Lotos: rozmowy dot. przejęcia złóż w Norwegii

fot: Lotos SA

Lotos większość swoich działań biznesowych wspiera rozwiązaniami z zakresu IT

fot: Lotos SA

Spółka Lotos prowadzi rozmowy w sprawie przejęcia złóż węglowodorów w Norwegii - poinformował we wtorek (29 kwietnia) dziennikarzy wiceprezes Lotosu Zbigniew Paszkowicz.

- Rozmawiamy z więcej niż jednym podmiotem, interesuje nas aktywo o zbliżonej wielkości do (złoża) Heimdal. Chodzi o jedno duże złoże (...) lub kilka złóż mniejszych - powiedział Paszkowicz. Dodał, że należy się również liczyć z podobnymi nakładami inwestycyjnymi, jak w przypadku Heimdal. Wartość tej transakcji to ok. 176 mln dolarów.

Lotos Norge, spółka zależna firmy Lotos Petrobaltic, poinformował w listopadzie o zawarciu umowy w sprawie nabycia udziałów w 12 koncesjach na Norweskim Szelfie Kontynentalnym. Wydobycie w Norwegii (przypadające na przejęte przez Lotos udziały) kształtuje się na poziomie ok. 240 tys. toe rocznie (5 tys. baryłek dziennie), z czego 70 proc. stanowi gaz ziemny, a 30 proc. kondensat (lekka ropa naftowa).

Grupa Lotos (do 2 czerwca 2003 roku Rafineria Gdańska) zajmuje się poszukiwaniem i wydobyciem ropy naftowej, jak również jej przerobem i sprzedażą produktów naftowych. 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.