- To łajdactwo! - ocenia Henryk Moskwa ze śląskiej rady OPZZ, członek komisji konkursowej, która wczoraj po południu orzekła, że najlepszym kandydatem na szefa WUP jest Grzegorz Sikorski, dotychczasowy kierownik filii WUP w Częstochowie.
Aleksandra Marzyńska, rzeczniczka Urzędu Marszałkowskiego w Katowicach potwierdziła w rozmowie z nettg.pl, że przyczyną unieważnienia konkursu były wątpliwości natury proceduralnej. Poproszeni o opinię prawnicy marszałka orzekli, że uchybienia mogą mieć wpływ na ważność prac komisji. - Przyjęto zasady naboru takie same, jak dla urzędników urzędu marszałkowskiego, które wynikają z ustawy o pracownikach samorządowych, tymczasem w przypadku dyrektora WUP należało uwzględnić też inne przepisy, m.in. ustawy o promocji zatrudnienia - tłumaczy rzeczniczka.
- Jest to tylko pretekst, by storpedować konkurs, ponieważ przepadła w nim faworytka marszałka - Moskwa przekonuje, że regulaminy naboru w obu wariantach nie różnią się od siebie niczym istotnym.
Komisja konkursowa składała się z 8 osób (4 przedstawicieli Wojewódzkiej Rady Zatrudnienia i 4 reprezentantów Urzędu Marszałkowskiego, któremu podlega WUP), z których każda mogła przyznać kandydatowi po 20 punktów. Najlepszy okazał się Grzegorz Sikorski (zebrał 123 punkty), na drugim miejscu uplasowała się Barbara Borycz, dotychczasowa wicedyrektor WUP (106 punktów). - Sikorski był świetny, pobił na głowę rywali, prezentował się tak kompetentnie, że członkom komisji szczęki opadały ze zdumienia - relacjonuje Moskwa i podkreśla, że w poniedziałek po południu w protokole pokonkursowym komisja zgodnie udzieliła Sikorskiemu rekomendacji na stanowisko dyrektora WUP w Katowicach.
Zdaniem Aleksandry Marzyńskiej, rzeczniczki marszałka, nie można mówić o tym, by ktokolwiek wygrał konkurs, skoro jest on nieważny. - Dyrektorem WUP kandydat staje się z chwilą powołania na to stanowisko przez Marszałka Województwa. Takiego powołania nie było - podkreśla rzeczniczka.
Będzie system alarmowy na telefon w przypadku zagrożenia? Minister jest na "tak"
Minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski opowiada się za wprowadzeniem systemu alarmowego na telefon w przypadku zagrożenia. Chodzi o system Cell Broadcast, który jest wykorzystywany m.in. na Ukrainie. Jak mówił w środę minister, MSWiA w tym kierunku powinno działać, a resort cyfryzacji będzie pomagał.