcej - napisała \"Rzeczpospolita\".
John Kemp, ekonomista z firmy inwestycyjnej Sempra Metals, specjalizującej się w transakcjach na rynkach metali przemysłowych, wskazywał, że spadek zatrudnienia w Stanach Zjednoczonych w lutym o 63 tysiące miejsc, w sytuacji gdy oczekiwano wzrostu o 25 tysięcy, oznacza tylko jedno – recesję. W związku z tym oczekiwany jest dalszy spadek cen na wszystkich rynkach surowcowych.
Z drugiej jednak strony trudno uwierzyć w taki rozwój sytuacji , skoro zapasy miedzi są niskie i nadal spadają.
W piątek na giełdzie londyńskiej zmniejszyły się one o 1,525 tony, do 134,275 tony, czyli mniej, niż potrzeba na zaspokojenie trzymiesięcznego popytu, bezpiecznego minimum.
Taniało na całym świecie również aluminium, ale ceny tych dwóch metali zawsze były ze sobą związane, zazwyczaj razem idą w górę i razem spadają. Ceny złota jak zwykle podążają za notowaniami dolara. W piątek urosły do 988 dolarów za uncję, by potem spaść do 976 dolarów. Jednakże w sytuacji, gdy Międzynarodowy Fundusz Walutowy przewiduje dalsze osłabienie amerykańskiej waluty, należy się spodziewać kolejnych rekordów wszech czasów. Dojście jednak do psychologicznej bariery 1000 dolarów za uncję wydaje się raczej kwestią tygodni niż dni. Okres konsolidacji cen tego metalu może potrwać nawet do 18 marca, czyli kolejnego posiedzenia Rezerwy Federalnej. Tylko w tym roku złoto podrożało o 20 proc.