Lekarz zjeżdża pod ziemię w kopalniRydułtowy\"

W kopalni "Anna-Rydułtowy" podjęto decyzję o zjeździe na miejsce akcji ratunkowej pod ziemię lekarza.

 

Informację taką podał Zbigniew Madej, rzecznik Kompanii Węglowej, około godz. 10 rano w piatek. - Na dół zjedzie lekarz, który będzie mógł ocenić w jaki stanie jest odnaleziony mężczyzna - powiedział Madej, który potwierdził wcześniejszą informację, jakiej udzielił nettg.pl Grzegorz Juzek, wicedyrektor Okręgowego Urzędu Górniczego w Rybniku.


- Udało się dotrzeć do poszkodowanego górnika. Znajduje się on siedem metrów od czoła drążonego chodnika ratunkowego. Ważne jest to, że mamy z nim w tej chwili fizyczny kontakt. Jeden z ratowników dotarł do niego, dotknął jego czoła, dotknął jego włosów, jego kasku. Wiemy juz w 100 proc., gdzie się znajduje. To już nie są sygnały i kamery, my fizycznie do niego dotarliśmy i to jest najważniejsza wiadomość - powiedział rzecznik telewizji TVN24. Podkreślił, że
na podstawie relacji ratownika, który miał kontakt z zasypanym, nie sposób stwierdzić, czy górnik żyje.

Obecnie ratownicy wydobywają górnika. Warunki w wyrobisku są bardzo trudne.

 

Czytaj też:

Ratownik dotarł do zasypanego górnika

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.