Łukasz Kubiak: Potrzebuję adrenaliny

Kubiak lukasz fighter archwium domowe

fot: Archiwum Łukasza Kubiaka

Łukasz Kubiak swoich sił próbował już w wielu sztukach walki. Mimo tego najbliższe jest mu taekwondo, od którego wszystko się zaczęło

fot: Archiwum Łukasza Kubiaka

Rozmowa z Łukaszem Kubiakiem, mistrzem Polski w taekwondo ITF, górnikiem z kopalni Jankowice.

Próbował Pan swoich sił w muay-thai, w taekwondo, w kickboxingu. Która w takim razie ze sztuk walki jest Panu najbliższa?

Zdecydowanie taekwondo, bo z tego nurtu się wywodzę i tak wszedłem do sportów walki. Ponadto prowadzę zajęcia i trenuję młodzież w tej dyscyplinie. Pozostałe formy walki można potraktować jako odskocznie. Dzięki nim staję się wszechstronniejszy. Bliżej mi zdecydowanie do sportów, gdzie walczy się w stójce, dlatego nie myślę o judo ani o MMA. W planach mam także boks.

Pracuje Pan w kopalni, do tego dochodzą codzienne, wyczerpujące treningi. Skąd Pan bierze siły na to wszystko?

Jestem człowiekiem, który potrzebuje adrenaliny. Uwielbiam walczyć i na ringu się realizuję, to mnie napędza. Fakt, praca w kopalni jest ciężka i niebezpieczna, ale nigdy nie obawiałem się pracy fizycznej. Ma ona jednak wpływ na moją dyspozycję, szczególnie w okresie przygotowań do startów. W tej chwili pracuję w oddziale przygotowawczym, ale poprosiłem już o zmianę oddziału, bym mógł pogodzić wszystkie obowiązki związane z treningami i zawodami.

W czasie ostatnich mistrzostw Polski, które odbyły się w Rybniku, wystąpił Pan w potrójnej roli - zawodnika, trenera i organizatora. W której roli Łukasz Kubiak czuje się najlepiej?

To był mój debiut w roli współorganizatora tak dużej imprezy. Mam nadzieję, że udany. Te wspomniane role ułożyłbym według kolejności: zawodnik, trener i na końcu organizator. Na ringu czuję się najpewniej, ale wiem, że kariera zawodnika nie trwa wiecznie. Dlatego uważam, że doświadczenia zdobyte w charakterze trenera i organizatora mogą przydać się w przyszłości.

 
Czego należy Panu życzyć przed mistrzostwami świata w kickboxingu?

Przede wszystkim zdrowia, bo w ostatnim czasie przyplątało się parę kłopotliwych urazów, które na szczęście są już przeszłością.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

1758694244 wielki piec

Spektakl "Wielki Piec... Ginter Łostoń" bezpłatnie już w niedzielę, 11 października. Nie przegap

Już w niedzielę, 11 października 2026 r. o godz. 16.00, Śląski Teatr Impresaryjny im. Henryka Bisty w Rudzie Śląskiej zaprasza na wyjątkowe - bezpłatne wydarzenie kulturalne. Na deskach teatru zadebiutuje najnowszy spektakl w reżyserii Zbigniewa Stryja pt. „WIELKI PIEC... GINTER ŁOSTOŃ”.

Pozwał Netflix za serial Ołowiane dzieci. Broni pamięci babci

Prof. Stanisław Torbus, wnuk prof. Bożeny Hager-Małeckiej, znanej śląskiej lekarki, pozwał platformę Netflix. Zarzuca twórcom serialu „Ołowiane dzieci”, że zniekształcili historię jego babci, która zmarła w 2016 roku.

Z notatnika sztygara Onderki: Feralny piątek

Nasze kopalnie pustoszeją. Tajemnicą poliszynela jest, że nie ma ludzi do pracy. W ostatnich miesiącach odeszli na świadczenia górnicy z wydobycia i przygotówek, kombajniści z doświadczeniem, elektrycy, strzelniczy, ludzie z dozoru, kierownicy i dyrektorzy. Tymczasem słyszę i czytam ostatnio w mediach, że wracamy do węgla, bo stanowi on nasze zabezpieczenie energetyczne, zwłaszcza teraz, gdy okazuje się, że gazu brak, a jego ceny jeszcze wystrzelą w górę. Ja Wam powiem, że jest to sytuacja wypisz, wymaluj z moich czasów. 

Jak Rambo wyjeżdżał z szychty i pędził prosto na próbę zespołu Myslovitz

Rozmowa z WOJCIECHEM „LALĄ” KUDERSKIM, perkusistą Myslovitz, który w 1998 roku odszedł z branży górniczej