Śląska mowa różni się od innych słowiańskich języków – w tym od polskiego. Nie chcę jednak w tym miejscu wdawać się w poważne dysertacje lingwistyczne i historyczne, lecz chcę zaproponować wspólną zabawę.
Otóż spróbujemy budować krótkie opowiastki ze słów charakterystycznych dla Śląska. Autorzy najzabawniejszych, ale jednocześnie najtrafniejszych tekstów zostaną nagrodzeni drobnymi upominkami. Na początek słowo, które na Śląsku potrafi zastąpić dziesiątki innych słów – „Łóne”.
Oto przykład jego użycia: Łona, łónyj to rozłónaczyła, że jak łón ta prziszeł, to zarozki wyłónaczył tego łónego i łona se to tak wyłónaczyła, że łón łónyj chce połónaczyć. Bardzo sie wtynczas rozłónaczyła, ale łón sie chcioł ino wyłónaczyć. A w łónym było cima i bez to łón łónyj wcale niy widzioł! Łón je taki dość łónaki chop, łónako łona gibko sie rozłónaczo.
A teraz tłumaczenie tej mrożącej krew w żyłach opowieści prawie kryminalnej: Ona jej to wytłumaczyła, że gdy on tam przyszedł, to od razu rozpiął rozporek i ona pomyślała, że on chce ją zgwałcić. Bardzo się wtedy przeraziła, ale on chciał się tylko wysikać. A w tym miejscu było ciemno i dlatego on jej nie zauważył! On jest takim całkiem porządnym mężczyzną, jednakże ona prędko się denerwuje.
Teraz wszystko w Państwa pomyślunku. Czekam na opowiastki mniej więcej takiej długości jak ta powyżej. Proszę je przysyłać, jak również śląskie dowcipy, na adres wydawnictwa z dopiskiem: Ecik, bądź pocztą elektroniczną na adres ecik@gornicza.com.pl
Dzisiok to by było tela, bo wiyncyi niy wlazło, bez tóż godom wóm: Pyrsk!!!
Najpierw wydobywano węgiel, potem założono park
Rezerwat „Segiet”, Suchogórski Labirynt Skalny, Zespół Przyrodniczo-Krajobrazowy „Żabie Doły” czy Park Miejski im. hm. Franciszka Kachla. Co łączy te cenne obszary przyrodnicze w Bytomiu? Każdy z nich powstał na terenach, gdzie wydobywano ważne dla gospodarki surowce mineralne.