Litwa: Premier Kubilius pozytywnie ocenia postęp budowy nowej siłowni atomowej

Premier Litwy Andrius Kubilius w czwartkowym wywiadzie dla radia "Żiniu Radijas" pozytywnie ocenił postęp, jaki osiągnięto w realizacji projektu budowy na Litwie nowej elektrowni atomowej.


- Postęp, jaki udało nam się osiągnąć w ciągu dwóch lat w realizacji projektu budowy elektrowni atomowej, oceniam jako bardzo duży i bardzo szybki. (...) Zakończyliśmy przetarg na inwestora strategicznego. W przyszłym roku zamierzamy sfinalizować kwestie finansowe i prawnicze z inwestorem strategicznym i z partnerami budowy, i rozpoczniemy prace - powiedział Kubilius.

 

Budowa nowej siłowni atomowej na Litwie w miejscu wyłączonej Ignalińskiej Elektrowni Atomowej jest wspólnym projektem Litwy, Polski, Łotwy i Estonii.

 

Premier Litwy poinformował też, że w przyszły piątek wspólnie z premierem Łotwy Valdisem Dombrovskisem odwiedzi miejsce przyszłej siłowni.


Kwestie projektu nowej siłowni zostaną omówione również podczas zaplanowanego na 5 grudnia w Warszawie spotkania premierów Polski, Litwy, Łotwy i Estonii.

 

Zakłada się, że nowa elektrownia na Litwie zostanie wybudowana do 2018 roku. Szacunkowe koszty budowy jednego reaktora wyniosą 3-5 mld euro. Wyniki przetargu na inwestora strategicznego tego przedsięwzięcia nie zostały dotychczas oficjalnie podane.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.