Lokomotywy napędzane węglem kamiennym będzie można zobaczyć w Wielkopolsce i województwie lubuskim

fot: Tomasz Rzeczycki

Parowozy z wolsztyńskiej parowozowni przejadą w tym roku w barwach Kolei Wielkopolskich około 55 tysięcy kilometrów

fot: Tomasz Rzeczycki

Od soboty, 18 stycznia, do regularnego ruchu wracają na krajowe tory pociągi prowadzone trakcją parową. Lokomotywy napędzane węglem kamiennym będzie można zobaczyć w Wielkopolsce i na wschodnich rubieżach województwa lubuskiego. Od poniedziałku do piątku obsłużą część kursów na trasie z Leszna przez Wolsztyn do Zbąszynka, a w soboty - z Wolsztyna przez Grodzisk Wielkopolski do Poznania. Obowiązywać w nich będą bilety Kolei Wielkopolskich.

- My to zlecamy Parowozowni Wolsztyn, zamawiając u nich usługę - mówi Krzysztof Ryfa, dyrektor Pionu Finansowo-Handlowego w Kolejach Wielkopolskich. - Ci, którzy jeżdżą tymi pociągami codziennie do szkoły czy do pracy, woleliby, żeby tam jeździły autobusy szynowe. Ale pasażerowie zaakceptowali, przyzwyczaili się. Realnie nie ma skarg.

Pociągi ciągnięte przez parowozy są wolniejsze od szynobusów. Przykładowo składy, które będą wyruszać z Wolsztyna do stolicy Wielkopolski w soboty o godz. 6.12 i 14.05, pokonają tę trasę w dwie godziny. Wagony motorowe, zwane szynobusami, przejeżdżają ten odcinek w czasie około pół godziny krótszym.

Parowozy z wolsztyńskiej parowozowni przestały kursować na dwóch wspomnianych trasach pod koniec ubiegłorocznej jesieni. Wynikało to z umowy zawartej pomiędzy Urzędem Marszałkowskim województwa wielkopolskiego, a Kolejami Wielkopolskimi. W tym roku pociągi na węgiel mają wykonywać kursy do 28 listopada. Co będzie dalej - nie wiadomo.

Oprócz tego w lipcu ma się odbyć ogólnodostępny kurs z parowozem z Poznania przez Piłę oraz Złotów do Zakrzewa Złotowskiego i z powrotem, na tamtejszy festiwal muzyczny. Okazuje się, że na tak stosunkowo długą trasę zapas węgla powinien być wystarczający, natomiast co innego jest problemem.

- Węgla na dłuższe trasy starczy - opowiada Krzysztof Ryfa. - Największym problemem jest wodowanie parowozu. Jedyne czynne urządzenia do tego służące znajdują się w Wolsztynie, Poznaniu i Lesznie. Pociąg do Zakrzewa Złotowskiego musi być więc wodowany na stacji w Pile, przy pomocy strażaków.

Na innych trasach pociągi ciągnięte lokomotywą parową pojawiają się sporadycznie. Problemem jest koszt. Kilometr jazdy takiego składu jest czterokrotnie droższy niż w przypadku szynobusu.

Jak na razie antywęglowa histeria nie dotknęła pociągów parowych zamawianych przez Koleje Wielkopolskie. Krzysztof Ryfa przyznaje, że dotychczas nie było żadnych skarg ze strony radykalnych ekologów czy innych środowisk na lokomotywy zużywające węgiel. Czynne parowozy są traktowane jako jedna z atrakcji Wielkopolski.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

GDDKiA ma wykonawcę przebudowy kolejnego odcinka starej gierkówki

Realizację inwestycji na kolejnym odcinku Koziegłowy i Markowice zaplanowano na 18 miesięcy. Jeżeli do 8 czerwca nie wpłyną odwołania, umowa ma zostać podpisana na przełomie II i III kw. br.

Zwolnienia z podatku dla inwestorów rozwijających nowoczesne technologie

Nieruchomości należą do miasta oraz Górnośląskiego Akceleratora Przedsiębiorczości Rynkowej (miejskiej spółki zarządzającej m.in. lotniskiem w Gliwicach) i są przygotowywane z myślą o kolejnych inwestycjach

Ukończono Gliwicki Park Techniki, Technologii i Edukacji Lotniczej

Przy lotnisku w Gliwicach ukończono Gliwicki Park Techniki, Technologii i Edukacji Lotniczej. Zrekultywowano w nim blisko 22 ha terenów poprzemysłowych, urządzając ponad 10 ha terenów inwestycyjnych i budując ponad 5 km nowych dróg oraz infrastrukturę techniczną. W projekcie, którego koszt ostatecznie wyniósł 49 mln zł (przy dotacji 28 mln zł), założono ponowne zagospodarowanie poprzemysłowych i zdegradowanych terenów leżących na dawnym obszarze górniczym przy lotnisku.

Giełdy za oceanem ponownie w górę, główne indeksy z rekordami