Maksymowicz: Pochwała prawa geologicznego i górniczego

Przyznaję, ze źle czyniłem krytykując kolejne wersje nowego prawa geologicznego i górniczego. Pragnę złożyć samokrytykę i przyrzekam, że więcej tego nie będę czynił. Do przekonania, że źle czyniłem skłoniła mnie doskonała nowa wersja tego prawa, która nie tylko, że nie usunęła wszystkich poprzednio krytykowanych wad tego prawa, ale jeszcze twórczo je rozwinęła... W ten prosty sposób przekonany zostałem o szkodliwości wszelkiej krytyki, która powoduje dokładnie odwrotne skutki od zamierzonych. A zatem chwalmy dzieło, jego autorów i komisje sejmowe, rząd oraz ministrów, którzy przyczynili się do powstania tak doskonałej zarówno w treści, jak i formie ustawy!

Objętość


Pod względem objętości, szczegółowości, dokładności i precyzji ustawa ta daleko wyprzedza przestarzały i anachroniczną pod tym względem konstytucję RP. Ta ostatnia mieści się zaledwie na 52 stronach, podczas gdy nasza ustawa jest ponad dwa razy obszerniejsza. Ma ona 117 stron. Trochę mi wstyd z tego powodu, że autorzy konstytucji RP nie przewidzieli tego, że geologia i górnictwo pod względem objętości będą znacznie więksi. Jak słychać, na tym nie koniec, bo ambicje są tu na miarę europejską. Pewien niedosyt i dyskomfort stanowi pod tym względem wydawałoby się znacznie obszerniejszy Traktat z Lizbony będący konstytucją 26 państw Wspólnoty, który mieści się na 479 stronach, czyli jest cztery razy większy objętościowo od prawa geologicznego i górniczego. Jeżeli jednak doliczymy uzasadnienie i załączniki to już jest tylko dwa razy większy. Do tego dochodzą dwa tomy rozporządzeń ministerialnych też z załącznikami i uzasadnieniami o objętości odpowiednio 472 strony i 456 stron. Łącznie nowa ustawa wraz z towarzyszącymi jej dokumentami obejmuje 1158 stron!! To niewątpliwy rekord. Czy zostanie jednak odnotowany w księdze Guinnessa? Na razie nic na ten temat nie wiadomo. Traktat z Lizbony jest daleko, daleko poza możliwościami naszej ustawy. To brzmi dumnie. Polak potrafi!

Toaleta


Częścią nowego prawa jest europejska dyrektywa dotycząca bezpieczeństwa, kwalifikacji i higieny. Jednym z jej punktów jest opis jak ma wyglądać szatnia i szafka na ubranie robocze. W innym punkcie jest wymóg i opis toalety! No po prostu nie można się nadziwić tej niezwykłej dbałości o górnika i pracownika geologii. Toaleta! Kiedyś w terenie była tylko budka z serduszkiem i to wszystkim wystarczało, a na dole trochę większa wnęka w bezpiecznym miejscu. A teraz proszę popatrzeć, musi być toaleta, ze spuszczaną wodą i odprowadzenie ścieków. Jak to zrobić na głębokości 1000 m nie jest to na pewno zmartwieniem tych, którzy układają to doskonałe prawo. Krótko mówiąc na każdym stanowisku pracy ma być nie byle jaka toaleta, tylko europejska toaleta. Wszystko to oczywiście podnosi koszta produkcji, co nie jest żadnym zmartwieniem, bo odpowiednio przecież podnosi się też koszta wydobytej rudy, węgla itp. surowców, robocizny itp. To też nie jest zmartwieniem, a wiadomo, że im towar droższy tym lepszy.

Genialne prawo


Powszechnie wiadomo, jak trudno ustalić, wyjaśnić i jednoznacznie ocenić jakieś wydarzenie, a co dopiero mówić o pożytkach, które winne być dostępne nie tylko tym, co mają do tego formalne prawo. Weźmy choćby taki przykład, że firma mając koncesje na poszukiwania ropy naftowej i gazu ziemnego odkrywa nagle złoże, które jest stukrotnej wartości jej na to nakładów. Każdy może zapytać, czy jest to sprawiedliwe aby po zapłaceniu wszystkich podatków i umów wynikających z prawa ciągnęła ona tak wielkie korzyści. Twórcy prawa poszli właśnie tym słusznym tropem. Nie jest sprawiedliwe, aby jakakolwiek firma ciągnęła korzyści tylko dla siebie. Musi się dzielić sprawiedliwie. Prawo przewidziało takie sytuacje wprowadzając wszędzie, gdzie to możliwe pojęcie „może”. W ten sposób jeżeli firma się nie dzieli w odpowiednich proporcjach z innymi to korzysta się z tego właśnie prawa. Tak np. w art.14, mówi się, że użytkowanie górnicze „może” być poprzedzone przetargiem, a jeżeli mamy kogoś na oku, to wcale nie musi być tego przetargu. Cóż za elastyczność. Klasycznym przykładem jest np. art. 37 Jeżeli przedsiębiorca narusza przepisy ustawy organ koncesyjny wzywa go do usunięcia naruszeń. Może, ale wcale nie musi wyznaczyć termin i sposób ich usunięcia. Cóż za dalekowzroczność ustawodawcy! Urzędnik oceni czy skorzysta z tego „może”, czy też nie, a co by nie zrobił jest zawsze legalne. Cóż za doskonałość. Europa i świat wiele się może jeszcze od nas nauczyć. Tych artykułów z „może” jest dziesiątki i dają one na ogół wolną rękę urzędnikom, którzy „mogą” działać na korzyść firmy ale mogą też jak uznają to za stosowne stosować radykalne restrykcje, a wszystko zgodnie z prawem. Oto genialne prawo.

Podręcznik


Jest niezwykłą zaletą tego prawa, że jest ono jednocześnie najkrótszym i najbardziej elementarnym podręcznikiem może nie akademickim, ale na pewno na poziomie szkoły podstawowej spełnia wszystkie jej wymagania. Po pierwsze prawo w sposób niepodważalny, a nawet karny podaje definicje, których przestrzeganie jest jednym z jego wymogów. Po pierwsze definiuje się, że zgodnie z jej nazwą stosuje się ją do prac geologicznych i górniczych, a nie np. medycznych, czy też nie stosuje się jej do badań kosmicznych. Te proste wyjaśnienia są niezbędne dla nakreślenia ram prawnych, rzeczowych i przedmiotowych. Nowym, niezwykle przenikliwym i trafnym jest naukowo prawne zdefiniowanie niezwykle trudnego pojęcia jakim jest kopalina. Otóż, według art. 6.1.2. Kopaliną jest całość kopaliny odłączona od złoża. Jakie to proste, kopalina jest kopaliną, a przecież przedtem tylu uczonych łamało sobie nad tym głowę. Takich definicji można tu znaleźć dziesiątki. Istna kopalnia wiedzy górniczej, której nie uzyska się na żadnym uniwersytecie, ani na żadnej akademii. Podobnie odkrywczym jest zapis art. 5 Kopalinami nie są wody, a przecież tak łatwo się w tej materii pomylić. Choć zaraz dalej w p.2 tego samego artykułu można się dowiedzieć, że niektóre wody są jednak kopalinami. Trzeba przyznać autorom tego prawa, że posiadają najwyższe kwalifikacje z zakresu logiki, dialektyki i filozofii. To po prostu są tak uderzające definicje i sformułowania, że wręcz nie sposób ich nie zapamiętać.

Nic ująć i dodać


Jestem przekonany, że wobec tak prostych zapisów komisje sejmowe omawiają i dyskutują nad tym prawem dlatego tylko aby zadośćuczynić stronie formalnej debaty. Tu nie ma co dodać, ani nie ma co ująć. To szczytowe osiągnięcie polskiej nauki prawa oraz górnictwa i geologii będzie na pewno przedmiotem dalszych rozpraw naukowych twórczo rozwijających zapoczątkowany tu nurt nauki określonej prawem. W tym zakresie, jak słychać nawet matematycy zastanawiają się, czy tabliczka mnożenia jest legalnie wprowadzona do szkół, bo nie została dotąd potwierdzona żadną ustawą, ani nawet dekretem, czy też choćby ministerialnym rozporządzeniem. Polityczna debata zapewne byłaby nad tym dokumentem równie gorąca i twórcza, tak jak właśnie toczy się nad nowym prawem geologicznym i górniczym. Już dziś można pogratulować głównemu geologowi kraju, pod którego opieką powstało to genialne dzieło, jego zwierzchnikowi ministrowi środowiska, a przede wszystkim premierowi, który wynagrodzi tak wielki trud swoich podwładnych. Trzeba może trochę na zapas również wyrazić uznanie za kompetentną, twórczą i wielce pouczającą debatę w Sejmie RP i w jego komisjach, które z przyczyn czysto tylko kurtuazyjnych i grzecznościowych nie zatwierdziły jeszcze tej niewątpliwie niezwykłej jego wersji. Pan prezydent zapewne jako również prawnik natychmiast podpisze dzieło swoich kolegów.

Parkinson


Na koniec nie mogę się oprzeć refleksji, jaką na temat tego rodzaju prawa sformułował pół wieku temu brytyjski uczony w swoim sławnym dziele pt. „Prawo Parkinsona”. Pisze on o angielskiej marynarce wojennej, której poświęcił swoje studia i prace. Otóż, zauważył on, że prawo regulujące funkcjonowanie tejże marynarki było go tym więcej i tym było doskonalsze im mniej było okrętów wojennych. Wydaje się, że podobnie jest też z górnictwem i geologia. Im mniejsze jest wydobycie surowców, im mniej kopalń, im mniej poszukiwań i odkryć, tym bardziej doskonałe, obszerne i szczegółowe są przepisy, które tak naprawdę nie będą chyba miały zastosowania.

Czytaj też:
Adam Maksymowicz: Na prawo patrz!

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Koniec wojny. Ceny gazu w Europie najniższe od ponad 5 tygodni

Ceny gazu w Europie mocno spadają i są najniższe od ponad 5 tygodni. USA i Iran doszły do porozumienia w sprawie zakończenia wojny, co na rynkach budzi nadzieje na rychłe ponowne otwarcie cieśniny Ormuz i odblokowanie przepływów nośników energii z Zatoki Perskiej - informują maklerzy.

Pozytywne skutki uspokojenia sytuacji na Bliskim Wschodzie nie będą natychmiastowe

Pozytywne gospodarcze skutki uspokojenia sytuacji na Bliskim Wschodzie nie będą natychmiastowe, a powrót do normy może zająć wiele miesięcy po otwarciu cieśniny Ormuz - ocenili analitycy PKO BP, komentując porozumienie między USA a Iranem.

W maju codzienne zakupy zdrożały średnio o 3,4 proc.

Analiza blisko 90 tys. cen detalicznych wykazała, że w maju br. codzienne zakupy w sklepach zdrożały średnio o 3,4 proc. - podano w raporcie, autorstwa UCE Research i Uniwersytetów WSB Merito. W kwietniu ten wzrost wynosił 3,7 proc., a w marcu - 3,8 proc.

Nowy peron i przejście w Ligocie. Kolejny etap modernizacji węzła katowickiego zakończony

Zakończył się kolejny etap przebudowy katowickiego węzła kolejowego. Podróżni na stacji Katowice Ligota mogą już korzystać z nowo wybudowanego, dwukrawędziowego peronu. Udostępniono tam także nowe przejście podziemne.