Matusiewicz: moja rezygnacja byłaby tchórzostwem

fot: Jarosław Galusek/ARC

Marszałek województwa śląskiego Adam Matusiewicz zapowiedział wypłaty zapomóg po 10 tys. zł dla dzieci, które w katastrofie kolejowej straciły rodziców

fot: Jarosław Galusek/ARC

Marszałek województwa śląskiego Adam Matusiewicz (PO) zadeklarował w czwartek (13 grudnia), że nie ucieka od politycznej odpowiedzialności za chaos na śląskiej kolei. Ocenił jednak, że jego rezygnacja w tym momencie byłaby tchórzostwem. Zapewnił, że dąży do ustabilizowania sytuacji.

Podczas czwartkowej konferencji prasowej w Katowicach marszałek odniósł się w ten sposób do zapowiadanych przez SLD, PiS i Solidarną Polskę wniosków o odwołanie go ze stanowiska.

- Składanie przeze mnie rezygnacji dzisiaj byłoby totalnym tchórzostwem. To nie jest w moim stylu. Moim zadaniem teraz jest doprowadzenie do ustabilizowania się sytuacji na torach - powiedział marszałek.

W sejmiku koalicja PO, PSL i Ruchu Autonomii Śląska dysponuje 28 głosami, a PiS, SLD i Solidarna Polska łącznie 19. Wniosek o dymisję zarządu ma być złożony w poniedziałek, ale można głosować go dopiero na kolejnej sesji sejmiku.

W środę wieczorem marszałek przyjął dymisję prezesa spółki Koleje Śląskie Marka Woracha, który i tak w piątek miał stracić stanowisko. Nastąpiło to wcześniej, gdy "Gazeta Wyborcza" dotarła do informacji, że przeciwko Worachowi toczy się proces karny.

Matusiewicz powiedział, że czuje się przez Woracha "oszukany i okłamany", a całą sytuacją jest "zdruzgotany". Zapowiedział wystąpienie na drogę prawną, ponieważ Worach przed objęciem stanowiska podpisał oświadczenie, że nie toczy się przeciwko niemu żaden proces.

Marszałek wyraził nadzieję, że od soboty nie będzie już w woj. śląskim pociągów zastępowanych autobusami - w czwartek są jeszcze 92 takie przypadki. Połączenia na styku województw mają na rok przejąć Przewozy Regionalne (zarząd województwa chce podpisać z nimi taką umową), a do końca grudnia także część innych połączeń.

Do końca grudnia tego roku Przewozy Regionalne mają obsługiwać też kilka innych połączeń, jako podwykonawca Kolei Śląskich - kończą się w tej sprawie negocjacje. Dzięki temu pociągi Kolei Śląskich będą mogły obsłużyć połączenia, które obecnie są zawieszone i zastąpione autobusami.

- To powinno spowodować, iż od weekendu nie powinniśmy już mieć do czynienia z zastępczą komunikacją autobusową - powiedział marszałek, precyzując, że celem sztabu kryzysowego jest, by w sobotę ruch kolejowy odbywał się już normalnie.

Nowy prezes Kolei Śląskich może zostać powołany w piątek, kiedy zbierze się rada nadzorcza spółki. Obecnie pracę spółki koordynuje szefowa wydziału publicznego transportu zbiorowego w urzędzie marszałkowskim Monika Warmuz; za działanie przewoźnika odpowiada też wiceprezes Artur Nastała.

Wiceprezes Kolei Śląskich Artur Nastała przyznał, że w poniedziałek, gdy zaczęły się kłopoty na kolei, i gdy szef dyspozytorni nie poradził sobie z sytuacją, opuszczając stanowisko pracy, były przypadki, że pięciu maszynistów skierowano do obsługi pociągów, na które nie mieli uprawnień. Maszyniści ci odmówili obsługi tych pociągów.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Wiceminister Gołota: RAFAKO to dziś wielki projekt inwestycyjny

Czy pracownicy śląskiego przemysłu mogą znaleźć pracę w zbrojeniówce? M. in. o tym rozmawialiśmy z wiceministrem aktywów państwowych, Konradem Gołotą. 

Najbardziej we wrześniu podrożały słodycze, tłuszcze nadal tańsze niż rok temu

Spośród 17 kategorii produktów najbardziej we wrześniu podrożały słodycze i desery - średnio o 6,7 proc. rok do roku - wynika z raportu UCE Research i Uniwersytetów WSB Merito. Największe obniżki w ujęciu rocznym kolejny miesiąc z rzędu dotyczyły tłuszczów - tym razem ich ceny spadły o 8,1 proc.

1400 osób i 20 epizodów. Rozpoczynają się wojewódzkie ćwiczenia Wind Strike 26

W dniach 21–23 października 2026 r. na terenie województwa śląskiego odbędą się wojewódzkie ćwiczenia z zakresu zarządzania kryzysowego, ochrony ludności i obrony cywilnej „Wind Strike 26”. Weźmie w nich udział około 1400 osób, a działania będą dotyczyć reagowania na skutki gwałtownych zjawisk atmosferycznych.

Europa chce ceł i dopłat. Polscy prezesi mówią wprost: to nie uratuje przemysłu

Cła na chiński import i unijne dopłaty nie wystarczą. Jeśli Bruksela nie obniży cen energii i nie przetnie gąszczu regulacji, europejski przemysł przegra z Chinami i USA. Taki alarm wybrzmiał na Forum Nowego Przemysłu 2026 w Katowicach. Szefowie Grupy Kęty, Amiki, ZPUE, Polenergii i Wilk Elektronik nie kryli frustracji.