Lotos i Energa podpisały umowę dotyczącą projektu budowy elektrociepłowni

Grupa Lotos i Energa podpisały umowę dotyczącą opracowania dokumentacji projektu budowy elektrociepłowni zasilanej pozostałościami po przerobie ropy naftowej - poinformował Lotos w środowym komunikacie prasowym.

"Grupa Lotos i Energa podpisały dziś umowę konsorcjalną dotyczącą opracowania dokumentacji dla podjęcia decyzji o budowie elektrociepłowni zasilanej pozostałością po przerobie ropy naftowej" - napisano w komunikacie.

-"Wartość potencjalnej inwestycji szacowna jest na 400 mln euro. Do uruchomienia elektrociepłowni może dojść pod koniec 2014 roku" - dodano.

Spółka podała, że moc elektryczna nowego zakładu, którego powstanie planuje się na terenie gdańskiej rafinerii, to maksymalnie 250 MW.

"Zgodnie z zapisami umowy, oba koncerny wyraziły wolę podjęcia współpracy mającej na celu przygotowanie projektu pod względem modelu finansowania przedsięwzięcia, uzgodnień środowiskowych oraz doboru optymalnej technologii. Po zakończeniu procesu przygotowawczego zostanie powołana spółka celowa do realizacji budowy obiektu" - napisano w komunikacie.

Rzecznik Grupy Lotos poinformował w środę , że podpisanie umowy z Energą dotyczącej podjęcia analiz nad możliwością budowy elektrociepłowni opalanej pozostałościami po przerobie ropy, nie oznacza zarzucenia projektu budowy elektrociepłowni opalanej gazem ziemnym.

W tym drugim przypadku analizy prowadzone są wspólnie przez Lotos, Energę i PGNiG.

 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.

9860 sekcji w JSW i rewolucja kotwiowa. Czym fedrowano w polskich kopalniach w 1996 roku?

Co się stało z pracownikami likwidowanej kopalni Żory? Jak Knurów i Gliwice poradziły sobie z transformacją? O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 7 listopada 1996 roku.