Maluje i jest szczęśliwa

Kilka tygodni temu miłośnicy twórczości nieprofesjonalnej mieli okazję obejrzeć autorską wystawę Sabiny Pasoń. Pierwszy indywidualny pokaz prac malarki z Grupy Janowskiej zorganizowano w Miejskim Domu Kultury w Szopienicach, jako nagrodę za otrzymanie laurów publiczności w konkursie im. Pawła Wróbla.

– To chyba jeszcze za wcześnie – przyznaje skromnie malarka, jednak patrząc na jej obrazy nie ma się takiego wrażenia. Wrażliwość na piękno świata, umiejętność oddania pędzlem ulotnych chwil, emanują z każdego płótna.

– Zawsze chciałam malować. Patrząc na prace powieszone na ścianach mieszkania, marzyłam, żeby namalować choć jeden obraz olejny w życiu. W 2000 roku, gdy urodziła się moja pierwsza wnuczka, byłam taka szczęśliwa, że pobiegłam do sklepu i kupiłam farby. Obraz, który namalowałam, bardzo długo tkwił w mojej głowie. Przedstawiał postać stojącą na nadmorskich skałach, podczas zachodu słońca. Przedtem nie miałam odwagi, żeby sięgnąć po pędzel – wspomina.

Pani Sabina pochodzi z Nikiszowca. Tam się urodziła i wychowała. Jako dziecko chodziła na kółko plastyczne do tamtejszego domu kultury. Na ścianach wisiały obrazy malarzy z Grupy Janowskiej. – Nie miałam odwagi, żeby wejść do ich pracowni, zaglądałam tylko zza drzwi. Do dziś pamiętam obrazy Wróbla, chyba dzięki ich żywej kolorystyce.

Zrządzenie losu zdecydowało, że jako dorosła osoba trafiła do Grupy Janowskiej. – Mój syn mieszka w Dąbrówce. Na tamtejszym domu kultury widniała informacja o działalności grupy. Przez prawie pięć lat zastanawiałam się, czy tam wejść. W końcu się odważyłam. Przyjęli mnie bardzo ciepło – uśmiecha się na to wspomnienie.

W pracowni siedzieli Helmut Matura i Artur Śmieja, którzy zachęcili nieznaną sobie kobietę, żeby coś namalowała. T, co zobaczyli, chyba się spodobało, bo od tej chwili Sabina Pasoń stała się częstym gościem w pracowni. Tam nauczyła się techniki malowania i mieszania farb. Rok później koledzy zachęcili ją do wystawienia obrazu w konkursie.

Sabina Pasoń 22 lata pracowała jako kaletnik, zajmowała się szyciem torebek. Opowiada, że często sama wymyślała nowe wzory. Po przejściu na rentę, gdy dzieci wyszły z domu, poczuła, że musi się jakoś wyrazić, zacząć robić coś dla siebie. Jej obrazy pełne są pastelowych barw, kwiatów, dzieci – tak widzi świat, gdy trzyma w ręku pędzel. W domu też otacza się kwiatami i kolorami.

– Kiedy dzieci były małe, ważne były obowiązki, praca, rodzina. Czasem tylko sięgałam po ołówek, żeby coś naszkicować. Całe moje życie zmieniło się dzięki malowaniu, robię to co lubię i czuję się szczęśliwa. To spełnienie marzeń z dzieciństwa, dzięki temu żyję. Od nowa zbudowałam siebie – zwierza się malarka.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Emigranci za chlebem. Niezwykłe losy polskich górników we francuskich kopalniach

Trudno dzisiaj oszacować, ilu Ślązaków i Zagłębiaków wyjechało przed drugą wojną światową do pracy we Francji. Ich ciekawe historie warte są zachowania.

Letnie święto na Nikiszu. Odpust u Babci Anny

Tegoroczny Jarmark u Babci Anny odbędzie się w niedzielę, 26 lipca. Jak zwykle będzie towarzyszył odpustowi w parafii św. Anny w katowickim Nikiszowcu.

W głębi ziemi i serc – wspomnienie św. Kingi. Górnicy solni uczcili swoją patronkę

24 lipca, w dniu liturgicznego wspomnienia św. Kingi – patronki górników solnych – w niezwykłej scenerii Kaplicy św. Kingi, położonej 101 metrów pod ziemią, odprawiona została uroczysta Msza Święta. Jak co roku podziemna świątynia zgromadziła tych, którzy od pokoleń powierzają swojej Patronce trud codziennej pracy, bezpieczeństwo kopalni oraz pomyślność całej wielickiej społeczności.

Carbotech w Łaźni Moszczenica. Elektroniczne brzmienia w industrialnej przestrzeni

Jastrzębie-Zdrój zyska nowe wydarzenie na kulturalnej mapie miasta. W sobotę, 1 sierpnia 2026 r., w Łaźni Moszczenica odbędzie się pierwsza edycja Carbotech — imprezy łączącej surową, pokopalnianą przestrzeń z muzyką elektroniczną.