Jerzy Markowski: Prezydent RP nie jest w stanie przedłużyć życia kopalni czy górnictwa w ogóle. To populizm

fot: Maciej Dorosiński

Jerzy Markowski

fot: Maciej Dorosiński

Wybory prezydenckie 2025. – Górnicy nie czekają już na żadne decyzje polityczne. Oni wiedzą, co czeka w najbliższej przyszłości tę branżę. Zresztą, na dobrą sprawę, niespecjalnie wiem, czego prezydent miałby bronić - my nadal nie mamy żadnego sensownego kierunku polityki energetycznej państwa – mówi Jerzy Markowski, ekspert górniczy i były wiceminister gospodarki.

Czy tegoroczne wybory prezydenckie mają szczególnie wysoką temperaturę z perspektywy górników i górnictwa? 

Nie sądzę. Prawdę powiedziawszy, polityka państwa w tej kwestii będzie taka sama, bez względu na to, kto będzie stał na jego czele. Prezydent nie ma znaczącego wpływu na kształtowanie polityki energetycznej państwa. Więc, czegokolwiek by nie obiecywał dany kandydat na ten urząd, nic specjalnego z tego nie wyniknie.

Jedyną istotną rzeczą, która jest w mocy prezydenta RP w tej kwestii, jest reprezentowanie Polski poza granicami kraju. Prezydent bierze udział w różnego rodzaju kongresach klimatycznych i tutaj może swoimi wypowiedziami zasygnalizować, co jest ważne dla bezpieczeństwa energetycznego kraju i jakie jest stanowisko Polski w kwestii np. transformacji energetycznej.

W kwestii wspomnianego bezpieczeństwa energetycznego, warto zwrócić uwagę na to, jak zmieniło się postrzeganie tego tematu od ostatnich wyborów prezydenckich w 2020 roku. Wojna w Ukrainie znacząco odmieniła naszą perspektywę. Dlatego bardzo mądrym posunięciem ze strony nowego prezydenta RP byłoby powołanie rady bezpieczeństwa energetycznego kraju.

Czyli upatrywanie w kimkolwiek osoby, która będzie obrońcą polskiego górnictwa – a takie hasła padały z ust samych kandydatów – jest nieuzasadnione?

To populizm, prezydent nie jest w stanie przedłużyć życia jakiejkolwiek kopalni, czy górnictwa w ogóle. Górnicy nie czekają już zresztą na żadne decyzje polityczne. Oni wiedzą, co czeka w najbliższej przyszłości tę branżę. Zresztą, na dobrą sprawę, niespecjalnie wiem, czego prezydent miałby bronić – my nadal nie mamy żadnego sensownego kierunku polityki energetycznej państwa. 

Sam temat górnictwa nie był bardzo widoczny w kampanii prezydenckiej przed pierwszą turą. Myśli Pan, że w najbliższych dwóch tygodniach Rafał Trzaskowski i Karol Nawrocki zwiększą intensywność w tym temacie?

Województwo śląskie jest bardzo ważne dla polityków wszystkich opcji – każde kolejne wybory pokazują, że zwycięstwo w tym regionie przekłada się na triumf w całym kraju. Sztaby to wiedzą, ale wiedzą też, że dzisiaj w górnictwie nie pracuje już 400 tys. osób, tylko 70 tys. i ta grupa nie jest dominującą częścią elektoratu. Pokazują to doskonale wyniki wyborów w średnich i dużych śląskich miastach, gdzie w wielu z nich – w porównaniu do ostatnich wyborów – szala przechyliła się na korzyść Rafała Trzaskowskiego.

Przewiduję jednak, że w najbliższych dniach możemy spodziewać się obu kandydatów przemawiających do górników, oczywiście wszystko w konwencji „sympatycznego mityngu”.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.