Jakie czynniki mogą zaważyć na cenach węgla w kolejnych miesiącach?

fot: Anna Zych

- Za tonę węgla, który został zakupiony po 330-340 dolarów, sprzedawcy w składach finalnie mogą zażądać ponad 3 tys. zł - powiedział Zbigniew Grudziński

fot: Anna Zych

Ceny węgla energetycznego – póki co – tegoroczne minimum osiągnęły w połowie lipca i od tego momentu idą w górę. O to, jakie czynniki mogą zaważyć na cenach węgla w kolejnych miesiącach, zapytaliśmy prof. Zbigniewa Grudzińskiego, kierownika Pracowni Ekonomiki i Badań Rynku Paliwowo-Energetycznego w Instytucie Gospodarki Surowcami Mineralnymi i Energią PAN w Krakowie.

Jak na wstępie zaznacza prof. Grudziński, także w tym roku ceny węgla cechuje duża zmienność, choć nie tak duża, jak w 2022. Jeśli jeszcze na początku 2023 roku ceny w portach ARA (chodzi o Amsterdam, Rotterdam i Antwerpię, to najważniejszy europejski indeks cenowy dla węgla energetycznego) wynosiły 185 dolarów za tonę, to w ciągu kolejnych kilku miesięcy spadły prawie o połowę. Najniższe wartości zanotowano w połowie lipca – wtedy ceny ARA spadły poniżej 100 dolarów i wynosiły około 95 dolarów za tonę.

– Spadki w pierwszej połowie br. miały kilka przyczyn. Już w minionym roku zostały zgromadzone duże zapasy węgla, a zima okazała się ciepła. To sprawiło, że bardzo wyraźnie spadło zapotrzebowanie na węgiel. Na dodatek można było obserwować bardzo duży spadek cen gazu ziemnego, a jak wiadomo, ceny węgla energetycznego są ściśle powiązane z cenami tego surowca. W sierpniu minionego roku maksymalna cena gazu na giełdzie holenderskiej TTF sięgała nawet 350 dolarów za megawatogodzinę, a teraz w zależności od tego, czy są to kontrakty spotowe czy terminowe, waha się między 25-48 dolarami. Kolejnym czynnikiem, który miał wpływ na spadek cen węgla energetycznego w pierwszym półroczu, była duża produkcja energii z odnawialnych źródeł energii. To wszystko sprawiło, że zapasy w europejskich terminalach sięgnęły tak dużych poziomów, że podjęto nawet próby reeksportu sprowadzonego węgla na rynki azjatyckie – argumentuje prof. Grudziński.

Od połowy lipca br. obserwujemy stopniowy wzrost cen węgla. Jeśli chodzi o porty ARA, to ceny od lipcowego minimum do chwili obecnej wzrosły o ok. 30 proc. Obecnie kształtują się one na poziomie 120-130 dolarów za tonę.

– Z jednej strony ceny gazu poszły trochę do góry, m.in. dlatego, że w terminalach gazowych w Australii mają miejsce strajki, a Australia to jeden z głównych producentów tego surowca. To wywołuje obawy dotyczące zakłóceń w dostawach gazu, a właśnie zaczynają się przygotowania do zimy. Nigdy nie wiadomo, jaka ona będzie temperaturowo, więc wszyscy chcą napełnić zbiorniki z gazem. To ożywienie przed zimą widać również na rynku węgla. Jednak dalszych poważniejszych wzrostów cen węgla w kolejnych miesiącach raczej nie ma się co spodziewać. Choć trudno o jakieś jednoznaczne i stabilne prognozy. Na razie tegoroczna średnia cena węgla energetycznego jest szacowana na poziomie 110-130 dolarów za tonę. Należy pamiętać, że to wciąż są dość wysokie poziomy, biorąc pod uwagę fakt, że jeszcze w 2020 roku było to ok. 50 dolarów za tonę – wylicza naukowiec.

Prof. Grudziński przypomina, że mimo spadającego zapotrzebowania na węgiel w Europie, w minionym roku produkcja węgla na świecie wzrosła o 3,3 proc. W skali całego globu wzrosło też jego zużycie. Wzrost produkcji węgla był głównie spowodowany wzrostem wydobycia w Chinach, gdzie w minionym roku wydobyto ponad 4 mld ton węgla energetycznego, czyli o 10 proc. więcej rok do roku, oraz również, w jeszcze większym stopniu, w Indiach o około 16 proc. Kraj ten w 2023 roku planuje wydobycie na ponad 1 mld ton.

– Światowe ceny węgla energetycznego zależą od tego, co się dzieje w Chinach. W pierwszym półroczu tego roku wydobycie w Państwie Środka również wzrosło, choć ten wzrost był już dużo mniejszy i wyniósł ok. 1,5 proc. Chiny są również największym importerem węgla energetycznego na świecie. Natomiast coraz głośniej mówi się o poważnej recesji, która może dotknąć chińską gospodarkę. To oznaczałoby mniejszy import węgla. Obecnie Chiny importują ok. 270 mln ton węgla energetycznego rocznie, natomiast gdyby z powodu dekoniunktury ten wolumen spadł do 100 mln ton, to bardzo wyraźnie odbiłoby się na światowych cenach węgla. W przypadku cen ARA oznaczałoby to spadek 20-30 dolarów na tonie – wskazuje prof. Grudziński.

Jak zaznacza naukowiec, duży wpływ na stabilność cen węgla mogą mieć inne nieprzewidywalne zdarzenia. Z taką sytuacją, która może mieć wpływ na wzrost cen węgla, właśnie mamy do czynienia – chodzi o zmniejszenie przepustowości Kanału Panamskiego.

– Kanał Panamski jest zasilany przez dwa sztuczne jeziora. Małe opady doprowadziły do suszy i spowodowały obniżenie poziomu wody w kanale. W związku z tym znacznie zmniejszyła się jego przepustowość. Obecnie na redzie stoi tam ok. 200 statków, a to jest 6-7 proc. handlu światowego. Już wzrosły ceny frachtu, a mówi się też o zakłóceniach w dostawach różnych surowców, w tym węgla, bo należy pamiętać, że tą drogą jest transportowany węgiel z Kolumbii i USA – zaznacza prof. Grudziński.

Na koniec warto się również przyjrzeć polskiemu rynkowi węgla i czynnikom, które wpływają na ceny oraz na popyt surowca produkowanego w krajowych kopalniach. Jak wskazuje prof. Grudziński, w pierwszym półroczu tego roku import węgla energetycznego do Polski wyniósł 6,3 mln ton – w tym z Kolumbii zaimportowaliśmy ok. 3 mln ton, z RPA ponad 1,1 mln ton, z Kazachstanu ok. 900 tys. ton i Australii 600 tys. ton.

– Już import węgla sprowadzonego w zeszłym roku zdestabilizował sytuację na naszym rynku węgla. Sprowadzony węgiel miał wypełnić lukę w dostawach sortymentów grubych, które są wykorzystywane w gospodarstwach domowych. Natomiast groszek i orzech to była tylko niewielka jego część. Po ich odsianiu zostały duże ilości miału energetycznego, który w wystarczającym stopniu jest produkowany przez krajowe kopalnie. To doprowadziło do nadpodaży surowca i zwiększenia zwałów przy kopalniach. Jak się okazuje, tegoroczny import wcale nie zwolnił i jest jeszcze większy – dla porównania w pierwszym półroczu 2022 roku do Polski sprowadzono ok. 5 mln ton węgla energetycznego, co może jeszcze bardziej pogłębić problemy naszych kopalń – wskazuje naukowiec. Choć jak dodaje, tegoroczny zwiększony import może być efektem zawieranych jeszcze w zeszłym roku kontraktów.

Kolejnym niekorzystnym czynnikiem dla krajowej branży węglowej, na który wskazuje prof. Grudziński, jest zmniejszająca się produkcja energii elektrycznej w Polsce. Porównując półrocze do półrocza, to w pierwszej połowie 2023 roku produkcja energii elektrycznej w Polsce spadła o ok. 10 proc.

– Spadek zużycia energii w tym okresie wyniósł tylko ok. 5 proc., a to oznacza, że musimy się ratować dużym importem. Jeszcze większy spadek widać w przypadku energii elektrycznej wyprodukowanej z węgla kamiennego – w pierwszym półroczu br. wyniósł prawie 14 proc. Natomiast źródła OZE w tym okresie odnotowały wzrost o 40 proc. – argumentuje naukowiec.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Grupa PGE przedstawiła aktualizację strategii do 2035 r. – Energia cyfrowej przyszłości

Grupa PGE przedstawiła zaktualizowaną Strategię do 2035 roku. Wyznacza ona kierunki dalszego rozwoju Grupy PGE w warunkach dynamicznych zmian na rynku energii, tj. elektryfikacji gospodarki, rozwoju technologii cyfrowych i sztucznej inteligencji, a także wskazuje kierunki wzrostu efektywności wykorzystania kapitału oraz odpowiedzialnej polityki dywidendowej. Szacowane łączne nakłady inwestycyjne Grupy PGE do 2035 roku wyniosą około 210 mld zł, co przełoży się na wzrost wyniku EBITDA do ponad 30 mld zł w 2035 roku. Strategia zakłada także powrót do wypłacania dywidendy od podziału zysku za 2026 rok. Strategia podtrzymuje cele klimatyczne Grupy PGE, w tym osiągnięcie zerowej emisji netto z wytwarzania do 2050 roku. 

Zmniejszą liczbę firm zobowiązanych do raportowania zrównoważonego rozwoju

We wtorek rząd zajmie się projektem ustawy, który ma na celu zmniejszenie grupy podmiotów zobowiązanych do przygotowywania raportów zrównoważonego rozwoju oraz zmiany w zasadach raportowania dla grup kapitałowych.

UOKiK nałożył niemal 4 mln zł kary na firmę pożyczkową Aasa Polska

Niemal 4 mln zł kary nałożył Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów na firmę pożyczkową Aasa Polska. Zdaniem Urzędu, spółka naruszyła zbiorowe interesy konsumentów poprzez sztuczne zawyżanie całkowitej kwoty kredytu i omijanie przepisów ustawy o kredycie konsumenckim.

Zima – kto już o niej myśli?

Choć za oknem śniegu jeszcze nie ma, właśnie teraz warto zaplanować zimowy wypoczynek dla całej rodziny. Hotele***NAT zapraszają zarówno w góry - do Krynicy Zdroju, Bukowiny Tatrzańskiej, Ustronia i Wisły, jak i nad Bałtyk - do Sarbinowa oraz Świnoujścia. Niezależnie od tego, czy szukacie śnieżnych stoków, morskiego spaceru czy ciepłego basenu, każdy znajdzie wersję zimowego odpoczynku dla siebie.