Marek Uszko wiceprezes zarządu Kompanii Węglowej: Zakład o szczególnym znaczeniu

Uszko marek TAL

fot: Jolanta Talarczyk

fot: Jolanta Talarczyk

Wiceprezes zarządu KW SA wypowaida się na temat kopalni „Knurów-Szczygłowice”:

– Już w momencie rozpoczęcia działalności połączonego zakładu „Knurów-Szczygłowice”, zarząd Kompanii Węglowej informował zarówno pracowników, jak i stronę społeczną, że intencją połączenia jest stworzenie w Knurowie jednego dużego podmiotu, który będzie stale rozwijany. Skutkiem tamtych deklaracji była natychmiast podjęta praca koncepcyjna na temat stworzenia w kopalni czterech ścian wydobywczych na jednym ruchu i kolejnych czterech na ruchu drugim – tak, aby w konsekwencji doprowadzić do zwiększenia zdolności wydobywczych z dzisiejszych 16–17 tys. ton do 22 tys. ton na dobę.

Widzę też pilną potrzebę nadrobienia zaległości inwestycyjnych w dziedzinie odmetanowania, budowy klimatyzacji i nowych poziomów eksploatacyjnych. Należy również zwiększyć tempo robót przygotowawczych, ponieważ w obydwu ruchach kopalni obserwujemy w tym zakresie wyraźne spowolnienie. Chcę podkreślić, że, rysując plan strategii Kompanii Węglowej na lata 2010–2015 z perspektywą do 2020 r., wzięto pod uwagę kwestię poprawy parametrów jakościowych produkowanych węgli oraz zwiększenie produkcji węgli koksujących. W kopalni „Knurów-Szczygłowice” takie węgle występują i z tego względu jest to dla Kompanii Węglowej zakład o szczególnym znaczeniu.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.