Marek Dmitriew: Sprostać oczekiwaniom odbiorców
fot: Kajetan Berezowski
- Nie pożeramy olbrzymich kwot. Przeciętnie roczna działalność kosztuje około 3 milionów złotych. Za te pieniądze utrzymujemy ponad dziesięć obiektów znajdujących się na trzech obszarach - mówi Marek Dmitriew, dyrektor Muzeum Górnictwa Węglowego w Zabrzu
fot: Kajetan Berezowski
Rozmowa z Markiem Dmitriewem, dyrektorem Muzeum Górnictwa Węglowego w Zabrzu.
Kim jest pan z wykształcenia, górnikiem czy może historykiem?
Jestem socjologiem z blisko 25-letnim stażem w zarządzaniu. W Muzeum pracuję od połowy 2008 roku, a zatem branża górnicza nie jest mi już zupełnie obca. Mam szczęście, że część moich współpracowników to byli górnicy. Mam wielki szacunek dla ich wiedzy i doświadczenia oraz dostateczną ilość pokory, żeby uważnie słuchać ich nauk i rad. Razem budujemy przyszłość tej instytucji.
Szykuje pan duże zmiany w działalności?
Takie są wymogi czasu. Nie będą to jednak zmiany rewolucyjne. Według mnie tego typu posunięcia nie służą instytucjom, których jednym z celów jest przechowanie pewnej kultury. Tu trzeba ciągłości, kontynuacji. Ale kierowanie się tą zasadą nie może być pretekstem do zgody na zastój, na ubogość i miałkość oferty. Chcemy unowocześnić sposoby prezentacji muzealnych zbiorów, zaktywizować promocję i wzbogacić ofertę edukacyjną. Niebawem nastąpi zmiana struktury organizacyjnej instytucji. Mam nadzieję, że ułatwi to realizację wymienionych uprzednio celów oraz pozwoli coraz efektywniej wykorzystywać posiadane środki. Musimy zrobić wszystko, aby sprostać oczekiwaniom, stawianym przez odbiorców naszej oferty, a ci bywają coraz bardziej wymagający.
Jakimi wobec tego środkami dysponuje zabrzańskie Muzeum Górnictwa?
Nie pożeramy olbrzymich kwot. Przeciętnie roczna działalność kosztuje około 3 milionów złotych. Za te pieniądze utrzymujemy ponad dziesięć obiektów znajdujących się na trzech obszarach. W Muzeum pracują 42 osoby, część z nich na niepełnych etatach. Z tych środków realizujemy naszą ofertę dla zwiedzających.
Czy to wystarczy, aby podążać z duchem czasu?
Musi wystarczyć. Udało się już zmodernizować dwie wystawy, znajdujące się w siedzibie Muzeum, przy ulicy 3 Maja 19 w Zabrzu. Są to „Tajemnice lasu karbońskiego” i „Dzieje techniki w polskim górnictwie węglowym”. Zastosowaliśmy w nich wiele technik multimedialnych. Sięganie po multimedia determinuje nie tylko duch naszych czasów, ale również kubatura budynku i uwarunkowania techniczne. Proszę jednak nie myśleć, że planujemy tu tylko „matrix”. Mieszamy go z „realem” eksponatów, tworząc atrakcyjną propozycję dla zwiedzających. Docenił to już marszałek województwa śląskiego, przyznając na nagrodę za wydarzenie muzealne 2009 roku.
Jest pan zwolennikiem pełnego oddania eksponatów w ręce zwiedzających?
Nie jestem zwolennikiem skrajności, a raczej urozmaicania i różnych technik prezentacji. Już w kwietniu, w budynku przy ulicy 3 Maja, będziemy prezentowali wystawę interaktywną, zatytułowaną „Nauki dawne i niedawne”, przygotowaną przez Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. Ekspozycja umożliwi poznanie i utrwalenie szeregu zjawisk dzięki eksperymentom, które będzie można samodzielnie przeprowadzać na 45 stanowiskach. Sam chętnie tego spróbuję.
Tak szerokie plany będą pewnie wymagały sięgnięcia po środki pozabudżetowe.
Sięgamy po nie. Ponad 3 miliony 200 tysięcy złotych już udało się zdobyć. Właśnie otrzymaliśmy dofinansowanie do wydania albumu prezentującego malarstwo śląskich twórców naiwnych. Nasz projekt rewitalizacji jednego z obiektów Skansenu – Łaźni łańcuszkowej – znalazł się na pierwszym miejscu listy rezerwowej Regionalnego Programu Operacyjnego, daje to szansę na uzyskanie środków na ten cel. Jestem optymistą co do przyszłości Muzeum – ważnego punktu na Szlaku Zabytków Techniki Województwa Śląskiego.