Lotos najlepszym partnerem w biznesie 2010

Grupa Lotos otrzymała tytuł „Najlepszego Partnera w Biznesie“ w kategorii społeczna odpowiedzialność biznesu, w konkursie zorganizowanym przez miesięcznik Home & Market - dowiedział się portal nettg.pl z informacji przekazanych przez Marcina Zachowicza, rzecznika prasowego spółki.

 

Uroczystość ogłoszenia i przyznania tytułów „Najlepszego Partnera w Biznesie“ odbyła się w czwartkowy wieczór, w warszawskiej Willi Foksal, a w imieniu Lotosu statuetkę odebrała Jowita Twardowska, dyrektor ds. komunikacji, administracji i CSR.

 

Tytuły „Najlepszego Partnera w Biznesie“, poza wspomnianym CSR, zostały przyznane także w innych kategoriach: partner roku, rynek paliwowy, instytucja wspierająca biznes, rynek energetyczny, bankowość dla firm, usługi informatyczne, ubezpieczenia, usługi teleinformatyczne dla MSP, uczelnia ekonomiczna, usługi telekomunikacyjne, leasing, transport towarowy oraz transport pasażerski.

 

- Nagroda ma dla nas szczególne znaczenie. To oznacza, że Grupa Lotos jest postrzegana przez swoje otoczenie biznesowe jako firma odpowiedzialna, rzetelna i wiarygodna. To atuty trudne do przecenienia. Mamy świadomość, że na takie wyróżnienie pracuje się konsekwencją i determinacją w sięganiu po najlepsze wzorce i dobre praktyki w zarządzaniu oragnizacją – powiedziała Jowita Twardowska.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.