Ludzie boją się, że zabraknie węgla do ogrzewania domów i kupują na zapas, co nakręca popytową spiralę

fot: Krystian Krawczyk

Eksperci przewidują, że najtrudniejszym miesiącem pod względem dostępności węgla będzie listopad

fot: Krystian Krawczyk

Nikt nie wie, co będzie jutro – tak można w jednym zdaniu opisać sytuację, z którą mamy do czynienia na składach opału. Zainteresowanie węglem jest potężne. Są miejsca, gdzie powstają komitety kolejkowe, a sprzedaż jest ograniczana. Ludzie z obawy przed brakiem paliwa, a także przed zapowiadaną mroźną zimą chcą kupić czasem więcej niż realnie im potrzeba, to nakręca spiralę, która nikomu nie służy i uderza po kieszeniach.

– Problem jest lokalny, ale przyczyny są globalne  – stwierdza Łukasz Horbacz, prezes Izby Gospodarczej Sprzedawców Polskiego Węgla. Zauważa, że od kilku lat mówi się wyłącznie o dekarbonizacji gospodarki w Europie i to sprawiło, że spółki węglowe – za wyjątkiem rosyjskich firm – wstrzymały się z inwestycjami w wydobycie. 

Wybrał Azję
– Po kryzysie covidowym mamy wzrost produkcji i konsumpcji. Tym samym potrzebujemy energii. Do tego doszły wzrastające ceny gazu oraz niewydolność odnawialnych źródeł energii i tak nagle wszyscy zwrócili się w stronę znienawidzonego węgla. Największy popyt na niego jest w Turcji oraz w innych państwach Azji. To rynki dominujące, które dobrze płacą. Tym samym węgiel jedzie tam, a nie do Europy – stwierdza szef Izby.

Zwraca uwagę, że na sytuację w Polsce mają wpływ m.in. plany wygaszania górnictwa oraz wycofanie wykorzystania węgla do ogrzewania w miastach do 2030 r. i na wsiach do 2040 r.

– W takich okolicznościach spółki raczej nie myślą o zwiększaniu produkcji, skoro to wszystko ma się kończyć. Okazuje się jednak, że nie musi wcale tak być – mówi prezes Horbacz. Według niego rodzime górnictwo wciąż może zaspokoić około 60 proc. potrzeb sektora komunalno-bytowego. Pozostałą część zabezpieczał import, ale ten obrał kierunek azjatycki.

– Mówiąc zupełnie szczerze, to nie ma chyba nikogo, kto jest w stanie dokładnie określić, ile węgla potrzeba w sektorze komunalno-bytowym. Zresztą o czym mówimy. Dopiero teraz robi się inwentaryzację kotłów, choć od pięciu lat trwa walka ze smogiem. Kiedyś to zapotrzebowanie na węgiel dokładnie monitorowała Agencja Rozwoju Przemysłu, bo mieliśmy na rynku tylko polski węgiel. To przed laty było na poziomie 12 mln t. Teraz – według naszych szacunków – może to być jakieś 9-10 mln t w zależności od temperatur – mówi ekspert. 

Jak papier toaletowy i woda
Szef Izby Gospodarczej Sprzedawców Polskiego Węgla zwraca też uwagę na niebezpieczny mechanizm, który zaczął funkcjonować na rynku.

– Widzimy po klientach, że przychodzą spanikowani. Widzą, że węgiel drożeje i obawiają się, że ceny będą jeszcze wyższe i że zabraknie paliwa. W tej sytuacji zapobiegawczo kupują więcej niż im potrzeba. Jeśli to zjawisko będzie się nakręcać, to zapotrzebowanie na rynku wzrośnie nam co najmniej o kilkaset tysięcy ton. Tysięcy ton, których nie ma. Znikający ze składów węgiel będzie nakręcać spiralę cenową. Będziemy mieli do czynienia z sytuacją jak na początku pandemii, gdy ludzie masowo kupowali papier toaletowy i wodę mineralną – przestrzega prezes Horbacz.

Aby przeciwdziałać takim sytuacjom, ograniczenia w sprzedaży za gotówkę na bramach kopalń wprowadziła Polska Grupa Górnicza. W zależności od zakładu limity wynoszą od 3 do 5 ton na jednego kontrahenta.

– Myślę, że ruch ze strony PGG w takiej kryzysowej sytuacji jest działaniem odpowiedzialnym i uzasadnionym – ocenił szef Izby.

Oczywiście sytuacja związana z węglem budzi wiele pytań. Jedno z nich dotyczy ceny surowca. W przypadku benzyny legendarna granica 6 zł za litr została już przekroczona. Zakłada się nawet w najczarniejszych scenariuszach, że niebawem cena dojdzie do poziomu 7 zł. Jak jest zatem w przypadku węgla? 

– Mam wrażenie, że jesteśmy już blisko szczytu, ale jak blisko, to trudno powiedzieć. Gdy najlepsze ekogroszki były po 1200 zł za tonę, to myślałem, że już drożej nie będzie. Rynek jednak mnie zaskoczył i teraz kosztują blisko 1400 zł. W tej kwestii wiele będzie zależeć od zachowania klientów. Wydaje mi się, że najtrudniejszym miesiącem pod względem dostępności węgla będzie listopad – prognozuje Łukasz Horbacz. 

Wagony dla miałów
Węgiel do składów musi jeszcze dojechać. Tu pojawia się kolejny problem w kontekście kryzysowej sytuacji w składach opałowych.

– Ten importowany węgiel, jeśli już dotrze do polskiej granicy, to potem musi trafić do dealerów. Mamy obecnie do czynienia z problemem z dostępnością wagonów. W tle tej sytuacji mamy dekarbonizację. Europa tak bardzo nie chciała węgla, a teraz chce kupować naszą energię elektryczną, która jest najtańsza nawet pomimo kosztów emisji CO2. Jej eksport rośnie. Rośnie też krajowe zapotrzebowanie, bo wchodzimy w sezon. Energetyka ma tym samym ogromne potrzeby i wagony są wykorzystywane do wożenia miałów energetycznych. Odczuwalny jest brak przewoźników. Do tego dochodzi ogromna masa remontów na kolei – wskazuje prezes Izby, który zwraca uwagę na postulowane zmiany w prawie, dotyczące norm jakości dla węgla.

– W tej chwili jesteśmy w trakcie powstawania w Ministerstwie Klimatu i Środowiska nowego rozporządzenia. Jeśli resort zacznie podnosić parametry siarki i wartości opałowej, to tego węgla na rynku będzie jeszcze mniej, a szczególnie tego rodzimego, który będzie wypierany przez paliwo z importu. Mała ilość węgla doprowadzi do wzrostu cen, a to przełoży się na wzrost ubóstwa energetycznego. Chyba nie w tę stronę powinno to wszystko zmierzać – stwierdza ekspert.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Grupa PGE przedstawiła aktualizację strategii do 2035 r. – Energia cyfrowej przyszłości

Grupa PGE przedstawiła zaktualizowaną Strategię do 2035 roku. Wyznacza ona kierunki dalszego rozwoju Grupy PGE w warunkach dynamicznych zmian na rynku energii, tj. elektryfikacji gospodarki, rozwoju technologii cyfrowych i sztucznej inteligencji, a także wskazuje kierunki wzrostu efektywności wykorzystania kapitału oraz odpowiedzialnej polityki dywidendowej. Szacowane łączne nakłady inwestycyjne Grupy PGE do 2035 roku wyniosą około 210 mld zł, co przełoży się na wzrost wyniku EBITDA do ponad 30 mld zł w 2035 roku. Strategia zakłada także powrót do wypłacania dywidendy od podziału zysku za 2026 rok. Strategia podtrzymuje cele klimatyczne Grupy PGE, w tym osiągnięcie zerowej emisji netto z wytwarzania do 2050 roku. 

Zmniejszą liczbę firm zobowiązanych do raportowania zrównoważonego rozwoju

We wtorek rząd zajmie się projektem ustawy, który ma na celu zmniejszenie grupy podmiotów zobowiązanych do przygotowywania raportów zrównoważonego rozwoju oraz zmiany w zasadach raportowania dla grup kapitałowych.

UOKiK nałożył niemal 4 mln zł kary na firmę pożyczkową Aasa Polska

Niemal 4 mln zł kary nałożył Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów na firmę pożyczkową Aasa Polska. Zdaniem Urzędu, spółka naruszyła zbiorowe interesy konsumentów poprzez sztuczne zawyżanie całkowitej kwoty kredytu i omijanie przepisów ustawy o kredycie konsumenckim.

Zima – kto już o niej myśli?

Choć za oknem śniegu jeszcze nie ma, właśnie teraz warto zaplanować zimowy wypoczynek dla całej rodziny. Hotele***NAT zapraszają zarówno w góry - do Krynicy Zdroju, Bukowiny Tatrzańskiej, Ustronia i Wisły, jak i nad Bałtyk - do Sarbinowa oraz Świnoujścia. Niezależnie od tego, czy szukacie śnieżnych stoków, morskiego spaceru czy ciepłego basenu, każdy znajdzie wersję zimowego odpoczynku dla siebie.