Marcin Liberski: Misterium fotografii

Liberski marcin camera obscura ARC

- Dzięki <i>camera obscura</i> powstaje obraz rzeczywistości, którego nie sposób otrzymać przy pomocy innych technik fotografowania, a zwłaszcza fotografii cyfrowej - mówi Marcin Liberski

Termin „camera obscura” przywołuje na myśl niezbyt miłe skojarzenia, lecz w rzeczywistości jest to urządzenie potrafiące wyczarować wspaniałe fotografie. Marcin Liberski, katowicki fotograf, skonstruował w swej karierze niejedną kamerę otworkową. Na spotkanie z dziennikarzem "Trybuny Górniczej" przygotował egzemplarz specjalny.

– Zamiast aluminiowej puszki wykorzystałem zwykłe pudełko, szczelne i czarne wewnątrz dla zredukowania odbić światła – opowiada, prezentując urządzenie.
Na jednej ściance tego niezwykłego aparatu znajduje się otwór o średnicy jednego milimetra, spełniający rolę obiektywu. Na drugiej zamontowana jest blaszka połączoną z kawałkiem kartonu. Wprawia się ją w ruch zewnętrznym guzikiem. To ona zastępuje migawkę klasycznego aparatu. – Niezbędny jest, oczywiście, film przewijany przy pomocy rolek. Promienie światła wpadają przez otwór i w ten sposób otrzymujemy zdjęcie – tłumaczy Liberski.

Wykonanie fotografii do łatwych zadań nie należy. Niezwykle istotny jest bowiem czas naświetlania kliszy. Ten problem zostaje rozwiązany, gdy znamy parametry przysłony i posiadamy specjalną tabelę.

– Bywa, że trzeba testować czas naświetlania kliszy w celu uzyskania jak najlepszego obrazu w zależności od kąta padania światła, zachmurzenia i aury, która akurat nam towarzyszy. Należy się po prostu uzbroić w cierpliwość, a efekty będą doprawdy niezwykłe – zapewnia fotograf.

Razem udajemy się w plener w poszukiwaniu ciekawych industrialnych miejsc, by przetestować nowiutką kamerę otworkową.

– Pierwsze wzmianki o ciemni optycznej i zasadzie jej działania pochodzą z Chin. To właśnie Chińczycy w V wieku przed nasza erą pierwsi uzyskali efekt odwróconego obrazu, który wpadał do wnętrza ciemni przez wywiercony w ścianie otwór. Samo określenie „camera obscura” pochodzi z łaciny i dosłownie oznacza „zaciemniony pokój”, ponieważ kiedyś chodziło właśnie o konstrukcje większych rozmiarów, do których widzowie wchodzili, aby obserwować wytworzone zjawisko. Tacy artyści, jak Canaletto czy Leonardo da Vinci, posługiwali się ciemnią optyczną jako narzędziem pomocniczym, służącym do dokładnego wykreślania perspektywy przy malowaniu widoków. Dziś camera obscura to misterium fotografii – opowiada w drodze Liberski.

Nasz wybór padł na dwa obiekty: pozostałości dawnej infrastruktury huty „Szopienice” i kopalnię „Murcki”. Sfotografowaliśmy je za pomocą naszej kamery otworkowej.
Wykonywanie zdjęć trwało zaledwie kilka sekund, samo zaś ich wywołanie w laboratorium zajęło już ponad godzinę. Powstały obrazy niezwykłe, w wielu przypadkach nawet trudne do zinterpretowania. Czarno-białe zdjęcia zaskakiwały swą ostrością, inne robiły wrażenie trójwymiarowych.

– Dzięki camera obscura powstaje obraz rzeczywistości, którego nie sposób otrzymać przy pomocy innych technik fotografowania, a zwłaszcza fotografii cyfrowej. Łagodne kontrasty i głębia sprawiają, że fotografia otworkowa na nowo przeżywa dziś swój renesans – wyjaśnia Marcin Liberski.

I choć rozpętywanie dyskusji na temat wyższości camera obscura nad Canonem wydaje się być pozbawione sensu, to obraz nią wykonany oczarował już niejedno oko.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

80 lat SITG w Rybniku: Wspólnota, tradycja i przyszłość

Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Górnictwa Oddział w Rybniku świętuje jubileusz 80-lecia działalności. Z tej okazji w dniach 4–6 września 2026 roku zorganizowano uroczyste obchody, połączone z nadaniem odznaczeń oraz wydarzeniami kulturalnymi i integracyjnymi.

Amfetamina w kiełbasie, wódka w pomarańczy. Kiedy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na haju?

Wiecie, kiedy po raz pierwszy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na tzw. haju? Pewnie nie, ale ja Wam podpowiem. To był 2011 rok. Wówczas w ręce policjantów wpadło pięciu mężczyzn, którzy na terenie katowickiej kopalni Wieczorek handlowali marihuaną. Skoro handlowali, no to pewnie byli tacy, którzy ją kupowali, a następnie używali przed pracą albo w czasie szychty. No i pojawił się nowy problem. 

O co chodziło w tym proteście? Ufam, że nie o czyjeś partykularne interesy

Wakacje się skończyły, a na zakończenie byłem pod czeską Pragą na Dniu Czołgowym i w świetnym Muzeum Lotnictwa. Kiedy czytacie te słowa, jestem na Słowacji na Dniach Salamandry w Bańskiej Szczawnicy, czyli miejscowym święcie górników, geologów, nafciarzy, geodetów i paru jeszcze pokrewnych branż. Zresztą w mediach pojawiły się już poważniejsze tematy.

„Łącznik – pieśń o Gerardzie Cieśliku”. Na Stadionie Śląskim powstanie wielkie widowisko o legendarnym meczu z 1957 roku

Plenerowy spektakl teatralny „Łącznik – pieśń o Gerardzie Cieśliku” odbędzie się 20 września 2026 r. o godz. 20.00 na Superauto.pl Stadionie Śląskim w Chorzowie. To wydarzenie łączy sport, teatr, muzykę, film i nowoczesne efekty multimedialne, tworząc poruszającą opowieść o pasji, odwadze i sile sportowych marzeń – osnutą wokół legendarnego meczu Polska–ZSRR z października 1957 roku.