LOT zamrozi płace i zwolni ludzi
fot: LOT
Władze Okęcia rozpoczęły drugi etap przetargu na budowę pirsu, czyli przedłużenia hali głównej terminalu
fot: LOT
Likwidacja niektórych połączeń, a także planowane zwolnienia w spółce mogą nie wystarczyć. Portal tvn24.pl podał w środę wieczorem szczegóły planu naprawczego LOT.
Dla osiągnięcia lepszych wyników finansowych, spółka zakłada m.in. ograniczenie podwyżek płac, zmniejszenie zatrudnienia w administracji oraz likwidację części nierentownych połączeń.
- Najwcześniej w II połowie przyszłego roku LOT będzie mógł trafić na giełdę - poinformował prezes PLL LOT Dariusz Nowak.
Ta odpowiedź, to gruntowna restrukturyzacja LOT-u. - To nie tylko poprawa jakości usług i floty, to także przebudowa współpracy w ramach aliansu z Lufthansą i Austrian Airlines - twierdzi prezes.
Rok wcześniej planowane jest osiągnięcie rentowności spółki zależnej od LOT-u - taniego przewoźnika Centralwings.
- Poprawa wyniku finansowego jest dla zarządu Centralwings w tej chwili najważniejszą sprawą - mówi TVN CNBC Biznes Tomasz Szymczak, prezes Centralwings. - Dlatego zawieszamy część najbardziej nierentownych połączeń niskokosztowych, skupiamy się na działalności czarterowej, która jest trochę bardziej dochodowa.
Aby tę dochodowość osiągnąć, już na początku września przewoźnik likwiduje loty z Krakowa do Lille i z Warszawy do Dublina.
Pod koniec października do Dublina i Edynburga nie wylecą też samoloty Centralwings z Gdańska i Warszawy.
Jednak zarówno w LOT-cie jak i w Centralwings główną przeszkodą dla planu naprawczego może okazać się likwidacja miejsc pracy.
Eksperci oceniają, że związki zawodowe powinny wykazać dużo zrozumienia. Żądanie podwyżek np. przez pilotów w tak trudnej sytuacji finansowej przewoźnika jest ryzykowne.
- Związków zawodowych w LOT-cie jest kilkanaście - komentuje w TVN CNBC Biznes ekspert rynku lotniczego, Eryk Kłopotowski. - Każda grupa zawodowa ma swój związek i rzeczywiście jest to bardzo, bardzo poważny problem. Mam też nadzieję, że związki zawodowe zrozumieją, że albo teraz zwolnimy część załogi, albo wszyscy będziemy pakować walizki za trzy, cztery lata.
Prezes LOT-u ma nadzieję, że to nie on będzie musiał pakować swoje walizki. Po raz kolejny przesuwa się bowiem dawno zapowiadany debiut LOT-u na giełdzie. Według prezesa spółki priorytetem jest wiarygodność, a wiarygodność to restrukturyzacja.
- Jest duży znak zapytania czy to powinna być giełda - komentuje Adrian Furgalski z Zespołu Doradców Gospodarczych TOR. - Czekanie na sytuację, kiedy poprawi się na giełdzie, albo w LOT-cie, to może być dla spółki za późno. Zastanawiałbym się raczej nad partnerem strategicznym.