List związkowców z JSW SA do wicepremiera Waldemara Pawlaka

Pawlak waldemar GAL

fot: Jarosław Galusek

Tytułem Honorowego Złotego Inżyniera Roku został wyróżniony wicepremier i minister gospodarki, Waldemar Pawlak.

fot: Jarosław Galusek

Związki zawodowe działające w Jastrzębskiej Spółce Węglowej wystosowały list otwarty do wicepremiera i ministra gospodarki Waldemara Pawlaka, w sprawie podjęcia niezbędnych działań dotyczących zmiany stylu zarządzania w węglowej spółce. List otrzymała także redakcja portalu nettg.pl.

 

Związkowcy zauważają, że sytuacja panująca w JSW nie ma nic wspólnego z normalnym funkcjonowaniem spółki Skarbu Państwa. Działania zarządu w sprawie rozmów ze związkami i pracę nad nowym układem zbiorowym są określane jako pozorowane, gdyż rzeczywistego dialogu ze stroną społeczną nie ma już od dawna.

 

Związki zawodowe zauważają także, że próby współpracy z reprezentantami pracowników w sprawach uregulowanych prawem są zastępowane zakrapianymi alkoholem spotkaniami na gruncie towarzyskim, z wybranymi grupami pracowników. W czasie tych meetingów przekazywane są nieprawdziwe i nierzetelne informacje, co związkowcy uznają za próbę skłócenia załogi JSW. Wspominają także, że niejasne są źródła finansowania tych spotkań.

 

\"\" \"\"

∗) kliknij na miniaturę, aby powiększyć stronę dokumentu

 

- Ukrywanie zapaści w wydobyciu oraz rzeczywistych przyczyn braku produkcji w kopalniach wydobywających węgiel koksowy typu 35 (hard) przy jednoczesnym eksponowaniu dobrego wyniku finansowego spółki, który został osiągnięty jedynie dzięki bardzo dobrej koniunkturze cenowej jest niczym innym, jak próbą odwrócenia uwagi od problemu złego zarządzania firmą. Autokratyczny sposób zarządzania przedsiębiorstwem sprawił m.in., że najważniejszym kryterium oceny pracownika w naszej spółce jest ślepa lojalność, służalczość i wykonywanie wszelkich poleceń, bez względu na to, czy są one błędne lub niezgodne z prawem. Przy ocenie pracowników praktycznie nie bierze się pod uwagę fachowości , doświadczenia czy też działań mających na celu poprawę bezpieczeństwa i higieny pracy. Zamiast tego stosuje się odpowiedzialność zbiorową i wymusza się na pracownikach ukrywanie wypadków w pracy, poprzez jednostronnie wprowadzane pseudo - płacowe rozwiązania. Takie działania wprowadzają atmosferę niepewności i strachu. Nie służy to realizowaniu założonej produkcji, a tym bardziej bezpiecznej pracy, która w warunkach górniczych jest niezbędna - czytamy w liście.

 

Związkowcy odnoszą się także do planów prywatyzacji spółki. Uważają, że forsowanie tego procesu bez podpisania nowego Zakładowego Układu Zbiorowego Pracy JSW SA, który musi zawierać pakiet gwarancji pracowniczych, jest próbą ogrania załogi i stworzenia dla przyszłego właściciela luksusowej sytuacji, bez żadnych zobowiązań wobec pracowników spółki.

 

Zdaniem związków zarząd powinien podjąć dialog, a nie zastępować go wynajmowaniem za milionowe kwoty firm doradczo-konsultingowych, które mają tylko i wyłącznie stworzyć wrażenie prowadzenia rozmów i zadbać tym samym o dobry wizerunek prezesa.

 

Związkowcy na zakończenie zgłaszają chęć spotkania z wicepremierem Pawlakiem, aby wspomniane kwestie szerzej omówić oraz znaleźć próbę wyjścia z tej niebezpiecznej dla przyszłości firmy sytuacji.

 

List podpisały związki zawodowe działające w JSW SA

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.