Lewica przeciwna uwolnieniu pensji menedżerów

Pracodawcy oraz związkowcy chcą likwidacji absurdalnej ustawy regulującej pensje menedżerów państwowych firm.Posłowie SLD nie widzą nic dziwnego w tym, że w największych państwowych firmach nawet kilkuset pracowników zarabia więcej od prezesa. Jednym z głównych punktów zawartych w ubiegłym tygodniu tzw. porozumień marcowych jest zniesienie tzw. ustawy kominowej. Historyczny kompromis między organizacjami przedsiębiorców a związkami zawodowymi zamierza zablokować SLD.

— Dopóki nie zostanie w Polsce przełamana recesja i gospodarka nie zacznie się rozwijać, absolutnie nie ma możliwości, abyśmy poparli zniesienie ustawy kominowej — twardo deklaruje Wojciech Olejniczak, szef klubu parlamentarnego SLD, który kandyduje do Europarlementu i jeśli wygra wybory będzie miesięcznie zarabiał 7,6 tys. EUR brutto (ponad 34 tys. zł) - napisał \"Puls Biznesu\".

Prezesi i członkowie zarządów spółek dostają czterokrotność lub sześćiokrotność średniej pensji czyli maksymalnie 12,8 tys. zł do 19 tys. zł brutto. Opór SLD oznacza, że praktycznie do zera spadają możliwości odrzucenia potencjalnego weta prezydenta, a tym samym zniesienia ustawy kominowej.
Nadal więc będzie pogarszać się jakość zarządzania w spółkach z większościowym udziałem skarbu państwa (SP), z których odpływają wartościowi menedżerowie.

Kilka dni temu pracodawcy i związkowcy podpisali \"Pakiet działań antykryzysowych\" i przedstawili go premierowi. Jednym z najważniejszych postulatów jest zniesienie ustawy kominowej. To przełom.

— Od wielu lat zabiegamy o likwidację tej ustawy, która wyrządza niepowetowane szkody gospodarce. Teraz osiągnęliśmy kompromis ze związkowcami i oczekujemy, że rząd to doceni i szybko opracuje projekt ustawy. Zlikwidowanie kominówki jest ważnym elementem walki z kryzysem — twierdzi Andrzej Malinowski, prezydent Konfederacji Pracodawców Polskich (KPP).

Z powodu tej ustawy płace kierownictwa firm z dużym udziałem SP są kilkakrotnie niższe niż w firmach prywatnych i dlatego najlepsi menedżerowie omijają je szerokim łukiem. Do pracy w nich przychodzi \"trzeci garnitur\" menedżerów i trafiają do nich polityczni nominaci.

Likwidację kominówki zawsze miała na sztandarach PO. Latem ubiegłego roku parlament uchwalił rządowy projekt rozluźniający ograniczenia kominówki. Chodziło o uzależnienie zarobków szefów od ekonomicznych wyników kierowanych przez nich firm. Zmiany zawetował jednak prezydent. Weta nie udało się odrzucić — zostało obronione głosami PiS oraz SLD. SLD nie zamierza ustąpić także teraz.

— Dziwię się związkowcom, że podpisali się pod tym postulatem. My nie zmieniamy zdania i nadal uważamy, że kominówka daje nieźle zarobić i nie ma potrzeby zwiększać pensji dyrektorom firm. Szczególnie jest to niedopuszczalne w dobie kryzysu, który uderza w coraz więcej osób — mówi Wojciech Olejniczak.

Czy SLD poprze ewentualne weto prezydenta?

— W tej chwili nie chcę aż tak daleko wybiegać w przyszłość, ale nie widzimy możliwości przyłożenia ręki do zniesienia ustawy kominowej — dodaje szef klubu SLD.

To oznacza fiasko inicjatywy zawartej w \"porozumieniu marcowym\", bo bez głosów SLD nie ma szans na odrzucenie weta prezydenta. Trudno spodziewać się, że na całkowite zniesienie kominówki zgodzi się prezydent, skoro wcześniej zawetował zmiany częściowe.

Ewentualny projekt rządowy nie mógłby też liczyć na poparcie PiS.

— Wiara w to, że jak się zniesie kominówkę, to pojawi się dobre zarządzanie, jest naiwnością. Za rządów PO do spółek masowo trafiały osoby z politycznego nadania, ale bez odpowiednich kwalifikacji. Uważamy, że w obecnym kryzysie zwiększanie zarobków szefom tych przedsiębiorstw nie jest najważniejszym zadaniem rządu — mówi Aleksandra Natalii-Świat, wiceprzewodnicząca PiS.

Poparcie dla likwidacji kominów płacowych deklaruje PSL.

— Ustawa kominowa już dawno powinna zniknąć. Jeżeli teraz rząd wystąpi z odpowiednim projektem, to go poprzemy — mówi Stanisław Żelichowski, szef klubu PSL.

Ale czy rząd podejmie rękawicę? Z nieoficjalnych informacji wynika, że decyzje jeszcze nie zapadły, ale wcale nie muszą być po myśli pracodawców i związkowców.

— Jeszcze nie ma decyzji w tej sprawie. Jednak wszystko wskazuje na to, że premier nie zdecyduje się na zniesienie kominówki. Gospodarczo byłoby to uzasadnione, lecz bardzo trudne z przyczyn społecznych. To zbyt niewygodna politycznie dla rządu sprawa. Szczególnie w czasie kryzysu — mówi prosząca o anonimowość osoba z kręgów rządowych.

O absurdalności ograniczeń w ustawie kominowej świadczą liczne przykłady (cztery z nich prezentujemy niżej).

— Jeśli prezes jednej z największych spółek w kraju, zarządzający majątkiem wartym miliardy złotych, może zarobić sześć średnich krajowych, to trudno uznać ten system wynagradzania za motywacyjny. Jeszcze gorzej sytuacja wygląda w spółkach zależnych. Odkąd wydzieliliśmy operatora, szef wielkiego dystrybutora energii elektrycznej może zarabiać cztery średnie. To samo dotyczy Elektrowni Kozienice — jednej z największych w Polsce — komentuje Paweł Mortas, prezes Enei.

Okiem eksperta - Bohdan Wyżnikiewicz, wiceprezes Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową

- Ustawę o kominach płacowych należy natychmiast zlikwidować. Prowadzi do negatywnej selekcji kadr menedżerskich w spółkach z większościowym udziałem skarbu państwa. Najlepsi z powodu niskich zarobków wolą pracować w firmach prywatnych. Żaden dobry menedżer nie zechce podjąć pracy za część tego, co mógłby dostać w spółce prywatnej. Ustawa jest omijana i obchodzona na różne sposoby i chociażby z tych względów nie ma racji bytu.

W kogo biją kominy

Maksymalnie 6-krotność przeciętnego wynagrodzenia mogą zarobić najwyżsi menedżerowie: przedsiębiorstw państwowych, jednoosobowych spółek skarbu państwa, spółek z ponad 50-proc. udziałem SP;

a 4-krotność szefowie: spółek w których ww. spółki mają ponad 50 proc. udziałów lub akcji, agencji państwowych, jednostek badawczo-rozwojowych, fundacji w których dotacje ze środków publicznych przekraczają 25 proc. rocznych przychodów, funduszy celowych, samorządowych jednostek organizacyjnych

Miejsca płac prezesów na firmowych listach wynagrodzeń:

98 - takie miejsce na liście płac w PZU SA — na koniec lutego 2009 r. — zajmował Andrzej Klesyk, prezes ubezpieczeniowego kolosa. Biorąc pod uwagę apanaże w całej grupie kapitałowej — spada do trzeciej setki.

30 - Paweł Mortas, prezes giełdowej Enei, jednej z największych grup energetycznych w kraju, nie miał pod ręką najświeższych danych, ale kiedyś jego wynagrodzenie plasowało go pod koniec pierwszej trzydziestki w firmie.

46 - to pozycja na liście płac w Grupie Lotos Pawła Olechnowicza. Prezesem jest od siedmiu lat. Kolejne rządy uznają jego kompetencje. Zarabia cztery średnie pensje.

100 - około tego miejsca na liście płac PKO BP może lokować się z pensją Jerzy Pruski, prezes banku. Lepiej od niego i członków zarządu zarabiają dyrektorzy PKO BP, których jest około 60 plus kilkudziesięciu szefów w terenie.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

1747902634 trump 1822121 1280

Gospodarka wciąż na minie, mimo rozejmu na Bliskim Wschodzie

Wojna na Bliskim Wschodzie, która wybuchła 28 lutego 2026 od uderzenia Izraela i USA na Iran, formalnie wygasła w kwietniu. Teraz po podpisaniu w ostatni weekend wstępnego porozumienia świat zaczyna głębiej oddychać.

Woda nie jest niewyczerpalna. Jak GPW może chronić zasoby dla przyszłych pokoleń

Woda towarzyszy nam każdego dnia i często traktujemy jej stałą obecność w kranach jako pewnik. Rzeczywistość jest jednak bardziej skomplikowana – woda nie jest zasobem niewyczerpalnym.

Drugie życie maszyn. Przemysł stawia na modernizację zamiast wymiany

Przemysł staje przed koniecznością modernizacji parku maszynowego i to bez względu na branżę. Zamiast kosztownej wymiany linii produkcyjnych coraz więcej firm sięga po retrofit, czyli unowocześnianie istniejących maszyn. Z raportu PwC dotyczącego inwestycji w rozwój i modernizację infrastruktury produkcyjnej wynika, że 46% liderów przemysłu uważa, że ich firmy nie przetrwają kolejnej dekady bez odpowiednich modernizacji. 

Tusk: Ta akcja była dobrze zaprojektowana

Odeszliśmy od tej części programu CPN, która dotyczyła akcyzy, za jakiś czas będzie decyzja w sprawie VAT - zapowiedział we wtorek premier Donald Tusk. Dodał, że CPN w dużej mierze sfinansują firmy paliwowe, dzięki podatkowi od nadzwyczajnych zysków.