Media: trzecia próba odwołania prezesa

fot: Maciej Dorosiński

Daniel Ozon jest prezesem JSW od 29 listopada 2017 r.

fot: Maciej Dorosiński

W najbliższy czwartek, 10 stycznia, ma zebrać się rada nadzorcza Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Jak ustalił dziennik „Rzeczpospolita” jeden z punktów posiedzenia ma dotyczyć zmian w zarządzie spółki. W tym kontekście pada nazwisko prezesa Daniela Ozona. Gazeta przypomina, że już dwukrotnie były podejmowane próby odwołania menedżera. 

Dziennik w poniedziałkowym wydaniu, 7 stycznia podał, że narasta konflikt pomiędzy szefem JSW a szefową rady nadzorczej Haliną Buk i wiceprezesem JSW Robertem Ostrowskim, który od 1 marca ma stanąć na czele PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna.

Bezpośrednią przyczyną odwołania prezesa Ozona ma być spór dotyczący przetargu na usługi realizowane na składowisku odpadów pogórniczych przy kopalni Borynia-Zofiówka-Jastrzębie – czytamy w „Rz”.

Dziennik informuje, że dotarł do pism, w których wiceprezes Ostrowski sugeruje, że pozostali członkowie zarządu chcieli zawrzeć niekorzystną umowę na wykonanie tego typu usług, narażając spółkę na wielomilionowe straty. Pozostali członkowie zarządu JSW podjęli uchwałę, w której informują o „nieprawdziwym i zniesławiającym" charakterze stanowiska prezentowanego przez wiceprezesa ds. finansowych. Ponadto stwierdzili nienależyte wykonywanie przez Ostrowskiego kontrakty menedżerskiego.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.