Leona Hapety pomysł na emeryturę

Hapeta leon KAJ

fot: Kajetan Berezowski

Leon Hapeta planuje kolejną podróż rowerową, ale tym razem nie samotną. Do Chorwacji wyruszy w towarzystwie cyklistów z zabrzańskiego klubu „Huragan”

fot: Kajetan Berezowski

Pracę zawodową na dole zakończył siedemnaście lat temu. Od tego czasu cyklistówka, kolarskie spodenki i rękawice to nieodłączne elementy jego codziennego ubioru.

Leon Hapeta bez roweru nie wyobraża sobie życia. Każdego roku zalicza na nim średnio 15 tys. kilometrów. Od stycznia br. przejechał ich już ponad 4,5 tysiąca! Chętnie wspomina swoje pierwsze wyprawy. – Tydzień jechałem z synami na Mazury, żeby pobyć tam tydzień i znów przez cały tydzień wracać – śmieje się, pokazując kolorowe fotografie sprzed 20 lat.


Następnego lata padł pomysł, żeby wyprawić się do Niemiec, przez Czechy i Austrię. Potem jeszcze trzykrotnie wracali na ten sam szlak, za każdym razem startując z innego miejsca. – W końcu zadecydowałem: jadę w samotną podróż do Szwajcarii – opowiada Leon.


Byli tacy, którzy szczerze mu odradzali: „Gdzie się chłopie pchasz? Masz 64 lata, lepiej kup sobie ogródek z gołębnikiem...” – tłumaczyli, pukając się w czoło. On jednak nie wziął sobie tych rad do serca i któregoś dnia wsiadł na rower i po prostu pojechał do Szwajcarii. Wrócił po miesiącu przez... Berlin. Przywiózł dziesiątki zdjęć, filmy i niezliczoną ilość wspomnień.


Schabowe odpadają


Wreszcie przyszedł czas na Francję, Włochy i Chorwację. – Do plecaka zabieram suchy prowiant i kartkę z dwudziestoma podstawowymi zwrotami w różnych językach, żeby łatwiej się było dogadać. Który z nich najczęściej jest w użyciu? Chyba ten: „Przyjechałem z Polski. Chcę tu rozbić namiot. Rano wyjeżdżam dalej” – wyjaśnia tajniki organizacyjne swych wypraw, zapewniając, że zawsze jest mile przyjmowany przez ludzi, niezależnie od kraju, przez który przejeżdża.


Jego kolarskie menu nie jest zbyt wyszukane. Składa się głównie z wody mineralnej i nabiału, kupowanego w tanich sklepach spożywczych. Schabowe, golonki i gulasze odpadają. Cyklista z Rudy Śląskiej ma też żelazną zasadę: do plecaka nigdy nie zabiera żadnych leków.


– Od dwudziestu lat lekarza na oczy nie widziałem, po co miałbym się obciążać zbędnym ekwipunkiem – dodaje, mrugając okiem.


Włochy zjechał wzdłuż i wszerz, wydając jedyne 200 euro. Na trasie poznał kolarzy z różnych stron świata. Razem dzielili trudy wyprawy, reperowali usterki i przygotowywali strawę.


Rozbił się na cmentarzu


Zdarzyło się raz, że na bezdrożach słonecznej Italii omal nie musiał spać pod chmurką. Z pomocą przyszedł gościnny grabarz, który pozwolił rozbić namiot... na cmentarzu.


– Cóż, przypadki chodzą po ludziach – konkluduje Leon Hapeta, rozkładając mapę z nakreśloną już marszrutą letniej wyprawy na chorwacki Półwysep Pag. Tym razem nie pojedzie jednak sam. Andrzej Makoś, szef zabrzańskiego klubu kolarskiego „Huragan”, z otwartymi rękami przyjął emerytowanego kolarza do swej ekipy. – Do Chorwacji jedziemy w szóstkę. Wypad zajmie około pięciu tygodni. Liczymy, że Leon poprowadzi nas przetartym już szlakiem – wyjaśnia.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Inauguracja roku akademickiego w górniczym stylu - już dawno tak nie było

Wiceminister prof. Krzysztof Galos:  Dolny Śląsk, ze swoim bogactwem zasobów mineralnych, potencjałem naukowym i silnym zapleczem przemysłowym, ma wszelkie predyspozycje, aby stać się jednym z kluczowych ośrodków wypracowywania rozwiązań dla przyszłości polskiego górnictwa.

Reprezentacja PGG o krok o zwycięstwa. I ma najlepszego zawodnika turnieju!

Na Stadionie Śląskim w Chorzowie odbył się Turniej Piłkarski o Puchar Marszałka Województwa Śląskiego. Dawid Colik z KWK ROW Ruch Marcel został wybrany najlepszym zawodnikiem turnieju!

Uwaga, Barbórka idzie! Dlaczego tuż przed świętem pod ziemią dochodzi do tragedii?

Ależ ten czas leci. Zanim się obejrzymy, znowu spotkamy się na Barbórce. Oby tak się stało, bo przyszłości nie znamy. Dlatego zachowajcie w ciągu tych najbliższych tygodni wyjątkową czujność przy robocie. 

Kolejny raz radośnie ogłaszamy odpływ wykwalifikowanych kadr z kopalń

Kiedy ponad dwa tygodnie temu usłyszałem z ust jednego z kandydatów na przyszłego premiera, że on nigdzie nie zamierza uciekać, więc żaden plecak ewakuacyjny nie jest mu potrzebny, to miałem ochotę się pomodlić. Tak, pomodlić się o zdrowie dla tego człowieka, bo o rozum to już chyba za późno…