Li Jinchun: Sprawdzimy i przesądzimy o kolejnych zakupach

Lin jinchun kopex KK

fot: Krystian Krawczyk

Firma, w której dyrektorem jest Li Jinchun wydobywa rocznie 25 mln ton węgla kamiennego

fot: Krystian Krawczyk

Rozmowa z Li Jinchun, dyrektorem firmy Xin Jilong.


- Proszę o przynajmniej minimum wiedzy o kierowanej przez Pana kompanii.


- Znajduje się w prowincji Shandong. Jesteśmy firmą bardzo zaawansowaną technicznie. Produkujemy 25 mln ton węgla rocznie, ale, w myśl przyjętego przez nas programu rozwojowego, w ciągu dwóch lat zamierzamy podwoić wydobycie do poziomu 50 mln ton rocznie.


- Obok własnego wyposażenia kopalń, chińskie górnictwo preferowało dotąd głównie sprzęt niemiecki i amerykański. Co spowodowało, że zdecydowaliście się na zakup kombajnu Zabrzańskich Zakładów Mechanicznych?


- Tę decyzję podjęliśmy w ubiegłym roku. Jest ona związana ze wzrostem ilości ścian wydobywczych i sygnalizowanym już programem rozwoju produkcji. Ale poprzedziły ją również analizy porównawcze właściwości sprzętu takich renomowanych firm, jak Eickhoff i Joy oraz innych wytwórców. W tych porównaniach uwzględniliśmy również ofertę ZZM i wypadła bardzo zachęcająco.


- Czy to oznacza, że pierwszy kombajn z Zabrza traktujecie jako egzemplarz testowy i - w sytuacji, kiedy potwierdzi on w Waszych warunkach deklarowane przez producenta walory - można spodziewać się kolejnych, podobnych kontraktów?


- Zgadza się. Chcemy go wypróbować na swoim terenie. Jeśli się sprawdzi technicznie i będzie pracował niezawodnie, to dostrzegam duże szanse, że zdecydujemy się na kupno kolejnych.

 

Czytaj więcej:
Kopex: Kombajnowy debiut na chińskim rynku
Marian Kostempski: Otwieramy sobie drogę do Chin VIDEO
 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.

9860 sekcji w JSW i rewolucja kotwiowa. Czym fedrowano w polskich kopalniach w 1996 roku?

Co się stało z pracownikami likwidowanej kopalni Żory? Jak Knurów i Gliwice poradziły sobie z transformacją? O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 7 listopada 1996 roku.

Jak to było z tym węglem koksowym i dlaczego zamknięto kopalnię Bielszowice? Jacek Korski odpowiada na teorie spiskowe

Bez echa przeszła rezygnacja prezesa JSW S.A. przysłonięta Świętem Zmarłych i wydarzeniami wokół Trybunału Konstytucyjnego. To ostatnie zamieszanie jeszcze potrwa, ale nie będę się na nim skupiał – nawet prawnicy mają tu różne zdania, a ja jestem tylko inżynierem i menedżerem górniczym.